~~~ Sonia ~~~
Dzwoniący budzik nie dawał mi spać - chcąc, nie chcąc - powstałam na nogi. Ból głowy nie dawał mi spokoju już od wczoraj, a żołądek odmawiał jedzenia.
-Cholera..-mruknęłam i od razu poleciałam do łazienki.
Schyliłam się nad muszlą klozetową i za długo nie musiałam czekać, aż jedzenie zwróci się przez moją jamę ustną.
-Mamusi co się stało?-przybiegła do mnie wystraszona Niki.
-Nic, kochanie.-zdążyłam tylko to wydusić i znów musiałam się pochylić nad ubikacją.-Idź do swojego pokoju, mamusia zaraz przyjdzie, dobrze?-blondyneczka szybko pokiwała głową i wróciła niechętnie do swojego pokoju.
Po chwili już podnosiłam się z lodowatych kafelek i myłam twarz chłodną wodą. Nie byłam pewna co mi jest. Wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni, zaczęłam robić śniadanie - czekoladowe płatki mleczne. Dziś miałam dołączyć do Noel u naszego ojca i wcale nie uśmiechało mi się to. Ojciec nam pomógł i to nie raz, ale coś mnie niepokoi.
Wymioty na pewno z nerwów, przecież w ciąży ani chora nie jestem.. Ale co ojciec może planować, skoro chce z nami porozmawiać, to musi coś być..
-Nikki, chodź na śniadanie.-weszłam do pokoju mojej małej pociechy.
-Dobrze mamo.-wstała znad kolorowanki i ruszyła przede mną do kuchni.
~~~ Danielle ~~~
Leżałam na chłodnej podłodze w mojej sypialni, która cała była owładnięta ciemnią. Miałam dość siebie - najbardziej przerażała mnie myśl, że nie jestem wystarczająco odważna.
Jestem tchórzem.. Nie potrafię do niego zadzwonić, choć jestem pewna, ze mu ufam aż nadto. Jak mogłam być tak głupia, aby się z nim pokłócić? A teraz nie stać mojej porąbanej osobowości, aby się przełamać do zadzwonienia do niego, do Ed'a.
Podniosłam się żałośnie na nogi.
-Nie będzie tak. Nie będzie!-wykrzyczałam pełna bólu wewnętrznego.
W nad mierze złości na samą siebie - wzięłam do ręki telefon i szybko wykręciłam numer do mojego ukochanego rudzielca.
Pierwszy sygnał.. Drugi sygnał.. Trzeci sygnał...
-Danielle?-usłyszałam zdziwiony, zaspany głos Ed'a przez telefon.
Byłam jeszcze bardziej przerażona - właśnie dotarło do mnie co zrobiłam, ja zadzwoniłam do niego! Nie wiedziałam do końca, ale rozłączyłam się. Wygięłam się w łuk i jęknęłam głośno z bezradności oraz rozpaczy za nim.
~~~ Ed ~~~
Przetarłem jeszcze śpiący oczy i spojrzałem na przerwane połączenie od Danielle.
Zadzwoniła. Naprawdę zadzwoniła. Tylko dlaczego się rozłączyła?
Podniosłem się ociężale z łózka i przeczesałem nerwowo włosy. Patrzyłem nadal na zdjęcie widniejące przy numerze dziewczyny.
Czemu ona nie może zaufać mi! Przecież mnie kocha, tak bardzo jak ja ją. To jest aż nie możliwe, że nadal jest tak uparta, że nie chce ze mną porozmawiać!
-Cholera!-kopnąłem zdenerwowany w poduszkę, która leżała bezcelowo na podłodze.
Poduszka zderzyła się z otwieranymi drzwiami od mojego pokoju. Spojrzałem w kierunku osoby, której się nie spodziewałem tutaj.
-No braciszku, widzę, że masz problemy ze złością.-zaśmiał się mój brat, a mi mina zrzedła.
-Co tutaj robisz?-zapytałem zupełnie zaskoczony jego wizytą.
Zmierzył mnie spojrzeniem - od góry do dołu i z dołu do góry.
-Rodzice mnie przysłali, bo się martwią o ciebie.-wyszedł z pokoju w kierunku mojego salonu.
Poszedłem za nim nadal będąc tylko w czarnych bokserkach z niebieskimi paskami.
-Czemu sami nie przyjechali czy przyszli do mnie? Tylko ciebie wysłali?-zapytałem stojąc przed nim.
-Wiesz, że są zajęci. Poza tym wpadli na pomysł, abyśmy zbliżyli się do siebie.-mówił z lekkim przekąsem.
-Nie muszę się zbliżać do ciebie, tym bardziej, że ty odrzucasz moją pomoc.-mierzyliśmy się wzrokami na stojąco.
-Powiedz rodzicom, że to nie ma sensu - nie mi. poza tym nie potrzebuję dodatkowej pomocy, szczególnie przy Kelly.
-Powiem im kiedy będę miał czas. A teraz - nie chcę cię wypraszać, ale nie mam ochoty..
-Sam wyjdę.-przerwał mi.
Obrócił się na pięcie i wyszedł z mojego domu, a ja poszedłem do kuchni napić się wody.
~~~ Noel ~~~
Mijały godziny, a ja nadal leżałam znudzona na moim łóżku i czytałam już dość starą książkę. Nie miałam co robić, tym bardziej, ze ojciec zniknął na cały ranek. Dochodziła już piętnasta, czyli So i Nikki powinny być tu lada chwila. Wstałam zirytowana z łóżka - po raz pierwszy w życiu miałam dość książek. Z nerwów zaczęłam chodzić w kółko po pokoju.
Co on chce nam powiedzieć? Przecież nie może to być aż takie złe.., prawda? Nie chcę nawet słuchać, jeśli to będzie coś niezbyt miłego dla ucha..
-Przestań już tak łazić, bo zaczyna kręcić się w mojej głowie.-powiedziała Sonia świdrując mnie wzrokiem.
-Boże!-krzyknęłam przerażona widiokiem siostry.
-Nie jestem Bogiem..-uśmiechnęłyśmy się do siebie.-gdzie ojciec?-zapytała.
-Nie wiem. Wyszedł o dziewiątej. Gdzie Nikola?-zaczęłam się rozglądać za małą blondyneczką.
-Aktualnie siedzi w salonie i szuka jakiegoś fajnego kanału z bajkami.
-Chodźmy do niej i tak się nudzę.-wyszłyśmy z mojego pokoju do salonu.
Usiadłyśmy na sofie i razem szukałyśmy bajek. Po chwili usłyszałyśmy otwierane drzwi, a w nich naszego ojca. Rzucił nam spojrzenie pełne troski i niepewności - następnie udał sie do kuchni, a ja i Sonia za nim.
~~~ 4 minuty później ~~~
-Tato, nie przeciągajmy tej chwili w nieskończoność.-stałyśmy przed nim.
-Po prostu powiedz nam o co chodzi.-Sonia już niewytrzymywała napięcia.
Ojciec westchnął i oparł się plecami o kredens, patrząc nam w oczy zaczął mówić.
-Wasza matka wróciła i chce z wami się spotkać.-wydusił z siebie, a my patrzyłyśmy na niego nie dowierzając.
-Żartujesz?-zapytałam, a on pokiwał głową na "nie".
-Kiedy ją spotkałeś i gdzie teraz jest?-zapytała zdenerwowana Sonia.
-Spotkałem ją nie cały miesiąc temu, a gdzie jest to nie wiem. Gdy się namyślicie to macie do niej zadzwonić.-powiedział i położył na stole wizytówkę, następnie wyszedł z kuchni.
Drzwi od domu zabawnie skrzypnęły, co oznaczało, że tato wyszedł z domu.
-Co zamierzasz zrobić?-spytała mnie siostra patrząc z zamglonymi oczami.
-Na pewno się z nią nie spotkam.-odparłam ze złością.-Ona dla mnie nie istnieje, a ty co zrobisz?
-Myślę, aby się z nią spotkać. Wiesz, wyjaśnienia nam się należą.-patrzyła na mnie smutno.
-Jesteś naiwna, Sonia. Odeszła od nas, bo nie chciała nas i tyle. Nie ma czego się doszukiwać. Ich rozwód to jedno, ale ona zerwała z nami kontakt, a my jesteśmy jej córkami - bynajmniej biologicznymi.-opadłam bezsilnie na krzesełko.
-Być może jestem naiwna, ale ja chcę myśleć, że nas kocha - nigdy nie uwierzę, że jest złą matką.-prawie w ogóle nie mrugała.
-Ale ona jest złą matką, zostawiła nas!-podniosłam głos oburzona.
-Mamusiu, co się stało?-przybiegła Niki i wtuliła sie w Sonie, która zaczęła płakać.
Wyszłam z kuchni zdenerwowana. Skierowałam się do mojego pokoju, weszłam do niego i zamknęłam się na klucz. Położyłam sie bezszelestnie na łóżko, po czym patrzyłam na sufit.
Ona chce wrócić do naszego życia?! Jak ona moze, po tylu latach samotności! Ninawidzę jej! Może i Sonia się z nią spotka, ale ja nie mam zamiaru - ona dla mnie nie żyje..
Jedna samotna, szkarłatna łza uleciała na mój polik. Byłam bezradna i nieszczęśliwa - to teraz
potrzebowałabym Ed'a, właśnie teraz..
_______________________________
Witam.. Widzę, że niektórzy opuścili mój blog - mimo wszystko nie jestem zła. Każdy ma swoje wymagania, a ja nie stosuję się do niektórych. Z 60 wejść dziennie zmniejszyło się do ledwo 17.. No cóż - bywa. Jak to ktoś kiedyś powiedział - "Sława przemija".. ^_^
Jak podoba się rozdział? Może być? Czy lepiej coś zmienić?
A co do ciebie P. Hmm.. Może nie powinnam, możliwe, że będę żałować - ale chcę wiedzieć skąd pochodzisz. Z jakiego województwa? Tylko nie kłam.. Proszę, wiem, że to głupie pytanie, ale chcę wiedzieć, czy są szanse, że się spotkamy - nie wiedząc o tym. :-P
A tak poza tym, to ja już mam ferie! Życzę wam (tym, którzy jeszcze nie mają, bądź też zaczynają teraz) miłych i dość ciekawych ferii - mimo wszystko, mam nadzieję, że spędzicie je tam gdzie chcecie. :-)
Dzwoniący budzik nie dawał mi spać - chcąc, nie chcąc - powstałam na nogi. Ból głowy nie dawał mi spokoju już od wczoraj, a żołądek odmawiał jedzenia.
-Cholera..-mruknęłam i od razu poleciałam do łazienki.
Schyliłam się nad muszlą klozetową i za długo nie musiałam czekać, aż jedzenie zwróci się przez moją jamę ustną.
-Mamusi co się stało?-przybiegła do mnie wystraszona Niki.
-Nic, kochanie.-zdążyłam tylko to wydusić i znów musiałam się pochylić nad ubikacją.-Idź do swojego pokoju, mamusia zaraz przyjdzie, dobrze?-blondyneczka szybko pokiwała głową i wróciła niechętnie do swojego pokoju.
Po chwili już podnosiłam się z lodowatych kafelek i myłam twarz chłodną wodą. Nie byłam pewna co mi jest. Wyszłam z łazienki i udałam się do kuchni, zaczęłam robić śniadanie - czekoladowe płatki mleczne. Dziś miałam dołączyć do Noel u naszego ojca i wcale nie uśmiechało mi się to. Ojciec nam pomógł i to nie raz, ale coś mnie niepokoi.
Wymioty na pewno z nerwów, przecież w ciąży ani chora nie jestem.. Ale co ojciec może planować, skoro chce z nami porozmawiać, to musi coś być..
-Nikki, chodź na śniadanie.-weszłam do pokoju mojej małej pociechy.
-Dobrze mamo.-wstała znad kolorowanki i ruszyła przede mną do kuchni.
~~~ Danielle ~~~
Leżałam na chłodnej podłodze w mojej sypialni, która cała była owładnięta ciemnią. Miałam dość siebie - najbardziej przerażała mnie myśl, że nie jestem wystarczająco odważna. Jestem tchórzem.. Nie potrafię do niego zadzwonić, choć jestem pewna, ze mu ufam aż nadto. Jak mogłam być tak głupia, aby się z nim pokłócić? A teraz nie stać mojej porąbanej osobowości, aby się przełamać do zadzwonienia do niego, do Ed'a.
Podniosłam się żałośnie na nogi.
-Nie będzie tak. Nie będzie!-wykrzyczałam pełna bólu wewnętrznego.
W nad mierze złości na samą siebie - wzięłam do ręki telefon i szybko wykręciłam numer do mojego ukochanego rudzielca.
Pierwszy sygnał.. Drugi sygnał.. Trzeci sygnał...
-Danielle?-usłyszałam zdziwiony, zaspany głos Ed'a przez telefon.
Byłam jeszcze bardziej przerażona - właśnie dotarło do mnie co zrobiłam, ja zadzwoniłam do niego! Nie wiedziałam do końca, ale rozłączyłam się. Wygięłam się w łuk i jęknęłam głośno z bezradności oraz rozpaczy za nim.
~~~ Ed ~~~
Przetarłem jeszcze śpiący oczy i spojrzałem na przerwane połączenie od Danielle.
Zadzwoniła. Naprawdę zadzwoniła. Tylko dlaczego się rozłączyła?
Podniosłem się ociężale z łózka i przeczesałem nerwowo włosy. Patrzyłem nadal na zdjęcie widniejące przy numerze dziewczyny.Czemu ona nie może zaufać mi! Przecież mnie kocha, tak bardzo jak ja ją. To jest aż nie możliwe, że nadal jest tak uparta, że nie chce ze mną porozmawiać!
-Cholera!-kopnąłem zdenerwowany w poduszkę, która leżała bezcelowo na podłodze.
Poduszka zderzyła się z otwieranymi drzwiami od mojego pokoju. Spojrzałem w kierunku osoby, której się nie spodziewałem tutaj.
-No braciszku, widzę, że masz problemy ze złością.-zaśmiał się mój brat, a mi mina zrzedła.
-Co tutaj robisz?-zapytałem zupełnie zaskoczony jego wizytą.
Zmierzył mnie spojrzeniem - od góry do dołu i z dołu do góry.
-Rodzice mnie przysłali, bo się martwią o ciebie.-wyszedł z pokoju w kierunku mojego salonu.
Poszedłem za nim nadal będąc tylko w czarnych bokserkach z niebieskimi paskami.
-Czemu sami nie przyjechali czy przyszli do mnie? Tylko ciebie wysłali?-zapytałem stojąc przed nim.
-Wiesz, że są zajęci. Poza tym wpadli na pomysł, abyśmy zbliżyli się do siebie.-mówił z lekkim przekąsem.
-Nie muszę się zbliżać do ciebie, tym bardziej, że ty odrzucasz moją pomoc.-mierzyliśmy się wzrokami na stojąco.
-Powiedz rodzicom, że to nie ma sensu - nie mi. poza tym nie potrzebuję dodatkowej pomocy, szczególnie przy Kelly.
-Powiem im kiedy będę miał czas. A teraz - nie chcę cię wypraszać, ale nie mam ochoty..
-Sam wyjdę.-przerwał mi.
Obrócił się na pięcie i wyszedł z mojego domu, a ja poszedłem do kuchni napić się wody.
~~~ Noel ~~~
Mijały godziny, a ja nadal leżałam znudzona na moim łóżku i czytałam już dość starą książkę. Nie miałam co robić, tym bardziej, ze ojciec zniknął na cały ranek. Dochodziła już piętnasta, czyli So i Nikki powinny być tu lada chwila. Wstałam zirytowana z łóżka - po raz pierwszy w życiu miałam dość książek. Z nerwów zaczęłam chodzić w kółko po pokoju.
Co on chce nam powiedzieć? Przecież nie może to być aż takie złe.., prawda? Nie chcę nawet słuchać, jeśli to będzie coś niezbyt miłego dla ucha..
-Przestań już tak łazić, bo zaczyna kręcić się w mojej głowie.-powiedziała Sonia świdrując mnie wzrokiem.
-Boże!-krzyknęłam przerażona widiokiem siostry.
-Nie jestem Bogiem..-uśmiechnęłyśmy się do siebie.-gdzie ojciec?-zapytała.
-Nie wiem. Wyszedł o dziewiątej. Gdzie Nikola?-zaczęłam się rozglądać za małą blondyneczką.
-Aktualnie siedzi w salonie i szuka jakiegoś fajnego kanału z bajkami.
-Chodźmy do niej i tak się nudzę.-wyszłyśmy z mojego pokoju do salonu.
Usiadłyśmy na sofie i razem szukałyśmy bajek. Po chwili usłyszałyśmy otwierane drzwi, a w nich naszego ojca. Rzucił nam spojrzenie pełne troski i niepewności - następnie udał sie do kuchni, a ja i Sonia za nim.
~~~ 4 minuty później ~~~
-Tato, nie przeciągajmy tej chwili w nieskończoność.-stałyśmy przed nim.
-Po prostu powiedz nam o co chodzi.-Sonia już niewytrzymywała napięcia.
Ojciec westchnął i oparł się plecami o kredens, patrząc nam w oczy zaczął mówić.
-Wasza matka wróciła i chce z wami się spotkać.-wydusił z siebie, a my patrzyłyśmy na niego nie dowierzając.
-Żartujesz?-zapytałam, a on pokiwał głową na "nie".
-Kiedy ją spotkałeś i gdzie teraz jest?-zapytała zdenerwowana Sonia.
-Spotkałem ją nie cały miesiąc temu, a gdzie jest to nie wiem. Gdy się namyślicie to macie do niej zadzwonić.-powiedział i położył na stole wizytówkę, następnie wyszedł z kuchni.
Drzwi od domu zabawnie skrzypnęły, co oznaczało, że tato wyszedł z domu.
-Co zamierzasz zrobić?-spytała mnie siostra patrząc z zamglonymi oczami.
-Na pewno się z nią nie spotkam.-odparłam ze złością.-Ona dla mnie nie istnieje, a ty co zrobisz?
-Myślę, aby się z nią spotkać. Wiesz, wyjaśnienia nam się należą.-patrzyła na mnie smutno.
-Jesteś naiwna, Sonia. Odeszła od nas, bo nie chciała nas i tyle. Nie ma czego się doszukiwać. Ich rozwód to jedno, ale ona zerwała z nami kontakt, a my jesteśmy jej córkami - bynajmniej biologicznymi.-opadłam bezsilnie na krzesełko.
-Być może jestem naiwna, ale ja chcę myśleć, że nas kocha - nigdy nie uwierzę, że jest złą matką.-prawie w ogóle nie mrugała.
-Ale ona jest złą matką, zostawiła nas!-podniosłam głos oburzona.
-Mamusiu, co się stało?-przybiegła Niki i wtuliła sie w Sonie, która zaczęła płakać.
Wyszłam z kuchni zdenerwowana. Skierowałam się do mojego pokoju, weszłam do niego i zamknęłam się na klucz. Położyłam sie bezszelestnie na łóżko, po czym patrzyłam na sufit.
Ona chce wrócić do naszego życia?! Jak ona moze, po tylu latach samotności! Ninawidzę jej! Może i Sonia się z nią spotka, ale ja nie mam zamiaru - ona dla mnie nie żyje..
Jedna samotna, szkarłatna łza uleciała na mój polik. Byłam bezradna i nieszczęśliwa - to teraz
potrzebowałabym Ed'a, właśnie teraz..
_______________________________
Witam.. Widzę, że niektórzy opuścili mój blog - mimo wszystko nie jestem zła. Każdy ma swoje wymagania, a ja nie stosuję się do niektórych. Z 60 wejść dziennie zmniejszyło się do ledwo 17.. No cóż - bywa. Jak to ktoś kiedyś powiedział - "Sława przemija".. ^_^
Jak podoba się rozdział? Może być? Czy lepiej coś zmienić?
A co do ciebie P. Hmm.. Może nie powinnam, możliwe, że będę żałować - ale chcę wiedzieć skąd pochodzisz. Z jakiego województwa? Tylko nie kłam.. Proszę, wiem, że to głupie pytanie, ale chcę wiedzieć, czy są szanse, że się spotkamy - nie wiedząc o tym. :-P
A tak poza tym, to ja już mam ferie! Życzę wam (tym, którzy jeszcze nie mają, bądź też zaczynają teraz) miłych i dość ciekawych ferii - mimo wszystko, mam nadzieję, że spędzicie je tam gdzie chcecie. :-)

Opowiadanie jak zwykle świetne! ;) ale mogłoby być dłuższe ;)
OdpowiedzUsuńJa pochodzę z woj. opolskiego, a właściwie mieszkam na granicy z dolnośląskim :) jak miło, że o mnie wspominasz :) lula100014@wp.pl to mój mail, jeśli chcesz to napisz :)
P.
Dziękuję. Oczywiście, ze mogłoby być dłuższe, ale niestety czas..
UsuńDolnośląskie, a opolskie.. Hmm.. No cóż, ja mieszkam w lubuskim. :-)
Napiszę, z miłą chęcią. :-P
Wonderful.
Lubuskie nie jest tak daleko! ;) Miło będzie się bliżej poznać, więc czekam na maila :) No ale już niedługo będą ferie więc może będziesz się nudziła i wyskrobiesz coś dłuższego, przynajmniej mam taką nadzieję :))
UsuńP.
To prawda - mi także będzie miło cię poznać bliżej. Maila już wysłałam. :-)
UsuńFerie.. Jak to pięknie brzmi! Na pewno wyskrobię coś dłuższego - jednak teraz jedę do siostry, a ona nie cierpi jak siedzę na laptopie, więc.. Mimo to może uda mi sie wejść na internet, kiedy ona będzie na uczelni. :-)
Wonderful.
Odpisałam nawet już ;) o tak, tak mam nadzieję, że się uda napisac nowe opowiadanie!
UsuńP.
ej ja też chcę się spotkać! :D
OdpowiedzUsuńA mieszkasz w okolicy? Hmm? Może też mamy jakąś możliwość na spotkanie w lubuskim. :-)
UsuńJa z dolnośląskiego :D
UsuńTo podobnie jak P.
UsuńMiło mi, że także chciałabyś się z nami spotkać.
Kto wie, może kiedyś ziści się to spotkanie towarzyskie. :-)
Prawda, prawda :)
UsuńP.