środa, 24 kwietnia 2013

Zawieszam!!!

Przepraszam was, ale to konieczne.
Zdaję sobie sprawę, że niedawno zawieszałam go, ale powróciłam szybko. 
Obawiam się, że teraz jednak dłużej mnie nie będzie, niestety.
Taka jest prawda, że obawiam się iż nie zdam do następnej klasy, za dużo nie chodziłam do szkoły.
Nie mam ocen z niektórych przedmiotów, a jak mam to większość ocen to jedynki i dwóje.
Obecnie muszę się wziąć w garść i zacząć poprawiać bo mam niecały miesiąc, a teraz kiedy mam bolące ucho, które drażni mnie i mam okropne migreny, nie mogę się na niczym skupić. 
Przykro mi, ale muszę zawiesić na ok. miesiąc. 
Może troszkę więcej, bo nie wiem czy te ok. 4 tygodnie mi starczą.
Jeszcze raz przepraszam, ale wiedzcie, że już 10 czerwca będę tutaj na pewno, z nowym rozdziałem!

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 27.

-Wiesz, że zależy mi na tobie, prawda?-rudy chłopiec zaczął się szczerzyć do brunetki.
-Tylko nie mów mi, że się zakochałaś we mnie, bo wybuchnę śmiechem.-odparł do niej.
Siedzieli na ławce po turecku, rozmawiali dosłownie o wszystkim.
-Nie zakochałam się!-szybko powiedziała.-Zastanawiam się jak by to było gdybyśmy nie byli przyjaciółmi..
-Pewnie bym zwariował. Muszę mieć taką ciebie obok mnie.-jego lazurowe oczy wpatrywały się w dziewczynkę.
-Jesteś moim jedynym przyjacielem. Nie zrań mnie - obiecujesz?-szmaragdowe oczy aż się zaświeciły.
-Noel, coś się dzieje?-chłopiec zapytał.
-Obiecaj.-zażądała.
-Obiecuję.
-Myślę, że coś się dzieje.. Ze mną. Mam złe przeczucia, naprawdę złe.
-Nie martw się, jakoś się wszystko ułoży.-rudzielec przytulił brunetkę do siebie.
-Nie rozumiesz.. Czuję, że coś złego nadchodzi.-twierdziła kilka tygodni przed tym jak rudzielec wyjechał z Framlingham.

~~~ Noel ~~~

Mieliście kiedyś takie uczucie, że fizycznie gdzieś byliście, ale psychicznie tam nie byliście? Jakby umysł był daleko od ciała? Takie uczucia ostatnio mam. Nie chcę się użalać, wręcz zaczynałam samą siebie nie rozumieć.
Byłam w sklepie, w lewej ręce trzymałam plastikowy koszyk a w prawej miałam gazetę, na którą tylko patrzyłam. Nie czytałam jej ani nawet nie przyglądałam jej się. Stałam i nic nie robiłam. Nie myślałam, nie czułam, byłam daleko.
Dopiero kiedy ktoś zaczął obok mnie odchrząkiwać, wróciłam umysłem. Rozejrzałam się po sklepie, za mną stał rudzielec, którego widziałam niecały tydzień temu w parku. Myślałam, że mam zwidy, jednakże nawet kiedy przetarłam oczy - on nadal stał za mną i uśmiechał się rozbawiony moim zachowaniem. Postawiłam koszyk na podłogę a gazetę odłożyłam na półkę.
-Noel.-wymówił moje imię z zabawnym akcentem.
-Skąd.. Skąd znasz moje imię?-byłam zaskoczona a ten tylko sie zaśmiał.
-Wyjawiłaś mi je w parku.-odparł z uśmiechem.
-Czyli ty istniejesz? Nie przewidziało mi się?
-Nie. Naprawdę tutaj jestem.-nadal nie wierzyłam.
-Uszczypniesz mnie?-zapytałam, co ten uczynił.
Nie było mocno, jednak lekko też tego bym nie nazwała. Od razu złapałam się za prawe ramię lewą dłonią. Jednakże wątpliwości nie ustawały. Podniosłam wzrok na niego, przestałam masować ramię i chciałam go dotknąć. Prawa dłoń zaczęła się przysuwać w jego stronę. Powoli dotknęłam jego ramienia. Rudzielec uśmiechnął się jak dziecko, z resztą, dołączyłam do niego, nawet się cicho zaśmiałam się. Kiedy przekonałam się, że naprawdę jest tutaj - odsunęłam od niego moją dłoń.

~~~ Sonia ~~~

-Ale ja nie jestem złą czarownicą. Krzyknęła szybko ruda kobieta.-powiedziałam akcentując każde słowo czytając bajkę na drzemkę Nikki.
-Jak to nie?-zakpił mężczyzna.-Będziesz mi wciskać, że jesteś dobrą wiedźmą, która niby nie pożera dzieci?-zaśmiał jej się w twarz przystawiając jej pistolet do głowy.
-Czarownice się dzielą na dwie grupy, jedne zjadając dzieci i są złe, a drugie nie zjadają dzieci i pomagają innym.-kobieta starała się mówić spokojnie.-Ja jestem dobra, nie pożeram innych.
-Jakoś ci nie wierzę.-łowca pociągnął za spust, jednak ta nie wystrzeliła.-Coś ty zrobiła?!
-Czary.-uśmiechnęła się w półmroku, po czym odsunęła go od siebie czarami i zniknęła w mgle, która nadeszła znikąd. Kobieta zniknęła i do dziś podobno nikt jej nie znalazł. Mówią, że czarownica się ukrywa lub zmarła. -Jednak pamiętaj skarbie, że to tylko bajka.-spojrzałam na córkę.
Mała blondyneczka już zasnęła. Odłożyłam książkę na półkę przy łóżku i wstałam na nogi. Przed zamknięciem drzwi od zewnątrz jeszcze zerknęłam na Nikolę. Odwróciłam się i zobaczyłam moją matkę, moją i Noel matkę.
-Co ty tu znowu robisz? Noel zaraz wraca z zakupów, jak cię zobaczy, wścieknie się.-powiedziałam w jej kierunku.
-Czyli nie powiedziałaś jej, że spotkałaś się ze mną w dni kiedy wasz ojciec miał wypadek?-zapytała, nie chcąc usłyszeć odpowiedzi, odwróciła się do mnie plecami.
-Nie.-odpowiedziałam nijak.
-Dlaczego?-szybko się do mnie odwróciła.
-Ona nie chce wiedzieć. Kilka tygodni temu kiedy zapytałam się czy zadzwoni do ciebie, zaczęła wyzywać cię od najgorszych. Jak na razie, nie chce cię w swoim życiu, za to ja przeciwnie.-odparłam z delikatnym uśmiechem.
-Nie sądzisz, że jak się dowie, że jednak spotkałaś się ze mną, to się obrazi?
-Już nie rozmawia z nikim, więc jakiejś wielkiej afery nie zrobi.

~~~ Liliana ~~~

-Jak to jest być osobą, która mogła by się zabić i nikt by się nie przejął?-do mojego stolika podeszła największa idiotka pod słońcem a jednocześnie moja kuzynka.
-Odwal się, Danielle.-powiedziałam bez emocji.
-Niby czemu?-zaśmiała się a jej różowe końcówki włosów podskakiwały.-Mamy piękny, słoneczny dzień, a ja lubię czasem go sobie jeszcze bardziej umilić.-dosiadła się do mnie.
-Ja też sobie go umilę i z wielką radochą przypomnę ci, że jesteś singlem, że Ed Sheeran zerwał z tobą.-mój uśmiech lepiej się prezentował niż jej zirytowana buzia.
-To ja z nim zerwałam, z resztą nie ma co rozpowiadać o tym, niedługo powrócimy do siebie, w wielkim stylu. Ale jak na razie jest w Nowym Jorku.-starała się ukryć zażenowanie.
-Jesteś głupia jeśli uważasz, że nadal będzie cie chciał.
-Ja jestem głupia? On nie lubi zmian, będzie chciał mnie, nie może o mnie zapomnieć.
-W takim razie czemu nie odbiera od ciebie połączeń telefonicznych?
-Bo musi dużo przemyśleć.
-Jesteś po prostu głupia i zaślepiona, niedługo pewnie ogłuchniesz od swojej głupoty.-wstałam z krzesełka ogrodowego i poszłam do wewnątrz domu, do mojego pokoju, do mojej samotni, trzymając w ręce książkę.

piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 26.

~~~ Ed ~~~

-Jeszcze tydzień i już będziesz mógł się zobaczyć z Noel.-odezwał się Harry.
-Wiem..-mruknąłem patrząc na ekran telefonu.
Siedziałem w salonie złączonych pokoi w hotelu w Nowym Jorku. Obok mnie siedział Harry, a z drugiej strony Niall. Reszta One Direction wyszła na świeże powietrze, mnie to nie było potrzebne, więc zostałem.
-Harry..-Taylor weszła do salonu, a szatyn podniósł na nią wzrok jak zaczarowany.-Idziemy?
-Jasne.-wstał, po czym spojrzał na mnie pytająco.
-Idź.-uśmiechnąłem się do niego co odwzajemnił.
Po chwili już zniknął za drzwiami z blondynką.
-Co się między nimi dzieje?-Niall rzucił na mnie spojrzenie pełne ciekawości.
-Domyślam się, że coś iskrzy.-zaśmialiśmy się wspólnie.
Odłożyłem swoją gitarę na bok. Wziąłem ze stolika herbatę i napiłem jej się. Aż się skrzywiłem.
-Co jest?-zapytał Niall.
-Nie słodzona.-czułem jak moje usta aż twardnieją, a blondyn zaczął się ze mnie nabijać.

~~~ Sonia ~~~

-Ojciec wpadł w śpiączkę.-weszłam do pokoju Noel.
Dziewczyna podniosła na mnie oczy znad papierosa. Jęknęła, po czym ugasiła to paskudstwo. Podniosła się z krzesła, które stało przy oknie w jej pokoju w domu, w którym obie sie wychowywałyśmy. Ubrała się w bluzę, co w całym ubraniu tworzyło to. Nie zdążyłam nic powiedzieć do niej, bo ta już wyszła szybkimi krokami z domu. Podeszłam do okna i patrzyłam, w którą stronę idzie. Prawo. Westchnęłam pewna, że idzie w stronę szpitala.
-Sonia.-obróciłam się w stronę drzwi.
Patrzyłam zaskoczona na kobietę.
-Co ty tu robisz!?-podeszłam i uściskałam ją.
-Nie byłam tutaj tak dawno.-moja matka przelotnie rozejrzała się po pokoju Noel.-Nadal lubi Fioletowe róże.-uśmiechnęła się podchodząc do świeżyć kwiatów, stojących w wazonie na stoliku przy oknie.
-Co ty tutaj robisz?-powtórzyłam pytanie.
Kobieta wywróciła oczami i spojrzała na mnie.
-Też się cieszę, że cię widzę.-ironizowała.-Przyjechałam dowiedzieć się co z Finn'em.
-Jest w śpiączce.-jej mina była zaskoczona i pełna żalu, a oczy zaszkliły się nam obu.

~~~ Liliana ~~~

Weszłam do domu z książką w ręce. Wchodząc na schody, czytałam następny rozdział. Nie postawiłam kolejnego kroku, bo usłyszałam groźnie wymawiane moje imię przez mojego ojca. Zaznaczyłam zaginając róg kartki, na której skończyłam czytać, zamknęłam książkę i spojrzałam znudzona na ojca.
-Gdzie byłaś przez tyle godzin?-jego wzrok był wściekły, co wcale mnie szczególnie nie zszokowało.
-Poza domem.-uogólniłam to.
-Jakieś szczegóły?-mierzył mnie wzrokiem, a ja nawet nie zamierzałam mu odpowiadać.-Nie? Nie. A może wiesz gdzie jest Amanda?-spytał nadal ostro.
-Może miała dość twojego tyranizowanego głosu?-zainsynuowałam bezbarwnym głosem.-Nie wiem gdzie jest.-obróciłam się do niego bokiem i ponownie zaczęłam iść na górę po schodach, do mojego pokoju.

~~~ Noel ~~~ 


Chodząc po całym parku zastanawiałam się co powinnam zrobić, ale nic nie wymyśliłam. 

Co niby mogę zrobić? On niego zależy czy przeżyje, czy opuści nas. Nikki. Sonię. Mnie.
Usiadłam na ławkę pod moim i Ed'a dębem. Nikt obecnie nie mógł mnie zrozumieć. Nikt. Jakoś nie czułam się na tyle dobrze, aby rozmawiać z Sonią, Nikki by nie zrozumiała, a przyjaciół nie mam. 
Ed wyjechał, niby się cieszę, że realizuje się muzycznie, ale nie miłe uczucie, że zostałam sama nie opuszcza mnie. Nigdy nie byłam egoistką, nigdy. Jednakże czasem każdy ma dość myślenia o innych. Chcę Ed'a z powrotem. Chcę, aby powiedział, że jeszcze nie raz mój ojciec zaśmieje się ze mną, chcę, aby powiedział, że jestem głupia myśląc, że mój ojciec nie przeżyje. Jednak go nie ma. Choćbym nie wiem co robiła, nie mogę przestać myśleć o tym wszystkim. Zadzwoniłabym do niego, ale nie chcę rozmawiać przez telefon. Nie jestem desperatką, poczekam. Nie chce go zajmować nie potrzebnie, bo po co?
-Nie ma co się smucić. Piękny dzień. Słońce świeci, a deszczu nie ma.-dosiadł sie do mnie jakiś rudzielec. 
Przyjrzałam się mu. To zdecydowanie nie był Ed. Krótsze włosy, kocie oczy, zdecydowanie chudszy na twarzy. W pewnym momencie kto to jest.
-Nie wierzę. Rupert Grint odwiedza  Framlingham?-udałam pisk.
Chłopak się uśmiechnął, po czym obrócił do mnie.
-Nawiedzona fanka?-zaśmiał się.
-Nie..-odwzajemniłam krótko uśmiech.
Następnie spojrzałam przed siebie jakby obok mnie siedział ktoś kto nie jest moim idolem, co więcej, jakby mnie nie interesował pod żadnym względem.
-Opowiesz mi co się dzieje?-spytał.
-Nie. A może ty mi powiesz co tutaj robisz?-byłam niewzruszona, a moja mina była smutna na samo myślenie o ojcu chciało mi się płakać.
-Nie.-zaprzeczył.-Wszytko jest w toku.
-Czyli nawet mi nie powiesz co masz w planach?
-Nie.-odpowiedział.-Może wyjawisz mi jak masz na imię?
-Noel.-obróciłam się chcąc podać mu rękę, ale już go nie było, nigdzie, jakby się rozpłynął w powietrzu.
Noel Global? Wiadomość z ostatniej chwili: ODBIJA CI!