Siedziałam z Sonią w naszej już urządzonej kuchni, a Niki spała w swoim łóżku z przeźroczystym baldachimem.
Spokojnie sączyłyśmy ciepłe herbaty i rozmawiałyśmy o rozpoczęciu nowego życia.
-Noel, powiedz mi, gdzie zniknęłaś wczoraj wieczorem?-spytała moja siostra, a ja zapewne miałam komiczną minę, bo zaczęła się śmiać.-Tylko pytam.
-Byłam..-automatycznie spojrzałam na gazetę, która leżała na blacie, był o niej artykuł o wczorajszym koncercie Ed'a Sheeran'a (nawet nie skontrolowałam mojego spojrzenia i uśmiechu wpływającego na moją twarz).
Sonia spojrzała także na gazetę, na artykuł o nim.
-Nell..-wzdychnęła Sonia.
-Hym?-odwróciałam wzrok od jego zdjęcia i spojrzałam na siostrę.
-Dlaczego tam poszłaś?-zapytała mnie, opuściałam dłonie od kubka i położyłam je na stolik.
-Przeczytałam w interenecie o jego koncercie, a bilety to nie problem.-mówiłam szybko.
-Pytam o powód.-Sonia wyglądała na zdeterminowaną.
-Nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia. Musiałam go zobaczyć, nie na zdjęciu, choć by zdaleka.-czułam jak głos zaczyna mi się łamać.
-Skarbie, nie pamiętasz jak cię zranił znikając bez słowa. Pamiętasz jak długo byłaś w dołku?-złapała mnie za dłonie i ścisnęła je.
-Pamiętam, ale ja na to nic nie poradzę.-wzięłam głęboki oddech, tylko aby łzy nie poleciały z oczu.
-Nie możesz żyć przeszłością. Kiedyś to kiedyś, a teraz to teraz.-mówiła twardo.-Nie powinnaś była otwierać starych ran.-ton jej się zmienił na delikatniejszy.
-Wiem, że nie powinnam. Jednak to uczucie pustki, nadal je mam.-głos mi się załamywał coraz bardziej, a oczy zaczynały wydzielać słoną, przeźroczystą ciecz.
Nie płacz.-szybkim, sprawnym ruchem Sonia przytuła mnie do swojego ciała.
Zamiast ją odtrącić, wtuliłam się w nią. Potrzebowałam ciepła drugiego człowieka. Współczucia nie koniecznie, jednak miałam pewność, że u Sonii litości nie ma. Kiedyś jej powiedziałam, że litość jest czymś czego ja nie uznają i zrozumiała. Stara się mnie nie oceniać, za to jestem jej wdzięczna.
Mała dziewczynka siedziała na parapecie i patrzyła w okno z kubkiem już zimnej herbaty. Czekała na niego. To z nim miała się bawić, miał się zjawić. Nie przyszedł. Kolejny dzień minął, ale on nie przyszedł. Do ciemnego pokoju należącej do skulonej dziewczynki, weszła jej strasza siostra.
-Noel.. Idź spać.-położyła jej dłonie na romionach i spojrzała na nią ze współczuciem.
-On przyjdzie. Na pewno.-dziewczynka nie poddawała się i siedziała nadal doglądając przyjaciela.
-Noel..-szepnęła nadal patrząc na nią.
-Sonia.. Powiedz, że on przyjdzie.-odszepnęła Noel patrząc w oczy siostry.
-Chodźmy spać.-złapała ją mocniej za ramiona i zaczęła ją odciągać od okna.
-Ale przyjdzie jutro?-spytała z nadzieją.
-Nie wiem.-położyła małą do łóżka i usiadła koło niej.
-Dlaczego ty nic nie wiesz?-zdenerwowała się Noel.
-Nie mogę wiedzieć tego. To twój przyjaciel.-Sonia patrzyła na siostrę z litością, co mała zauważyła.
-Nie patrz tak na mnie!-wykrzyczała i podniosła się z łóżka.
-Noel, rodzice kazali nam iść spać. Połóż się z powrotem.-zażądała od siostry, która tego nie uczyniła tylko założyła ręce na swoje drobne biodra.
-Nie będę się tak patrzeć! Ale połóż się z powrotem do łóżka, dobrze?-starała się zmienić spojrzenie i chyba jej się udało, bo Nell ułożyła się na łóżku.
-On nie wróci, prawda?-dziewczynka zaczynała bełkotać, a oczy zaczynały być mokre od łez.
-Chyba nie. Ale nie trać nadziei, może kiedyś znów się spotkacie.-przytuliła siostrę.
-Obiecaj mi, że już nigdy nie spojrzysz na mnie w ten sposób. Nigdy nie będziesz się litować nade mną.-dziewczynka powoli zasypiała.
-Obiecuję.-zarzekła i obie pogrążyły się we śnie, który wyjątkowo szybko nadszedł.
Prawie nic się nie zmieniło. Tylko to, że ona nie patrzyła na mnie z litością oraz gdzie indziej zasnęłyśmy. Nie chodzi o dom, ale pomieszczenie i mebel. Otóż idealnym miejscem na sen okazała się podłoga w kuchni.
Spokojnie sączyłyśmy ciepłe herbaty i rozmawiałyśmy o rozpoczęciu nowego życia.
-Noel, powiedz mi, gdzie zniknęłaś wczoraj wieczorem?-spytała moja siostra, a ja zapewne miałam komiczną minę, bo zaczęła się śmiać.-Tylko pytam.
-Byłam..-automatycznie spojrzałam na gazetę, która leżała na blacie, był o niej artykuł o wczorajszym koncercie Ed'a Sheeran'a (nawet nie skontrolowałam mojego spojrzenia i uśmiechu wpływającego na moją twarz).
Sonia spojrzała także na gazetę, na artykuł o nim.
-Nell..-wzdychnęła Sonia.
-Hym?-odwróciałam wzrok od jego zdjęcia i spojrzałam na siostrę.
-Dlaczego tam poszłaś?-zapytała mnie, opuściałam dłonie od kubka i położyłam je na stolik.
-Przeczytałam w interenecie o jego koncercie, a bilety to nie problem.-mówiłam szybko.
-Pytam o powód.-Sonia wyglądała na zdeterminowaną.
-Nie wiem. Nie mam zielonego pojęcia. Musiałam go zobaczyć, nie na zdjęciu, choć by zdaleka.-czułam jak głos zaczyna mi się łamać.
-Skarbie, nie pamiętasz jak cię zranił znikając bez słowa. Pamiętasz jak długo byłaś w dołku?-złapała mnie za dłonie i ścisnęła je.
-Pamiętam, ale ja na to nic nie poradzę.-wzięłam głęboki oddech, tylko aby łzy nie poleciały z oczu.
-Nie możesz żyć przeszłością. Kiedyś to kiedyś, a teraz to teraz.-mówiła twardo.-Nie powinnaś była otwierać starych ran.-ton jej się zmienił na delikatniejszy.
-Wiem, że nie powinnam. Jednak to uczucie pustki, nadal je mam.-głos mi się załamywał coraz bardziej, a oczy zaczynały wydzielać słoną, przeźroczystą ciecz.
Nie płacz.-szybkim, sprawnym ruchem Sonia przytuła mnie do swojego ciała.
Zamiast ją odtrącić, wtuliłam się w nią. Potrzebowałam ciepła drugiego człowieka. Współczucia nie koniecznie, jednak miałam pewność, że u Sonii litości nie ma. Kiedyś jej powiedziałam, że litość jest czymś czego ja nie uznają i zrozumiała. Stara się mnie nie oceniać, za to jestem jej wdzięczna.
Mała dziewczynka siedziała na parapecie i patrzyła w okno z kubkiem już zimnej herbaty. Czekała na niego. To z nim miała się bawić, miał się zjawić. Nie przyszedł. Kolejny dzień minął, ale on nie przyszedł. Do ciemnego pokoju należącej do skulonej dziewczynki, weszła jej strasza siostra.-Noel.. Idź spać.-położyła jej dłonie na romionach i spojrzała na nią ze współczuciem.
-On przyjdzie. Na pewno.-dziewczynka nie poddawała się i siedziała nadal doglądając przyjaciela.
-Noel..-szepnęła nadal patrząc na nią.
-Sonia.. Powiedz, że on przyjdzie.-odszepnęła Noel patrząc w oczy siostry.
-Chodźmy spać.-złapała ją mocniej za ramiona i zaczęła ją odciągać od okna.
-Ale przyjdzie jutro?-spytała z nadzieją.
-Nie wiem.-położyła małą do łóżka i usiadła koło niej.
-Dlaczego ty nic nie wiesz?-zdenerwowała się Noel.
-Nie mogę wiedzieć tego. To twój przyjaciel.-Sonia patrzyła na siostrę z litością, co mała zauważyła.
-Nie patrz tak na mnie!-wykrzyczała i podniosła się z łóżka.
-Noel, rodzice kazali nam iść spać. Połóż się z powrotem.-zażądała od siostry, która tego nie uczyniła tylko założyła ręce na swoje drobne biodra.
-Nie będę się tak patrzeć! Ale połóż się z powrotem do łóżka, dobrze?-starała się zmienić spojrzenie i chyba jej się udało, bo Nell ułożyła się na łóżku.
-On nie wróci, prawda?-dziewczynka zaczynała bełkotać, a oczy zaczynały być mokre od łez.
-Chyba nie. Ale nie trać nadziei, może kiedyś znów się spotkacie.-przytuliła siostrę.
-Obiecaj mi, że już nigdy nie spojrzysz na mnie w ten sposób. Nigdy nie będziesz się litować nade mną.-dziewczynka powoli zasypiała.
-Obiecuję.-zarzekła i obie pogrążyły się we śnie, który wyjątkowo szybko nadszedł.
Prawie nic się nie zmieniło. Tylko to, że ona nie patrzyła na mnie z litością oraz gdzie indziej zasnęłyśmy. Nie chodzi o dom, ale pomieszczenie i mebel. Otóż idealnym miejscem na sen okazała się podłoga w kuchni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz