wtorek, 27 listopada 2012

Rozdział 2.

Zamknęłyśmy na klucz nasze nowe mieszkanie i po schodach ruszyłyśmy na dół.
-Mamo..-jęknęła Nikola zeskakując z jednego schodka na drugi
-Hymm?-Sonia pisała z kimś na telefonie
-Ale mamo..-znów zajęczała
Sonia nie reagowała więc zdecydowałam, że to ja poświęcę uwagę małej.
-Coś się stało?-spytałam otwierając główne drzwi do bloku
-Bolą mnie nogi..-ukucła i nie chciała wyjść z bloku
-A więc teraz "manifestujesz"?-przykucłam przy małej, a Sonia włożyła komórkę do torebki i obróciła się w naszą stronę
-Jeszcze nie przeszłaś trzydziestu metrów, a cię nogi bolą? Niki nie przesadzaj.-Sonia wzięła ją na ręce i zaczęła iść do przodu, a mała uśmiechnęła się szczęśliwa
-Teraz przy najmniej się uśmiecha..-szepnęłam Sonii na ucho.
-Tak.-uśmiechnęła się szeroko i zaczęła nią kręcić kółka.
-Aaa..!-piszczała mała, siedząca na plecach matki.
Po chwili zaprzestała się kręcić i cała nasza trójka zaczęła się śmiać oraz maszerować do sklepu meblowego.
Minęło może 15 minut i dotarłyśmy do sklepu. Weszłyśmy z nadzieją, że odrazu coś wpadnie nam w oko. Niestety tak sięnie stało. Wszystko było albo za kolorowe, albo za ciemne. Nie mogłyśmy zdecydować się na nic.
-Ja tutaj nie widzę niczego co nadawałoby się do naszego mieszkania.-powiedziałam Sonii.
-Ja też za bardzo nie..-Snia wydęła usta i zaczęła kręcić głową, szukając czegoś lepszego, w naszym guście.
-Nie chcę być pesymistką, ale tutaj nic ciekawego nie znajdziemy..-mruknęła niezadowolona Sonia.
-Nie jesteś, chyba masz rację. Jednak jednej z nas tutaj sie podoba.-wyszczerzyłam się do niej.
-Komu?-zaczęła się rozglądać na wszystkie strony.
-Nikoli. Zobacz, chyba polubiła to różowe łóżko. Leży na nim conajmniej dziesięć minut.-podeszłyśmy do niej.
-Niki.. Śpisz?-spytała Sonia lekko szturchając ją w ramie.
-Nie.. Ale chcę to łóżko.-podniosła się do pozycji siedzącej i ziewnęła.
-W sumie nie wygląda źle.. Jak na razie to tylko ono wygląda nawet dobrze.-Sonia podeszła da pracownika przy kasie i zaczęła z nim rozmowę.
-Mama kupi mi łóżko?-spytała mała z iskierkami w oczach.
-Chyba tak. Wreszcie będziesz mieć swoje własne łózko..-zaczęłyśmy z Niki chichotać.
-Dostarczą je około 18 do naszego domu.-oznajmiła moja siostra, która z wielkim optymizmem wzięła Niki na ręce i zaczęła iść w stronę wyjścia z budynku.
-Poczekaj na mnie!-krzyknęłam i zaczęłam je gonić.

~~~ Tego samego dnia, 17 godzina ~~~

Kolejny sklep wcale nie zapowiadał sie lepiej niż poprzedni. Jednak to w nim kupiliśmy pomarańczową sofę, meble do salonu i kuchni oraz puchaty biały dywan do mojego pokoju. Mój pokój był pomarańczowo - brązowy. Pokój Soni skupiał się na bieli oraz czerwieni, a Niki miała pokój z jasnego różu i bieli. Łazienka była zielona, a kuchnia w staromodnym stylu. Za to salon stał się miły dla oka, a jego nowoczesność była bardziej widoczna. Dom stał się dla nas czymś, w czym będziemy czuły się bezpiecznie oraz dobrze. Przecież o to w domu chodzi..














Gdy pracownicy z meblowego wyszli z naszego domu, poprzednio ustawiając meble tak jak poleciłyśmy, weszłyśmy do niego. Po kolei weszłyśmy do pokoi, ostatni był salon. Zgodnie zaczęłyśmy się uśmiechac, cieszyć i skakać z radości.
Wiedziałyśmy jedno; To będzie niezwykła przygoda..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz