czwartek, 17 stycznia 2013

Rozdział 18.

~~~ Ed ~~~

-I jak było u Noel? Pojawiła się?-zapytał uśmiechnięty Harry.
-Owszem, pojawiła się.-wyznałem.
-I???-chłopak nie mógł opanować swojego zachwytu.
-Nic, mam się spotkać z nią w ten poniedziałek.-oznajmiłem z widocznym zachwytem.
-Opowiadaj! Jest taka jak kiedyś czy się zmieniła?-szatyn nadawał na szybkich obrotach.
-Jest taka sama, ale trochę inaczej wygląda.-wstałem z szarej sofy i poszedłem do kuchni, zaparzyć herbatę.
Moje kroki niosły się po całym domu Ruperta. Byłem pewny, że zaraz obudzi się i jego humor nie będzie sympatyczny. Nalałem wody do elektrycznego czajnika i wstawiłem go do gotowania. Do trzech kubków włożyłem po jednej torebce herbaty. Po chwili usłyszałem jak Harry wyłącza telewizor i jego szybkie kroki także niosą się po całym domu.
-Tak myślałem, że jak zwykle parzysz herbatę..-szepnął szatyn.
-Muszę pomyśleć, daj mi spokój.-mój humor uległ zmianie.
-O czym? O tym jak głośniej chodzić?-do kuchni wszedł rudzielec z niezwykle zirytowanym wyrazem twarzy.
-Nie.-zaprzeczyłem.-Danielle jeszcze nie zadzwoniła. To znaczy wczoraj, rano zadzwoniła do mnie, ale kiedy odebrałem - ona się rozłączyła i  tyle z naszej rozmowy.-zalałem herbaty i wziąłem swój kubek do ręki, następnie usiałem przy stole.
-Zadzwoni.-wiedziałem, że Harry sam wątpi w swoje słowa.
-Ja uważam, że sam powinieneś o nią zawalczyć. Oczywiście później będziesz musiał jej powiedzieć, że bez zaufania wasz związek nie przetrwa, ale tak czy inaczej - powinieneś jej pokazać, że jesteś przy niej.-Rupert wydawał się być dumny ze swoich słów.
-Wiem, Rupert. Domyślam się, że teraz to ty masz rację, ale nie jestem pewny, czy to ma sens. Ona mi nie ufa i nie sądzę, aby to zrobiła, przecież zadzwonić nie jest trudno..-pochyliłem głowę nad kubkiem i wdychałem gorącą parę unosząca się nad nim.
-Ed, świat za bardzo polega na telefonach - powinieneś jej powiedzieć, żeby przyszła do ciebie, a nie.. zadzwoniła.-Harry zaczął wypijać swoją herbatę w amoku.
-Nie wiem, jak wy, ale ja idę jeszcze spać. Lepiej dla was abyście mnie teraz nie obudzili..-rudzielcowi wrócił ciemny humor.
Chłopak w piżamie pomaszerował do salonu, w którym wygodnie ułożył się na sofie.
-To w końcu co powinienem zrobić?-zadałem sobie szeptem pytanie, na które nie znałem odpowiedzi - bynajmniej  nie byłem pewny.

~~~ Sonia ~~~

-Noel, chodź jedziemy do z powrotem do Londynu.-weszłam smutno do pokoju siostry.
Rzuciła mi krótkie spojrzenie, podniosła się z łózka i wyszła z pokoju. Ruszyłam za nią po schodach, następnie wzięłam na ręce zaspaną Nikki i wyszłyśmy z domu. Uprzednio napisałam do naszego rodziciela, że musimy wyjechać, ponieważ muszę być w pracy, a Nikola w szkole. Byłyśmy cicho w samochodzie, a Nikol delikatnie pochrapywała przez sen. Cisza pomiędzy nami powiększała się z każdą sekundą - co coraz bardziej mnie irytowało, a jednak nic nie robiłam w związku z tym.
Prowadziłam auto w spokoju, a Noel oglądała pejzaż za oknem samochodu. Po jakimś czasie znalazłyśmy się na obrzeżach Londynu, co ucieszyło - zapewne - nas obie.
Kiedy dotarłyśmy do naszej kamienicy, zaparkowałam przed nią i wysiałyśmy ze samochodu. Wzięłam Nikole na ręce, a Noel zamknęła w ciszy auto. Weszłyśmy do naszego mieszkania i od razu rozdzieliłyśmy sie - ja poszłam do pokoju Nikki, a Noel do swojego azylu.
Położyłam małą na jej łóżeczku i sama do niej dołączyłam. Przytuliłam jej ciałko do mojego i  starałam się zasnąć.
-Mamusiu, ja nie chcę spać..-usłyszałam cichy szept mojej małej Nikki.
-Nie chcesz?-zaczęłam ją łaskotać, a ta chichotała.
-Mamo!!!-piszczała śmiejąc sie.
-No co?-podniosłam ją na ręce i razem śmiałyśmy sie.


~~~ Harry ~~~

-Muszę coś załatwić.-powiedziałem i wyszedłem z domu Ruperta.
Wsiadłem do mojego auta i odjechałem w kierunku centrum. W między czasie odnalazłem wizytówkę, którą wręczyła mi niedawno blondynka, która wjechała czołowo w mój samochód.
Sonia Global
+ 48*********
+ 48*********
Ul. **** 6/9 - Restauracja "Noddy's" - od 9 do 18, pon - piątek
-Cholera...-mruknąłem do siebie po cichu, patrząc, że dopiero niedziela.-Ale przecież mogę..
..Zadzwonić.
Wyjąłem telefon i wykręciłem numer dziewczyny. Kilka sygnałów i nic - poczta - kolejny raz, to samo. Jednak nie poddałem się i nadal wykręcałem jej numer - w końcu udało mi się.
-Halo?-odezwał się damski, nie pewny głos.
-Powinienem wcześniej zadzwonić.. Ja w sprawie stłuczki naszych aut, które zdarzyło się w galerii handlowej.-mógłbym przysiąc, ze słyszałem oddech pełen ulgi.

~~~ Sonia ~~~

Czyj to numer? Nieznany.. Co jeśli to matka? Nie.. Nie, na pewno nie. Skoro to nie ona to kto? Muszę odebrać, aby sie dowiedzieć..

-Halo?-odezwałam się.
-Powinienem wcześniej zadzwonić.. Ja w sprawie stłuczki naszych aut, które zdarzyło się w galerii handlowej.-aż mi kamień z serca zleciał.
-Tak, tak pamiętam.
-Spotkajmy się o 17.30 w kawiarni "Leny", dobrze?-zapytał.
-Dziś? No dobrze, będę.-zgodziłam się i rozłączyłam się.

4 komentarze:

  1. Czyżby pomiędzy Harrym, a Sonią tworzyło się jakieś uczucie? Czy mam złe odczucia? ;)

    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradzę ci tylko tyle, że masz dobre odczucia, ale nie wyjawię ci, jakie to uczucie będzie. :-)
      Wonderful.

      Usuń
  2. Dalej!! fajne opowiadanie ;D

    OdpowiedzUsuń