~~~ Sonia ~~~
-Noel, musisz się z nią spotkać.-powiedziałam do siostry, która tępo patrzyła przed siebie.
-Nie mam zamiaru.-mówiła obojętnym głosem.
Westchnęłam i opadłam na krzesło w restauracji z rezygnacją. Stała na środku pokoju, wpatrując się w okno. Oddychała płytko, a dłonie jej się trzęsły.
-Rób jak uważasz, ale pamiętaj, że matkę ma się tylko jedną.-wstałam od stolika.
Spojrzała na mnie gwałtownie zaczęła machać dłońmi.
-Ona już dawno przestała być dla mnie matką!-była zdenerwowana.
-Nie myślisz tak, dobrze wiem, że nadal ją kochasz. Cokolwiek powiesz, nie zmienisz faktu, że to nasza matka!
-Nie muszę nic mówić! Jej zachowanie tylko świadczy o tym, że nie jest moją matką! To, że mnie urodziła, nie oznacza, że jest moją matką, aby być matką, trzeba się tak zachowywać.-mówiła.
-Chcesz powiedzieć, że źle się zachowuje, to ją dyskwalifikuje z bycia naszą matką?! Boże, jaka ty jesteś głupia!
-Jesteś do niej podobna.-spojrzała na mnie z pogardą, której nigdy w jej oczach nie widziałam.-Też nie jesteś matką Nikki, wstydzisz się jej, a to cię dyskwalifikuje z bycia jej matką.
Wyszła z pośpiechem z restauracji Patricka. Byłam w głębi duszy szczęśliwa, że restauracja oficjalnie była nieczynna.
Byłam upokorzona, wściekła i zaczęłam płakać. Jak długo chciałabym zaprzeczać jej słowom, jej stwierdzeniom, wiedziałam, że ma rację. Czułam, że jestem złą matką, że Amanda jest złą matką.
Ale przecież ludziom musi się wybaczać ich błędy, przecież nigdy nie jest za późno, prawda?
Już wątpiłam we wszystkie moje przekonania. Już nie czułam sie taka mądra jak zawsze. To była taka sytuacja, w której uświadamiasz sobie, że byłaś w błędzie i zaczynasz mieć wątpliwości co do reszty twoich idei. Zaczęłam się obawiać, że jeśli w czymś się myliłam, muszę mylić się też w jeszcze czymś.
Ukryłam dłońmi moje oczy i szlochałam, to wtedy ciepłe dłonie Patricka owinęły mnie i jego spokojny głos mnie uspokajał.
-Shhh...
~~~ Ed ~~~
-Lili. Piękne imię.-powiedziałem wpatrując się w nią.
Uśmiechnęła się szeroko.
-Moja mama uwielbiała te kwiaty.-widziałem w jej oczach smutek, ale był niezbyt rozległy.
-Dobrze wytrzymujesz z myślą, że jej nie ma obok ciebie.-stwierdziłem, a dziewczyna dziwnie zagryzła dolną wargę.
Jęknęła cicho i spojrzała na mnie spokojnie.
-Niecałe 4 dni temu odzyskałam spokój po jej śmierci.-wyznała, na co ją przytuliłem.-Moja żałoba trwała ponad 5 lat.
-Jesteś silna.-ucałowałem ją w czoło, wtulając ją w siebie.
~~~ Noel ~~~
Nie byłam pewna co tutaj robię. Może chciałam wyprostować coś? A może po prostu potrzebowałam na kilka minut przyjaciela? A może po prostu lubię wywoływać zawiłe sytuacje? Sama zgubiłam się mentalnie. Jednego byłam pewna, stałam przed domem Ruperta Grinta, mężczyzny, którego okropnie okłamałam na temat mojej seksualności i do tego odtrącałam wiele razy. Wstydziłam się swoich czynów. Nie byłam pewna czego od niego chciałam. Miałam zamiar zapukać w drzwi od jego domu, nawet już podniosłam prawą rękę. W ostatniej chwili się rozmyśliłam i uciekłam stamtąd. Teraz widziałam to wyraźnie, jestem po prostu tchórzem.
~~~ Louis ~~~
-Przepraszam cię.-stanąłem za szatynem i przeprosiłem cicho.
Harry obrócił się do mnie przodem, był nieprzejęty.
-Przeprosiny nic nie zmienią, Louie.
-Dlaczego tak mówisz?-byłem zaskoczony jego słowami.
Chłopak po prostu pokiwał głową i zagryzł nerwowo wewnętrzną cześć lewego policzka.
-Uważam, że tym razem, ten konflikt, to za dużo, słowa tutaj nic nie zdziałają. Zraniłeś mnie.
-Wiem i za to przepraszam cię!
-Nie. Ty sam nie wiesz za co przepraszasz.-odparł chłodno i odszedł, nie obracając się do mnie ani razu.
Straciłem pewność czy wiem za co przeprosiłem przed chwilą. Wyprowadził mnie z równowagi. Czułem sie źle z myślą, że mój przyjaciel, z którym rozmawiałem na wszystkie tematy, odrzucił mnie, mimo, że ja odrzuciłem go pierwszy. Czułem się beznadziejnie. Wiedziałem, że winić mogę tylko samego siebie.
~~~ Amanda ~~~
-Jak tam przygotowania kochanie?-pocałował mnie w polik Nicholas.
-Dobrze.-oznajmiłam przeglądając katalog z butami do sukni ślubnej.
-Będziesz pięknie wyglądać.
Podniosłam wzrok na niego.
-Skąd wiesz?
Byłam pewna, że nie widział mojej sukni, ani nawet nie wie jaką fryzurę będę mieć. Nawet buty poszukuję dla ściemy. Wszystko już mam.
-Czuję to.-pocałował mnie w usta.
Całus został odwzajemniony. Ta czułość przerodziła sie w coś większego. Z małego pocałunku, zrodził się namiętny seks.
________________________
Powiadamiam, że zbliżamy się do końca! Zostało jedynie ok. 3 rozdziały i już epilog! :) Zapraszam się do zapoznania się z moimi pozostałymi blogami, które powrócą do swojej działalności pod koniec września.
-Noel, musisz się z nią spotkać.-powiedziałam do siostry, która tępo patrzyła przed siebie.
-Nie mam zamiaru.-mówiła obojętnym głosem.
Westchnęłam i opadłam na krzesło w restauracji z rezygnacją. Stała na środku pokoju, wpatrując się w okno. Oddychała płytko, a dłonie jej się trzęsły.
-Rób jak uważasz, ale pamiętaj, że matkę ma się tylko jedną.-wstałam od stolika.
Spojrzała na mnie gwałtownie zaczęła machać dłońmi.
-Ona już dawno przestała być dla mnie matką!-była zdenerwowana.
-Nie myślisz tak, dobrze wiem, że nadal ją kochasz. Cokolwiek powiesz, nie zmienisz faktu, że to nasza matka!
-Nie muszę nic mówić! Jej zachowanie tylko świadczy o tym, że nie jest moją matką! To, że mnie urodziła, nie oznacza, że jest moją matką, aby być matką, trzeba się tak zachowywać.-mówiła.
-Chcesz powiedzieć, że źle się zachowuje, to ją dyskwalifikuje z bycia naszą matką?! Boże, jaka ty jesteś głupia!-Jesteś do niej podobna.-spojrzała na mnie z pogardą, której nigdy w jej oczach nie widziałam.-Też nie jesteś matką Nikki, wstydzisz się jej, a to cię dyskwalifikuje z bycia jej matką.
Wyszła z pośpiechem z restauracji Patricka. Byłam w głębi duszy szczęśliwa, że restauracja oficjalnie była nieczynna.
Byłam upokorzona, wściekła i zaczęłam płakać. Jak długo chciałabym zaprzeczać jej słowom, jej stwierdzeniom, wiedziałam, że ma rację. Czułam, że jestem złą matką, że Amanda jest złą matką.
Ale przecież ludziom musi się wybaczać ich błędy, przecież nigdy nie jest za późno, prawda?
Już wątpiłam we wszystkie moje przekonania. Już nie czułam sie taka mądra jak zawsze. To była taka sytuacja, w której uświadamiasz sobie, że byłaś w błędzie i zaczynasz mieć wątpliwości co do reszty twoich idei. Zaczęłam się obawiać, że jeśli w czymś się myliłam, muszę mylić się też w jeszcze czymś.
Ukryłam dłońmi moje oczy i szlochałam, to wtedy ciepłe dłonie Patricka owinęły mnie i jego spokojny głos mnie uspokajał.
-Shhh...
~~~ Ed ~~~
-Lili. Piękne imię.-powiedziałem wpatrując się w nią.
Uśmiechnęła się szeroko.
-Moja mama uwielbiała te kwiaty.-widziałem w jej oczach smutek, ale był niezbyt rozległy.
-Dobrze wytrzymujesz z myślą, że jej nie ma obok ciebie.-stwierdziłem, a dziewczyna dziwnie zagryzła dolną wargę.
Jęknęła cicho i spojrzała na mnie spokojnie.
-Niecałe 4 dni temu odzyskałam spokój po jej śmierci.-wyznała, na co ją przytuliłem.-Moja żałoba trwała ponad 5 lat.
-Jesteś silna.-ucałowałem ją w czoło, wtulając ją w siebie.
~~~ Noel ~~~
Nie byłam pewna co tutaj robię. Może chciałam wyprostować coś? A może po prostu potrzebowałam na kilka minut przyjaciela? A może po prostu lubię wywoływać zawiłe sytuacje? Sama zgubiłam się mentalnie. Jednego byłam pewna, stałam przed domem Ruperta Grinta, mężczyzny, którego okropnie okłamałam na temat mojej seksualności i do tego odtrącałam wiele razy. Wstydziłam się swoich czynów. Nie byłam pewna czego od niego chciałam. Miałam zamiar zapukać w drzwi od jego domu, nawet już podniosłam prawą rękę. W ostatniej chwili się rozmyśliłam i uciekłam stamtąd. Teraz widziałam to wyraźnie, jestem po prostu tchórzem.
~~~ Louis ~~~
-Przepraszam cię.-stanąłem za szatynem i przeprosiłem cicho.Harry obrócił się do mnie przodem, był nieprzejęty.
-Przeprosiny nic nie zmienią, Louie.
-Dlaczego tak mówisz?-byłem zaskoczony jego słowami.
Chłopak po prostu pokiwał głową i zagryzł nerwowo wewnętrzną cześć lewego policzka.
-Uważam, że tym razem, ten konflikt, to za dużo, słowa tutaj nic nie zdziałają. Zraniłeś mnie.
-Wiem i za to przepraszam cię!
-Nie. Ty sam nie wiesz za co przepraszasz.-odparł chłodno i odszedł, nie obracając się do mnie ani razu.
Straciłem pewność czy wiem za co przeprosiłem przed chwilą. Wyprowadził mnie z równowagi. Czułem sie źle z myślą, że mój przyjaciel, z którym rozmawiałem na wszystkie tematy, odrzucił mnie, mimo, że ja odrzuciłem go pierwszy. Czułem się beznadziejnie. Wiedziałem, że winić mogę tylko samego siebie.
~~~ Amanda ~~~
-Jak tam przygotowania kochanie?-pocałował mnie w polik Nicholas.
-Dobrze.-oznajmiłam przeglądając katalog z butami do sukni ślubnej.-Będziesz pięknie wyglądać.
Podniosłam wzrok na niego.
-Skąd wiesz?
Byłam pewna, że nie widział mojej sukni, ani nawet nie wie jaką fryzurę będę mieć. Nawet buty poszukuję dla ściemy. Wszystko już mam.
-Czuję to.-pocałował mnie w usta.
Całus został odwzajemniony. Ta czułość przerodziła sie w coś większego. Z małego pocałunku, zrodził się namiętny seks.
________________________
Powiadamiam, że zbliżamy się do końca! Zostało jedynie ok. 3 rozdziały i już epilog! :) Zapraszam się do zapoznania się z moimi pozostałymi blogami, które powrócą do swojej działalności pod koniec września.
Co CO COOO ? KONIECc?! Ale jak to nie możliwe niee...
OdpowiedzUsuńOh przestań, to nie koniec świata. :) Mam rozumieć, że podoba ci się ten blog? No więc chcę ci powiedzieć, że pojawią się blogi, które polubisz bardziej. :)
UsuńTylko spróbuj nie tworzyć nowych! Są świetnie mają swój urok i klimat . :P
OdpowiedzUsuńPamiętam jak natrafiłam na to na tekstowo .:D
Dlaczego nie tworzyć nowych?
UsuńTaaak, "mały" spamik był na tekstowo. :D