poniedziałek, 2 września 2013

Rozdział 36.

~~~ Danielle ~~~

-Jesteś fałszywa!-wykrzyczałam do Lilianny.-Jak możesz umawiać się z Ed'em, kiedy jeszcze mogę się z nim zejść!
-Nie okłamuj siebie, nie będziecie już razem.-jej sztywny, spokojny głos mnie jeszcze bardziej rozzłościł.
-Suka!-uderzyłam ją z otwartej dłoni w prawy polik i wybiegłam z domu wujka.
Jak ona mogła?! Zdradziła mnie.. No dobra, nie miałyśmy jakiegoś super kontaktu, ale jesteśmy kuzynkami, tak się nie robi!
Byłam wściekła, a jednak nie potrafiłam zrozumieć tej ulgi jaką poczułam dowiadując się, że Ed znalazł sobie kogoś. Nie wiedziałam dlaczego, ale pragnęłam mieć kogoś innego, kogoś kim on nie jest.


~~~ Amanda ~~~

Zapukałam delikatnie w drzwi. Czekałam około 2 minuty, dopiero wtedy otworzyła mi Noel. Dziewczyna na mój widok wypuściła czarnego kota z rąk do wewnątrz domu i spojrzała na mnie wilkiem.
-Czego chcesz?-zaczęła ostro.
Westchnęłam ciężko.
-Mogę wejść?-zapytałam.
-Wolałabym nie.-odparła.
Zmierzyła mnie badawczo. Przykro mi było, że własna córka nie chciała mnie wpuścić do jej mieszkania. No, ale co zrobić, jak sobie pościeliłam, tak się wyśpię.
Grymas wypłynął na jej twarz. Wyglądała naprawdę zabawnie. Jak mała dziewczynka, której coś nie pasowało. Byłam zaskoczona kiedy uchyliła bardziej drzwi.
-Możesz wejść, ale nie panosz się po moim domu, nawet nie czuj się jak u siebie, bo jesteś u mnie, nie u siebie.-mówiła ostro.-Zaproponowałabym coś do picia, ale dopiero co się wprowadziłam i jeszcze nie zrobiłam zakupów, sama jadam i pijam na mieście.-ciągnęła.
Doszłyśmy do salonu, jasnego i szklanego salonu. Byłam pod wrażeniem. Moja córka miała gust, nawet dobry. Usiadła na białej sofie i zaprosiła mnie, abym się dosiadła, co zrobiłam.
Spojrzała na mnie uważnie i powiedziała.:
-No? To czego chcesz?
-Czy muszę coś chcieć, aby odwiedzić córkę? Aby odświeżyć kontakt?
-Jakoś przez ostatnie ponad pięć lat jakoś nie spieszyło ci się o mnie i Sonie troszczyć.
-To nie prawda.-powiedziałam szybko.
-Nie?-zakpiła.-Wiesz, istnieje coś takiego jak telefon, albo choćby pieprzona kartka na święta czy urodziny.
Miała rację, mogłam tego tak bardzo nie zaniedbać. To przecież moje córki.
-Czasem mówią, że lepiej późno niż wcale.-odparłam.
Dziewczyna wstała ze sofy i spojrzała na mnie jak na wariatkę.
-Czasem jest za późno i zalicza się do wcale.-powiedziała oschle.
-Daj pokój..
-Nawet nie wiesz, że Sonia ma córkę!-wykrzyczała zirytowana.-Tak bardzo się nami interesujesz!
-Co? Jestem babcią?-byłam całkowicie zaskoczona.
-Tak dobry masz kontakt z Sonią, a nawet bała ci się powiedzieć, że ma dziecko!
-Pewnie chciała powiedzieć mi kiedy będzie gotowa.-usprawiedliwiałam ją.
-Jasne!
-Myślisz, że ja od razu powiedziałam Nicholasowi o was? O moich córkach?!
Dziewczyna stanęła w miejscu, całkowicie zbita z tropu. Patrzyła na mnie jakbym ją ukuła szpilką. A ja się złapałam za usta, powiedziałam za dużo, a teraz będę miała nauczkę.
-Kto to Nicholas?-jej głos należał do tych, które nie zapowiadają niczego wielkiego.
Poprawiłam włosy i wstałam z kanapy. Odchrząknęłam.
-To mój narzeczony.-oznajmiłam jej, a ona zaczęła się dziwnie śmiać.
Patrzyłam na nią niezrozumiale.
-Coś sie stało?
Dziewczyna wyprostowała się i spojrzała na mnie bezsłownie, szybko przestała się nerwowo śmiać.
-Ile z nim jesteś?-zapytała głośno i oskarżycielsko.
Nie potrafiłam nic powiedzieć, nie mogłam. Jakby mój język zesztywniał. Bałam się. Obawiałam się tego co zaraz nadejdzie.
-Jaki czas już się z nim spotykasz?!-wykrzyczała.
Poczułam to. Poczułam jej złość, żal, smutek i co najgorsze obwinianie mnie o wszystko. Moje oczy się zaszkliły.
-Około cztery lata.-powiedziałam szeptem.
Jej źrenice się rozszerzyły z zaskoczenia.
-Wynoś się z mojego domu!-wykrzyczała, ale ja tam stałam, czułam jakby to była wieczność.
Noel nie czekała. Złapała mnie mocno za ramię i szybkim krokiem wyprowadziła mnie za drzwi jej domu, słyszałam jak zamyka drzwi na klucz.
Teraz wiedziałam o co jej chodziło. Jej cały gniew. Wszystko krążyło wokół mojego wielkiego błędu. Wiedziałam, że będzie zła na mnie, że będzie miała do mnie żal. Jednak nie spodziewałam się, że będzie aż tak bardzo rozpamiętywać.
Stałam przed jej drzwiami i po prostu zezwalałam łzom zlatywać po moich policzkach. Tak bardzo chciałam jej przebaczenia, a jednak wiedziałam, że Noel, już od dziecka, przebaczać nie potrafi, nie taką krzywdę jaką ja jej wyrządziłam.

~~~ Rupert ~~~

-Mówię ci, ona nie jest lesbijką.-Ed śmiał się ze mnie.
-Nawet jeśli, nie chcę już z nią być, znajdę kogoś równie dobrego.
Mnie do śmiechu nie było. Poczułem się naprawdę odrzucony.
-Weź się uspokój.
-Nie!-byłem oburzony.-Gdyby chciała się ze mną choćby umówić, nie kłamałaby o takim czymś! Ona mnie nie chce, dlatego wymyśliła takie kłamstwo.
-Przesadzasz. Rozumiem, skłamała, ale to dlatego, że cię kocha, ale nie zna tego uczucia, boi się.-mówił, a mnie nerwy zżerały.
-Nie. Nie ośmieszę się po raz kolejny. Czas, żeby ona zaczęła o coś walczyć.-powiedziałem szczerze.
Jeśli ona naprawdę mnie lubi, zachce jej się polubić i te uczucie, będzie o mnie walczyć, ja mam już dośc upokarzania się.
Ed patrzył na mnie w ciszy co najmniej 3 minuty zanim odchrząknął.
-Może masz rację.-powiedział, na co się uśmiechnąłem.

~~~ Harry ~~~

-To co się dzieje?-spytał mnie Niall.
Blondyn podał mi herbatę i dosiadł się do mnie, na swoją sofę. Chłopak jest moim szczerym kumplem, tak jak Liam, potrafi pomóc, a jednak to Louis był moim przyjacielem, właśnie, był. Spojrzałem na niego.
-Nic, tylko ja i Louis już się nie przyjaźnimy.-odparłem uśmiechając się nerwowo.
Niall był zaskoczony.
-Tylko? Harry, to jest dużo. Przykro mi.-poklepał mnie po ramieniu.
-Najgorsze jest to, że to on zrezygnował. Myślałem, że naprawdę mu zależy..
-Louis po prostu czasem rezygnuje.
-Tym razem ze mnie. To boli.
-Wiem.-przytulił mnie, kiedy tylko zobaczył łzy w moich oczach.-Obiecuję ci, że przejrzy niedługo na oczy. Będzie żałował i wasza przyjaźń powróci.
-Tylko, że nie wiem czy jest co ratować. Rzecz w tym.. Z przyjaźni nie można zrezygnować, a po kilku dniach znowu być przyjaciółmi. Jeśli z czegoś sie rezygnuje, to na zawsze. Myślę, że nie potrafię mu wybaczyć.
Blondyn spojrzał na mnie tymi swoimi błękitnymi oczami.
-Harry. Nie bądź dla niego surowy. Mimo wszystko, mu naprawdę zależy na tobie.
-No właśnie nie jestem tego taki pewien.-uśmiechnąłem się przez łzy.


_______________

Tak wiem, znowu płacz w kolejnym rozdziale, ale już tak bywa!
Muszę doprowadzić do końca wątki i czasem pojawia się ból.. :-)

2 komentarze:

  1. Choć płacz to świetnie pasuje w tym rozdziale. Niech się Noel zbiera i leci do Ruperta. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak myślisz. :) Wszystko w swoim czasie. :-P

      Usuń