~~~ Noel ~~~
Rozebrałam się do naga i weszłam do wanny pełnej letniej wody. Kiedy tylko położyłam się w wodzie, oparłam dłonie o ścianki wanny i całkowicie się zanurzyłam. Zaczęłam krzyczeć w wodzie. Musiałam się wyżyć, a tylko w taki sposób mogłam przejść nie zauważona przez moją rodzinę. Byłam taka wściekła. Na wszystkich, na siebie. Nie mogłam sobie poradzić z tym wszystkim. Po prostu nie mogłam.
~~~ Nikki ~~~
-Mamusi co się stało?-weszłam do pokoju, na którym siedziała na łóżku.
-Nic skarbie.-posadziła mnie obok siebie.
-Mamo..-zauważyłam jak jej oczy zaczynają błyszczeć od łez.
-Dziadek jest chory i nie wiadomo czy wyzdrowieje, skarbie, po prostu się martwię.-jej głos był taki smutny, a poliki znowu zdobiły łzy.
-Trzeba mieć nadzieję.-wtuliłam się w nią, a ona wybuchła szlochem.
~~~ Ed ~~~
Jej usta.. Były cholernie miękkie.. Były lepsze od Danielle, ale.. Nie czuję nic większego niż przyjaźni do Noel. Jest kochana i przyjazna, ale ona jest moją przyjaciółką, tylko przyjaciółką. Nie kocham jej, to jest pewne. Jest ładna, zgrabna i mądra, ale to tylko przyjaciółka.
-O czym myślisz?-odezwał sie Harry.
-Noel.. Spierdoliłem sprawę.-spojrzałem na przyjaciela, z którym siedziałem w pokoju hotelowym w Nowym Jorku.
-Nie pogodziłeś się z nią?!-krzyknął zdenerwowany.
-Nie, idioto.-szturchnąłem go w ramię.
-To niby dlaczego spierdoliłeś?
-Pocałowałem ją..-mruknąłem pełen winy.-A teraz, kiedy jej ojciec jest w szpitalu, nie mogę być przy niej.-spojrzałem na bruneta.
Chwila ciszy. Loczkowaty odchrząknął.
-Faktycznie spierdoliłeś.-powiedział jakby niewzruszony.-Jak mogłeś pocałować Noel?! Pojebało cie?!-wybuchł.-I co się dzieje z jej ojcem?!-mierzył mnie zdenerwowany.
-Chcieliśmy.. Chciałem sprawdzić czy czuję coś do niej więcej. Ona się zgodziła. Jej usta były miłe, takie ciepłe..-kiedy dotarło do mnie co powiedziałem, spojrzałem na bruneta.
-Co jest z tobą do kurwy nędzy!?-aż podniósł się wściekły.
-Ale nic więcej do niej nie poczułem. Ta chwila, ten całus, nie był aż tak wyjątkowy, wiedziałem, że to był i nadal jest błąd.-szybko powiedziałem.
-A co Noel o tym myśli?-jego złość nie zmniejszyła się.
-Nie wiem. Zaraz jak się pocałowaliśmy, do ich mieszkania wbiegła zapłakana Sonia, ich ojciec miał zawał i w tym samym czasie potrącił go samochód.
-Hardkorowo.
-Nie żartuj, to nie jest śmieszne. Rozmawiałem z Sonią, Noel jest w jakimś dziwnym transie, nic nie je, zaczęła palić na nowo i nic nie mówi. Ich ojciec leży na oddziale intensywnej terapii, jest w stanie krytycznym, choć lekarze dają mu dość duże szanse.-Harry położył mi dłoń na ramieniu.
Mój telefon zadzwonił. Wziąłem go do ręki i spojrzałem na wyświetlacz.
-Kto to?-spytał chłopak.
-Nikt ważny.-odłożyłem telefon na półkę.
~~~ Danielle ~~~
Wzięłam telefon do rąk i ponownie wykręciłam jego numer. Byłam pełna nadziei. Chciałam, aby wreszcie odebrał. Ile można dzwonić. Dzwoniłam co najmniej 3 razy, 5 sms'ów, a on nic.
-No odbierz..-szeptałam dzwoniąc do niego.
Rzuciłam telefon w kąt.
-Czemu nie odbierasz!? Kurwa!
Byłam wściekła. Chciałam się pogodzić, a on nie odbiera. Kiedy wreszcie mogę mu zaufać, go nie ma.
Będę o niego walczyć. Będę i wygram. Muszę wygrać. On jest mój, a ona niech będzie pewna tego, że ona dla niego jest nic nie ważna.
~~~ Amanda ~~~
Biedny Finn.. Choć nie jesteśmy razem, przykro mi, to był mój mąż, moja miłość z dzieciństwa.
Siedziałam na sofie, kiedy Nicholas przyszedł i dosiadł się do mnie.
-Skąd ta zaduma, moja miła.-uwielbiałam jak czasem go ponosiło i mówił jak z jakiegoś romansidła.
Pocałowałam go w policzek i oparłam się o jego ramię.
-Finn, miał zawał, wypadek, przykro mi.-na wspomnienie o moim byłym mężu, Nick się spiął.-Tylko nie mów, że znowu jesteś zazdrosny o niego. Już dawno ci mówiłam, że nie masz o co być zazdrosny!-wstałam z kanapy i spojrzałam na niego zdenerwowana.
-Wiem, że dał ci rozwód bez jakichkolwiek haczyków i nie błagał cię o powrót, ale.. Amanda, ja cię kocham, nie chcę, abyś rozmawiała o nim, nie chcę, abyś o nim w ogóle myślała.-chciał mnie przytulić, ale go odtrąciłam.
-Nie jestem twoją własnością, myślę samodzielnie i nie zakażesz mi o nim myśleć czy rozmawiać. Musisz mi ufać, bez tego nasz związek, małżeństwo nie wypali.-wyszłam z salonu do sypialni.
W sypialni zawsze miałam spokój. Nick przychodził tam tylko wieczorem lub jak chciał przeprosić, ale jak na razie nie zapowiada się na zgodę. Jak zawsze chce mi udowodnić jaki to on męski, poprzez zazdrość, co jest zupełnie nie potrzebne. Kocham go, on to wie, ale dlaczego ciągle mnie widzi w roli idiotki, która tylko czyha, aby go zdradzić?!
Rozebrałam się do naga i weszłam do wanny pełnej letniej wody. Kiedy tylko położyłam się w wodzie, oparłam dłonie o ścianki wanny i całkowicie się zanurzyłam. Zaczęłam krzyczeć w wodzie. Musiałam się wyżyć, a tylko w taki sposób mogłam przejść nie zauważona przez moją rodzinę. Byłam taka wściekła. Na wszystkich, na siebie. Nie mogłam sobie poradzić z tym wszystkim. Po prostu nie mogłam.~~~ Nikki ~~~
-Mamusi co się stało?-weszłam do pokoju, na którym siedziała na łóżku.
-Nic skarbie.-posadziła mnie obok siebie.
-Mamo..-zauważyłam jak jej oczy zaczynają błyszczeć od łez.
-Dziadek jest chory i nie wiadomo czy wyzdrowieje, skarbie, po prostu się martwię.-jej głos był taki smutny, a poliki znowu zdobiły łzy.
-Trzeba mieć nadzieję.-wtuliłam się w nią, a ona wybuchła szlochem.
~~~ Ed ~~~
Jej usta.. Były cholernie miękkie.. Były lepsze od Danielle, ale.. Nie czuję nic większego niż przyjaźni do Noel. Jest kochana i przyjazna, ale ona jest moją przyjaciółką, tylko przyjaciółką. Nie kocham jej, to jest pewne. Jest ładna, zgrabna i mądra, ale to tylko przyjaciółka.
-O czym myślisz?-odezwał sie Harry.
-Noel.. Spierdoliłem sprawę.-spojrzałem na przyjaciela, z którym siedziałem w pokoju hotelowym w Nowym Jorku.
-Nie pogodziłeś się z nią?!-krzyknął zdenerwowany.
-Nie, idioto.-szturchnąłem go w ramię.
-To niby dlaczego spierdoliłeś?
-Pocałowałem ją..-mruknąłem pełen winy.-A teraz, kiedy jej ojciec jest w szpitalu, nie mogę być przy niej.-spojrzałem na bruneta.
Chwila ciszy. Loczkowaty odchrząknął.
-Faktycznie spierdoliłeś.-powiedział jakby niewzruszony.-Jak mogłeś pocałować Noel?! Pojebało cie?!-wybuchł.-I co się dzieje z jej ojcem?!-mierzył mnie zdenerwowany.
-Chcieliśmy.. Chciałem sprawdzić czy czuję coś do niej więcej. Ona się zgodziła. Jej usta były miłe, takie ciepłe..-kiedy dotarło do mnie co powiedziałem, spojrzałem na bruneta.
-Co jest z tobą do kurwy nędzy!?-aż podniósł się wściekły.
-Ale nic więcej do niej nie poczułem. Ta chwila, ten całus, nie był aż tak wyjątkowy, wiedziałem, że to był i nadal jest błąd.-szybko powiedziałem.
-A co Noel o tym myśli?-jego złość nie zmniejszyła się.
-Nie wiem. Zaraz jak się pocałowaliśmy, do ich mieszkania wbiegła zapłakana Sonia, ich ojciec miał zawał i w tym samym czasie potrącił go samochód.
-Hardkorowo.
-Nie żartuj, to nie jest śmieszne. Rozmawiałem z Sonią, Noel jest w jakimś dziwnym transie, nic nie je, zaczęła palić na nowo i nic nie mówi. Ich ojciec leży na oddziale intensywnej terapii, jest w stanie krytycznym, choć lekarze dają mu dość duże szanse.-Harry położył mi dłoń na ramieniu.
Mój telefon zadzwonił. Wziąłem go do ręki i spojrzałem na wyświetlacz.
-Kto to?-spytał chłopak.
-Nikt ważny.-odłożyłem telefon na półkę.
~~~ Danielle ~~~
Wzięłam telefon do rąk i ponownie wykręciłam jego numer. Byłam pełna nadziei. Chciałam, aby wreszcie odebrał. Ile można dzwonić. Dzwoniłam co najmniej 3 razy, 5 sms'ów, a on nic.
-No odbierz..-szeptałam dzwoniąc do niego.
Rzuciłam telefon w kąt.
-Czemu nie odbierasz!? Kurwa!
Byłam wściekła. Chciałam się pogodzić, a on nie odbiera. Kiedy wreszcie mogę mu zaufać, go nie ma.
Będę o niego walczyć. Będę i wygram. Muszę wygrać. On jest mój, a ona niech będzie pewna tego, że ona dla niego jest nic nie ważna.
~~~ Amanda ~~~
Biedny Finn.. Choć nie jesteśmy razem, przykro mi, to był mój mąż, moja miłość z dzieciństwa.
Siedziałam na sofie, kiedy Nicholas przyszedł i dosiadł się do mnie.
-Skąd ta zaduma, moja miła.-uwielbiałam jak czasem go ponosiło i mówił jak z jakiegoś romansidła.
Pocałowałam go w policzek i oparłam się o jego ramię.
-Finn, miał zawał, wypadek, przykro mi.-na wspomnienie o moim byłym mężu, Nick się spiął.-Tylko nie mów, że znowu jesteś zazdrosny o niego. Już dawno ci mówiłam, że nie masz o co być zazdrosny!-wstałam z kanapy i spojrzałam na niego zdenerwowana.
-Wiem, że dał ci rozwód bez jakichkolwiek haczyków i nie błagał cię o powrót, ale.. Amanda, ja cię kocham, nie chcę, abyś rozmawiała o nim, nie chcę, abyś o nim w ogóle myślała.-chciał mnie przytulić, ale go odtrąciłam.
-Nie jestem twoją własnością, myślę samodzielnie i nie zakażesz mi o nim myśleć czy rozmawiać. Musisz mi ufać, bez tego nasz związek, małżeństwo nie wypali.-wyszłam z salonu do sypialni.
W sypialni zawsze miałam spokój. Nick przychodził tam tylko wieczorem lub jak chciał przeprosić, ale jak na razie nie zapowiada się na zgodę. Jak zawsze chce mi udowodnić jaki to on męski, poprzez zazdrość, co jest zupełnie nie potrzebne. Kocham go, on to wie, ale dlaczego ciągle mnie widzi w roli idiotki, która tylko czyha, aby go zdradzić?!


.jpg)
j.jpg)
.jpg)