niedziela, 25 listopada 2012

Rozdział 1.

Weszłam cicho do domu. Musiałam uważać, aby nie obudzić mojej siostrzenicy oraz siostry. Czułam się jak nastolatka wracająca z imprezy. Zamknęłam drzwi na klucz i szybkimi krokami poszłam do swojego pokoju. Musiałam uważać i na hałas, ale też na pudła o które możnabyło by się wywrócić. Przeprowadziłam się z moją siostrą i jej córka do Londynu. Dopiero dziś po południ, więc wygląda tutaj dość okropnie.
Byłam wykończona. Przez conajmniej cztery godziny stałam na nogach i słuchałam jak zaczarowana jego głosu. Zawsze wiedziałam, że ma napawdę świetny głos, jednak dziś udowodnił jak bardzo. Chciałam z powortem mojego przyjaciela.
Wymęczona zdjęłam buty i kurtkę. Nie rozbierałam się z moich ubrań. Nie miałam ochoty ani siły. Po prostu rzuciłam się na łóżko i zasnęłam jak niedźwiedź.
Promienie słoneczne wbijały się przez okno, które jeszcze nie miało przywieszonych żaluzji, ani firanki.
Podniosłam się obolała z łóżka, które jako jedyne wyglądało pożądnie w tym domu. Oczywiście nie tylko moje. Mojej siostry tez wyglądało nienagannie. Ale meble były do wymiany oraz w ogóle nie byłyśmy rozpakowane.
W moich ciemnych jeansach i białym sweterku wyszłam z pokoju. Po krótkim holu walały się kartony. Nie spostrzegłam lalki małej Nikoli i zachaczyłam o nią. Wywróciłam się i nie podniosłam się. Rozmyślałam, czy nie zostać tam na wieczność, ale nie miałam wyboru jak podnieść się.
-Nic ci się nie stało!?-krzyknęła Sonia z głębi domu.
-Chyba nie!-odkrzyknęłam jej i starałam się podnieść.
-Niezdara.-skomentowała moja siostra i podała mi rękę, którą przyjęłam.
Już na własnych nogach udałam się do kuchni za Sonią, która ciągle obracała się za mną.
-Spokojnie nie wywrócę się ponownie.-zapewniłam, a ona zaczęłam się śmiać.
-Oby..-nadal słyszałam jak zduszony śmiech wypływający z jej ust.
Usiadłyśmy na chłodnych kafelkach w kuchni i zaczęłyśmy pić ciepłą kawę, która była w dwóch plastikowych kubkach.
-Skąd masz kawę?-spytałam patrząc na siostrę.
-Byłąm w sklepie przed kilkoma minutami. Możliwe, że cie obudziłam.-przyznała się.
-Słońce mnie obudziło, a nie zamykane drzwi.-oznajmiłam jej i uśmiechnęłam się lekko.
-Wygodnie sie spało?-spytała Sonia córkę, która właśnie weszła do pomieszczenia.
-Nie..-jęknęła mała i wtuliła się w ciało swojej matki.
-Trzeba umeblować te mieszkanie.-Sonia kołysała małą do snu.
-Zgadzam się. Dziś o 14 pójdziemy do meblowego. Całe szczęście w tym, że ściany są zrobione.-pociągnęłam kolejnego łyka kawy.
-Dziś o 14.. A co z Nikolą?-spytała.
-Pójdzie z nami. Przecież jej pokój też jej nie dokończony.-uśmiechnęłam się.
-Ona zacznie jęczeć. Wiesz o tym.-odwzajemniła uśmiech.
-Najwyżej później pójdziemy do milkshake city.-uśmiechnęłam się szerzej.
-Fajne..-wymruczała Nikola, po czym zasnęła.
-Okay, ale jak będzie chciała wracać, to ty jej będziesz wyjaśniać czemu nie możemy.-spojrzała na mnie.
-Nie ma sprawy.-puściłam jej oczko, a ona tylko prychła.
Następująco wybuchłyśmy zgodnie śmiechem. Nie był te głośny śmiech. Raczej chichot, tylko aby nie obudzić małej.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz