~~~ Danielle ~~~
Wzięłam prysznic, umyłam włosy, wyszłam z kabiny prysznicowej, wysuszyłam włosy, ubrałam się, i zjadłam zwykłe płatki z mlekiem. Mój humor był jak u zombie, a była dopiero trzynasta. Mój umysł wciąż krążył w okół słów, które wypowiedział do mnie Harry, kiedy tu był wczoraj - w niedzielę.
Dziewczyna o brązowych włosach z różowymi końcówkami siedziała bezczynnie na podłodze i oglądała jakąś denną komedię romantyczną, przy tym wpychając w siebie waniliowe lody. W pewnym momencie usłyszała dzwonek do jej drzwi. Wstała niechętnie i odstawiła lody na stolik. Podeszła do drzwi z wielkim ociąganiem i spojrzała przez judasza.
-Otwórz! Musimy porozmawiać!-krzyczał szatyn z lokami na głowie, a jego zielonkawe oczy błyszczał zirytowane, jednak dziewczyna nawet nie miała zamiaru go wpuszczać - ze względu emocjonalnej rozsypki oraz ze względu na jej niechlujny ubiór.
-Wiem, że tam jesteś!-nie poddawał się.
Szatynka oparła się plecami o drzwi, zjechała w dół i siedząc na podłodze, czekała aż szatyn odejdzie, jednak on nawet o tym teraz nie myślał.
-Danielle! Nie zachowuj się jak dziecko! Dobrze wiesz, że on nie chce cię zamienić na Noel! To jego przyjaciółka! Tylko!-chłopak uderzał w drzwi wiedząc, że dziewczyna słucha co on donośnie mówi przez drzwi.
-A jeśli zmieni?-jej głos był cichy i bezsilny, ale tak głośny, że chłopak usłyszał ją.
-Nie zrobi tego. Doprowadź się do porządku i idź z nim porozmawiać. Rozmowa jest potrzebna wszystkim.-szatyn szybko pobiegł przed siebie, tak szybko, że nawet Danielle, która otworzyła drzwi już go nie zastała.
Myśli o tym jak Noel może wyglądać i pewnie jest super ładna, podrywa jej chłopaka zdusiły się myślami, chcącymi poznać przyjaciółkę z dzieciństwa Ed'a. Jej Ed'a - chyba..
Wyszłam trzymając w ręce torebkę i klucze od samochodu i domu. Zamknęłam mieszkanie i weszłam do samochodu, stojącego na podjeździe. Odpaliłam auto i wyjechałam z mojego osiedla. Wjechałam w centrum Londynu i jechałam dość małym korkiem. Po kilkunastu minutach dojechałem do małej kawiarenki, w której zawsze jadałam pyszne ciasta z Ed'em. Wyszłam z auta z nadzieją, że już jest - kiedy go zobaczyłam jakoś moje myśli zaczęły wariować. Weszłam do kawiarenki, on nawet nie drgnął i nawet nie spojrzał na mnie. Podeszłam do jego stolika z powolnym krokiem.
-Przepraszam, że ci nie ufałam.-wydusiłam z siebie.
Momentalnie chłopak podniósł głowę i spojrzał na mnie.
-Nie musisz przepraszać. Ja tylko chcę zrozumienia.-wstał z miejsca.
Patrzyliśmy na siebie z troską. Widziałam jego przemęczone oczy, różowe poliki oraz jego włosy były.. uczesane? Było z nim źle..
Szybko wtuliłam się w niego, a on lekko zdziwiony tym odwzajemnił uścisk.
~~~ Sonia ~~~
Na samo wspomnienie jego uśmiechu przeszedł mnie dziwny dreszcz i uczucie tęsknoty. Stałam w kuchni, parzyłam herbatę i wspominałam wczorajszy dzień.
Blondynka weszła do restauracji i od razu wypatrzyła szatyna z zielonymi oczami przy stoliku obok okna. Podeszła do niego i nawet nie usiadła. Z jej ust od razu wyfrunęły słowa:
-Załatwmy to od razu. Ile muszę ci zapłacić?
Szatyn wstał i uśmiechnął się szeroko z pośpiechu dziewczyny.
-Harry.-wyciągnął dłoń.
Dziewczynę zdziwiło spokojne zachowanie szatyna. Przypomniała sobie o czymś, jednak po chwili pokiwała głową w dziwny sposób, jakby chciała pozbyć się tej myśli.
Wyciągnęła dłoń i uścisnęła rękę chłopaka.
-Sonia.-odwzajemniła uśmiech Harry'emu.
-Miło mi poznać, mimo tego, że spotkaliśmy się tutaj z powodu zderzenia.-szatyn usiadł przy stole, na krześle.-Usiądziesz?-spojrzał na nią z dołu.
Blondynka nie była pewna, czy chce zasiąść dłużej ale nie dała się prosić. Dosiadła się do chłopaka.
-Myślę, że tyle wystarczy.-Sonia wypisała czek i podała chłopakowi go.
Harry spojrzał na czek a później na dziewczynę i zaśmiał się.
-Za mało?-blondynka zaczęła wypisywać kolejny czek, kiedy szatyn położył dłoń na jej, która wypisywała czek.
-Daj spokój. Nie chcę pieniędzy. Nie umówiłem się z tobą ze względu na moje auto, które swoją drogą jest już naprawione.-chłopak się zaśmiał, a dziewczyna otworzyła lekko usta ze zdziwienia.
-Co?-dziewczyna się zirytowała.-Dałam się wykiwać. Boże..-zaczęła się podnosić i zbierać czeki, wkładając je do torebki.
-Mam do ciebie sprawę, nie polegającą na pieniądzach.-zaznaczył, a Sonia zmierzyła go wzrokiem.
-Czego chcesz?-jej serdeczność zmieniła się w zdenerwowanie na samo wspomnienie o jej "cudownym" byłym chłopaku, którry zawsze czegoś od niej oczekiwał.
-Miałabyś chęć wyskoczyć ze mną gdzieś czasem?-zapytał wstając od stolika i patrząc na dziewczynę, która wydawała się być bardzo, bardzo zdziwiona.
-Żartujesz sobie ze mnie?-zapytała nie wierząc.
-Nie żartuję. Po co miałbym to robić. To jak wyskoczymy gdzieś? Na kawę, na drinka?-nie poddawał się, a dziewczyna już zakładała na siebie torebkę.
-Przykro mi, ale jestem zajęta.-dziewczyna już chciała odejść, kiedy ten położył jej dłoń na ramieniu.-Co?-obróciła się zirytowana.
-Masz mój numer. Zadzwoń kiedy już będziesz nie zajęta.-wręczył jej wizytówkę i zaczął się ubierać w czarny płaszcz.
Sonia spojrzała na wizytówkę i włożyła ja mimo wszystko do torebki. Westchnęła i już zaczęła szybko przebierać nogami w kierunku wyjścia z kawiarenki.
Harry szybko zapłacił za kawę z mlekiem i wyszedł z budynku - myśląc o ślicznej blondynce, która wydała mu się naprawdę wartościową i piękną dziewczyną.
Opierałam się o blat kuchenny z kubkiem w ręce.
-Był miły..-szepnęłam do siebie.
-Mamo, kto był miły?-do kuchni weszła Nikki trzymając swojego pluszaka w rękach.
-Nikt skarbie.-odstawiłam kubek na blat i przytuliłam małą.
~~~ Noel ~~~
Wypatrywałam rudzielca po całej sali. W końcu zobaczyłam go na samym końcu, w kącie.
Nic się nie zmienił.. Jak zawsze nie chce się rzucać w oczy.
Stawiałam kroki w jego kierunku, uważając aby nie potknąć się o wystające nogi małych dzieci. Trochę byłam zdziwiona kiedy ustalaliśmy gdzie się spotkamy. Wybrałam, że ma być 16.00, a on uznał, że Milkshake City będzie idealnym miejscem - zgodziłam się, choć uznałam, że to dziecinny pomysł, w sumie.. normalny.
-Cześć, Ed.-uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym usiedliśmy.
Patrzyliśmy na siebie z zainteresowanie, choć żadne z nas nie odezwało się. Porównywałam jak bardzo się zmienił. Prawdę mówiąc chyba nic, no może stał się bardziej przystojny, ale nic poza tym.
Ciekawe czy nosi dalej okulary.. Może już z nich wyrósł? Ciekawie wyglądałby teraz w jego dziecięcych okularach. Pamiętam jak w wieku 10 lat zaczął się sprzeciwiać i nie zakładał ich do szkoły. Wszyscy śmiali się z niego, nawet czasem mi rechot wydarł się z gardła, ale on za mnie tez miał śmiechy, szczególnie jak kiedyś utknęłam w damskiej ubikacji a drzwi trzeba było wyważyć..
Wróciłam myślami do teraźniejszości i zauważyłam, ze przy nas są czekoladowe shake. Rzuciłam mu zdziwione spojrzenie, a on tylko wyszczerzył się jeszcze bardziej.
-No co? Kiedyś lubiłaś czekoladę. Może powiesz mi, że teraz jesteś na diecie i jej nie lubisz?-zakpił.
-Nie jestem na diecie. Nigdy nie rzuciłabym czekolady.-na dowód tego zaczęłam pić mojego shake.
-W takim razie.. Chcesz poznać moich przyjaciół?-zapytał zaraz po tym jak pociągnął jednego łyka swojego napoju.
-A więc gdybym była na diecie, nie przedstawiłbyś mnie im?-zaśmialiśmy się.
-Wiesz, mogłabyś źle na nich wpłynąć.-dałam mu kuksańca w bok.-To jak, chcesz ich poznać?
-Tak, tak, ale nie teraz - kiedyś na pewno.-uśmiechnęliśmy się do siebie.-A teraz powiedz mi - jakaś dziewczyna skradła ci serce i nie chce oddać?-zarecytowałam jak szekspira.
Zmierzyliśmy siebie dość poważnym wzrokiem.
-Wiesz.. Jest jedna taka, ale ona nie jest pewna..-wyglądał jakby bał się powiedzieć mi.
-Ed!-chłopak podniósł ledwo spojrzenie na mnie.-Jesteśmy dawnymi przyjaciółmi, którzy chcą odzyskać więź, która nas kiedyś łączyła. Prawda?-chłopak pokiwał głową na "tak".
-Danielle chyba mi nie ufa.-wydusił z siebie.
-Danielle?-uśmiechnęłam się.-Ładne imię. W związku z czym ci nie ufa?-zapytałam.
Chłopak ponownie zmierzył mnie zdenerwowanym wzrokiem.
-W związku z tobą. Ona boi się, ze chcę odnowić przyjaźń z tobą tylko dlatego, żeby ją zdradzić.-Ed patrzył badawczo na mnie, a ja wybuchnęłam lekko nieczule na głos śmiechem.
-Daj spokój! Jest tak?-zaśmiałam się po raz kolejny.
-Oczywiście, że nie.-odpowiedział szybko.
-No właśnie, tego się trzymaj. Nie kochasz mnie, więc nie mamy się o co martwić. Musisz pokazać jej, że ją kochasz i nie myślisz nawet o tym, aby zdradzić ją.-uśmiechnęłam się, co on odwzajemnił.
-Ale jak to zrobić?-zapytał już mniej przygnębiony.
-Mam pomysł, ale nie wiem czy wypali.-pokiwaliśmy jednocześnie głowami z uśmiechemi jak za dawnych czasów i wybuchnęliśmy śmiechem.
Wzięłam prysznic, umyłam włosy, wyszłam z kabiny prysznicowej, wysuszyłam włosy, ubrałam się, i zjadłam zwykłe płatki z mlekiem. Mój humor był jak u zombie, a była dopiero trzynasta. Mój umysł wciąż krążył w okół słów, które wypowiedział do mnie Harry, kiedy tu był wczoraj - w niedzielę.
Dziewczyna o brązowych włosach z różowymi końcówkami siedziała bezczynnie na podłodze i oglądała jakąś denną komedię romantyczną, przy tym wpychając w siebie waniliowe lody. W pewnym momencie usłyszała dzwonek do jej drzwi. Wstała niechętnie i odstawiła lody na stolik. Podeszła do drzwi z wielkim ociąganiem i spojrzała przez judasza.
-Otwórz! Musimy porozmawiać!-krzyczał szatyn z lokami na głowie, a jego zielonkawe oczy błyszczał zirytowane, jednak dziewczyna nawet nie miała zamiaru go wpuszczać - ze względu emocjonalnej rozsypki oraz ze względu na jej niechlujny ubiór.
-Wiem, że tam jesteś!-nie poddawał się.
Szatynka oparła się plecami o drzwi, zjechała w dół i siedząc na podłodze, czekała aż szatyn odejdzie, jednak on nawet o tym teraz nie myślał.-Danielle! Nie zachowuj się jak dziecko! Dobrze wiesz, że on nie chce cię zamienić na Noel! To jego przyjaciółka! Tylko!-chłopak uderzał w drzwi wiedząc, że dziewczyna słucha co on donośnie mówi przez drzwi.
-A jeśli zmieni?-jej głos był cichy i bezsilny, ale tak głośny, że chłopak usłyszał ją.
-Nie zrobi tego. Doprowadź się do porządku i idź z nim porozmawiać. Rozmowa jest potrzebna wszystkim.-szatyn szybko pobiegł przed siebie, tak szybko, że nawet Danielle, która otworzyła drzwi już go nie zastała.
Myśli o tym jak Noel może wyglądać i pewnie jest super ładna, podrywa jej chłopaka zdusiły się myślami, chcącymi poznać przyjaciółkę z dzieciństwa Ed'a. Jej Ed'a - chyba..Wyszłam trzymając w ręce torebkę i klucze od samochodu i domu. Zamknęłam mieszkanie i weszłam do samochodu, stojącego na podjeździe. Odpaliłam auto i wyjechałam z mojego osiedla. Wjechałam w centrum Londynu i jechałam dość małym korkiem. Po kilkunastu minutach dojechałem do małej kawiarenki, w której zawsze jadałam pyszne ciasta z Ed'em. Wyszłam z auta z nadzieją, że już jest - kiedy go zobaczyłam jakoś moje myśli zaczęły wariować. Weszłam do kawiarenki, on nawet nie drgnął i nawet nie spojrzał na mnie. Podeszłam do jego stolika z powolnym krokiem.
-Przepraszam, że ci nie ufałam.-wydusiłam z siebie.
Momentalnie chłopak podniósł głowę i spojrzał na mnie.
-Nie musisz przepraszać. Ja tylko chcę zrozumienia.-wstał z miejsca.
Patrzyliśmy na siebie z troską. Widziałam jego przemęczone oczy, różowe poliki oraz jego włosy były.. uczesane? Było z nim źle..
Szybko wtuliłam się w niego, a on lekko zdziwiony tym odwzajemnił uścisk.
~~~ Sonia ~~~
Na samo wspomnienie jego uśmiechu przeszedł mnie dziwny dreszcz i uczucie tęsknoty. Stałam w kuchni, parzyłam herbatę i wspominałam wczorajszy dzień.
Blondynka weszła do restauracji i od razu wypatrzyła szatyna z zielonymi oczami przy stoliku obok okna. Podeszła do niego i nawet nie usiadła. Z jej ust od razu wyfrunęły słowa:
-Załatwmy to od razu. Ile muszę ci zapłacić?
Szatyn wstał i uśmiechnął się szeroko z pośpiechu dziewczyny.
-Harry.-wyciągnął dłoń.
Dziewczynę zdziwiło spokojne zachowanie szatyna. Przypomniała sobie o czymś, jednak po chwili pokiwała głową w dziwny sposób, jakby chciała pozbyć się tej myśli.
Wyciągnęła dłoń i uścisnęła rękę chłopaka.
-Sonia.-odwzajemniła uśmiech Harry'emu.
-Miło mi poznać, mimo tego, że spotkaliśmy się tutaj z powodu zderzenia.-szatyn usiadł przy stole, na krześle.-Usiądziesz?-spojrzał na nią z dołu.
Blondynka nie była pewna, czy chce zasiąść dłużej ale nie dała się prosić. Dosiadła się do chłopaka.
-Myślę, że tyle wystarczy.-Sonia wypisała czek i podała chłopakowi go.
Harry spojrzał na czek a później na dziewczynę i zaśmiał się.
-Za mało?-blondynka zaczęła wypisywać kolejny czek, kiedy szatyn położył dłoń na jej, która wypisywała czek.
-Daj spokój. Nie chcę pieniędzy. Nie umówiłem się z tobą ze względu na moje auto, które swoją drogą jest już naprawione.-chłopak się zaśmiał, a dziewczyna otworzyła lekko usta ze zdziwienia.
-Co?-dziewczyna się zirytowała.-Dałam się wykiwać. Boże..-zaczęła się podnosić i zbierać czeki, wkładając je do torebki.
-Mam do ciebie sprawę, nie polegającą na pieniądzach.-zaznaczył, a Sonia zmierzyła go wzrokiem.
-Czego chcesz?-jej serdeczność zmieniła się w zdenerwowanie na samo wspomnienie o jej "cudownym" byłym chłopaku, którry zawsze czegoś od niej oczekiwał.
-Miałabyś chęć wyskoczyć ze mną gdzieś czasem?-zapytał wstając od stolika i patrząc na dziewczynę, która wydawała się być bardzo, bardzo zdziwiona.
-Żartujesz sobie ze mnie?-zapytała nie wierząc.
-Nie żartuję. Po co miałbym to robić. To jak wyskoczymy gdzieś? Na kawę, na drinka?-nie poddawał się, a dziewczyna już zakładała na siebie torebkę.
-Przykro mi, ale jestem zajęta.-dziewczyna już chciała odejść, kiedy ten położył jej dłoń na ramieniu.-Co?-obróciła się zirytowana.
-Masz mój numer. Zadzwoń kiedy już będziesz nie zajęta.-wręczył jej wizytówkę i zaczął się ubierać w czarny płaszcz.
Sonia spojrzała na wizytówkę i włożyła ja mimo wszystko do torebki. Westchnęła i już zaczęła szybko przebierać nogami w kierunku wyjścia z kawiarenki.
Harry szybko zapłacił za kawę z mlekiem i wyszedł z budynku - myśląc o ślicznej blondynce, która wydała mu się naprawdę wartościową i piękną dziewczyną.
Opierałam się o blat kuchenny z kubkiem w ręce.
-Był miły..-szepnęłam do siebie.
-Mamo, kto był miły?-do kuchni weszła Nikki trzymając swojego pluszaka w rękach.
-Nikt skarbie.-odstawiłam kubek na blat i przytuliłam małą.
~~~ Noel ~~~
Wypatrywałam rudzielca po całej sali. W końcu zobaczyłam go na samym końcu, w kącie.
Nic się nie zmienił.. Jak zawsze nie chce się rzucać w oczy.
Stawiałam kroki w jego kierunku, uważając aby nie potknąć się o wystające nogi małych dzieci. Trochę byłam zdziwiona kiedy ustalaliśmy gdzie się spotkamy. Wybrałam, że ma być 16.00, a on uznał, że Milkshake City będzie idealnym miejscem - zgodziłam się, choć uznałam, że to dziecinny pomysł, w sumie.. normalny.
-Cześć, Ed.-uśmiechnęliśmy się do siebie, po czym usiedliśmy.
Patrzyliśmy na siebie z zainteresowanie, choć żadne z nas nie odezwało się. Porównywałam jak bardzo się zmienił. Prawdę mówiąc chyba nic, no może stał się bardziej przystojny, ale nic poza tym.Ciekawe czy nosi dalej okulary.. Może już z nich wyrósł? Ciekawie wyglądałby teraz w jego dziecięcych okularach. Pamiętam jak w wieku 10 lat zaczął się sprzeciwiać i nie zakładał ich do szkoły. Wszyscy śmiali się z niego, nawet czasem mi rechot wydarł się z gardła, ale on za mnie tez miał śmiechy, szczególnie jak kiedyś utknęłam w damskiej ubikacji a drzwi trzeba było wyważyć..
Wróciłam myślami do teraźniejszości i zauważyłam, ze przy nas są czekoladowe shake. Rzuciłam mu zdziwione spojrzenie, a on tylko wyszczerzył się jeszcze bardziej.
-No co? Kiedyś lubiłaś czekoladę. Może powiesz mi, że teraz jesteś na diecie i jej nie lubisz?-zakpił.
-Nie jestem na diecie. Nigdy nie rzuciłabym czekolady.-na dowód tego zaczęłam pić mojego shake.
-W takim razie.. Chcesz poznać moich przyjaciół?-zapytał zaraz po tym jak pociągnął jednego łyka swojego napoju.
-A więc gdybym była na diecie, nie przedstawiłbyś mnie im?-zaśmialiśmy się.
-Wiesz, mogłabyś źle na nich wpłynąć.-dałam mu kuksańca w bok.-To jak, chcesz ich poznać?
-Tak, tak, ale nie teraz - kiedyś na pewno.-uśmiechnęliśmy się do siebie.-A teraz powiedz mi - jakaś dziewczyna skradła ci serce i nie chce oddać?-zarecytowałam jak szekspira.
Zmierzyliśmy siebie dość poważnym wzrokiem.
-Wiesz.. Jest jedna taka, ale ona nie jest pewna..-wyglądał jakby bał się powiedzieć mi.
-Ed!-chłopak podniósł ledwo spojrzenie na mnie.-Jesteśmy dawnymi przyjaciółmi, którzy chcą odzyskać więź, która nas kiedyś łączyła. Prawda?-chłopak pokiwał głową na "tak".
-Danielle chyba mi nie ufa.-wydusił z siebie.
-Danielle?-uśmiechnęłam się.-Ładne imię. W związku z czym ci nie ufa?-zapytałam.
Chłopak ponownie zmierzył mnie zdenerwowanym wzrokiem.
-W związku z tobą. Ona boi się, ze chcę odnowić przyjaźń z tobą tylko dlatego, żeby ją zdradzić.-Ed patrzył badawczo na mnie, a ja wybuchnęłam lekko nieczule na głos śmiechem.
-Daj spokój! Jest tak?-zaśmiałam się po raz kolejny.
-Oczywiście, że nie.-odpowiedział szybko.
-No właśnie, tego się trzymaj. Nie kochasz mnie, więc nie mamy się o co martwić. Musisz pokazać jej, że ją kochasz i nie myślisz nawet o tym, aby zdradzić ją.-uśmiechnęłam się, co on odwzajemnił.
-Ale jak to zrobić?-zapytał już mniej przygnębiony.
-Mam pomysł, ale nie wiem czy wypali.-pokiwaliśmy jednocześnie głowami z uśmiechemi jak za dawnych czasów i wybuchnęliśmy śmiechem.
skąd wzięłaś to najsłodsze na ziemi zdjęcie Ed'a?!
OdpowiedzUsuńP.
Wpisałam w google grafika "mały Ed Sheeran" i leciałam na sam dół i BUM! Znalazłam go. Wygląda bardzo słodko, muszę się z tobą zgodzić. :-)
UsuńHahahaha, nie mogę z tego zdjęcia ;D
OdpowiedzUsuńAle rozdział genialny ;p Czekam na kolejny ;*
Dziękuję. :*
Usuń