sobota, 15 grudnia 2012

Rozdział 8.

~~~ Noel ~~~

-Sonia znów marudzisz.-jęknęłam.-Biesz byle jaki i chodź.
-Ale ja nie wiem jaki chcę. Dobrze wiesz, że trudno wybrać między różowym a błękitnym kolorem. Tym bardziej, że muszę być pewna, że będę w tym chodzić!-So zdenerwowała się i rzuciła we mnie czerwonym sweterkiem.-Może ty też coś sobie kupisz?-zapytała porównując różowy i błękitnym sweter do siebie.
-Jak ja nienawidzę robić z tobą zakupów ciuchowych!-odrzuciłam w nią czerwony sweter i podniosłam się z ziemi.-Zaraz wracam, sprawdzę, czy Niki nie zgubiła się na dziale dziecięcym.-ruszyłam w stronę zabawek i pluszaków.
Źeby być aż tak niezdecydowanym.. Boże co ja z nią mam, nimb o rok starsza, a czasem zachowuje się jak 12 latka..
Wchodząc do tego działu spodziewałam się trochę mniejszego ruchu. Dzieci ganiały się z pistoletami w rękach, a inne oglądały jakieś bajki wyświetlane na dość dużym ekranie.
-Nikola!-przeciskałam się pomiędzy dziećmi.
Niki obróciła sie z wielkimi oczami i coś powiedziała do dzieci w swojim wieku.
-Niki, miałaś dziesięć minut temu przyjść do nas.-oburzyłam sie i poprawiłam jej włosy.
-Noel, robisz mi obciach.-szepnęła, a ja zaśmiałam się.
-Widzę, że jesteś już bardzo duża, skoro tak twierdzisz.-mała pokiwała głową i złożyła swoje usta w dziubek.
-Jestem bardzo dużą damą.-oznajmiła.
-W takim razie, bardzo duża damo, udaj się ze mną do sklepu z ubraniami, a później odpalimy naszą srebną karetę i udamy się do naszego zamku.-mała zaczęła chichotać, tak jak niektóre dzieci.
Za sobą usłyszałam śmiech, ale nie dziecka. To był zdecydowanie dorosły głos, męski.. Obróciłam się i spojtrzałam na osobę, która miała rozczochrane, rude włosy. Lazurowy kolor oczu chłopaka znów uderzył we mnie, a jego uśmiech znów na swój sposób powalił na kolana.
-Ed..-zdziwiłam się.
-Dziewczyna z baru.-pokiwał głową na mój widok i uśmiechnął się poraz kolejny.
Czy właśnie tym dla niego jestem? Dziewczyną, która spotkał w barze..
-Idziemy?-Niki złapała mnie za rękę.
-O, to twoja córka?-zrobił dość duże oczy.
-Nie.-zaprzeczyłam szybko, a Ed spojrzał na mnie zaciekawiony.-To moja siostrzenica.-uśmiechnęłam sie lekko.
-Noel..-jęknęła blondynka ściskając moją dłoń.
-Musimy już iść.-zwróciłam się do rudowłosego i ruszyłam razem z Nikol do Soni.

~~~ Ed ~~~

Noel..? Przecież znam to imię. Tylko skąd. Może to było przed tym jak.. Nie, to niemożliwe. Chociaż..? Może z tego powodu też słabo pamiętam Conrad'a.
Złapałem za dłoń mojego kuzyna, Colina i wyszedłem z nim ze sklepu.
-Gdzie idziemy?-przerwał ciszę chłopiec.
-Jak to gdzie? Do kina!-krzyknęłam uradowany.

~~~ Harry ~~~

-Tak, będę za kilka minut. Już wjeżdżam na parking.-rozmawiałem przez telefon z Paul'em, wjeżdżając do galerii handlowej.
-Pospiesz się.-mówił zdyszany, a w słuchawce było słychać masę pisków.
-Paul..-przerwałem, gdy zobaczyłem jak ktoś we mnie wjechał.-Kurwa!-zaklnąłem.
Rzuciłem komurkę na siedzienie pasażera i wybiegłem z mojego samochodu. Spojrzałem na przednią maskę i aż pisnąłem na widok wgniecenia.
-Nie umiesz prowadzić?!-krzyknąłem na blondynkę, która miała błękitne przestraszone oczy.
-Przepraszam.-wydusiła z siebie.
-Przepraszam!? Przepraszam!?-zdenerwowałem się.
-Nie krzycz na mnie! Zgłoś się pod ten adres.-blondynka podała mi jakąś wizytówkę i wsiadła do auta, w którym były jeszcze dwie osoby.
Patrzyłem jak blondynka rozmawia z inną dziewczyną, po chwili byłem świadkiem odjazdy srebnego autokaru. Wsiadłem do mojego samochodu i uderzyłem w kierownice.
-Kurwa!-znów zaklnąłem.
-Harry! Harry!-słyszałem cicgy głos, który porównałem do Paula.
Podniosłem telefon, przyłożyłem go do ucha i odpaliłem samochód.
-Co się stało?!-mężczyzna zdenerwował się.
-Jakaś dziewczyna wjechała w mój samochód. Muszę się później zadzwonić pod numer, który mi dała.-uspokoiłem sie trochę i zaparkowałem na wolnym miejscu.
-Czekamy na ciebie.-oznajmił i sie rozłączył.

~~~ Sonia ~~~

-Masz szczęście, że nie wezwał policji.-zaśmiała sie Noel.
-Jakie to szczęście. Mam nadzieję, że się wypłacę. Ten samochód nie kosztował mało.-zaklnęłam cicho.
-Mamo..
-Co?-spojrzałam w lusterko na małą.
-Będzie dobrze.-na jej słowa uśmiech wkradł się na moje usta.
-Może masz rację.
let__s_play_by_beorange.jpg-Na pewno ma, tylko teraz obserwuj drogę i nie myśl o niebieskich migdałach.-moja siostra zaczęła znów chichotać.
-A o zielonych można?-nie powiedziałam tego, lecz moje myśli były dość głośne.
Wyda to się dziwne, zabawne, nie realne, ale tak jest. Może nie zakochałem sie, ale conajmniej mnie zauroczył. To prawda spotkaliśmy sie w nie najlepszych warunkach i do tego krzyczał na mnie. Jednak to nie znaczy, że już nigdy się nie spotkamy..

6 komentarzy:

  1. Czyżby Ed miał w przeszłości jakiś wypadek? Jestem coraz bliżej prawdy :D Hmm... Ciekawa jestem,czy ta akcja Sonii i Harry'ego będzie miała jakiś wpływ na ich przyszłość :D
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo rozdział będzie. ;-]
      Co do wypadku, to wszystko wyjaśni się w najbliższych rozdziałach.
      Akcja Sonia i Harry, będzie mieć znaczeni w czymś innym. ^_^

      Usuń
  2. Ooooo! Daj szybko następny! ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!
    masz świetnego bloga!Twoje opowiadanie coraz bardziej mi się podoba! Mi też wydaje się, że Ed miał jakiś wypadek, w którym pewnie stracił pamięć, albo jej część... No mniejsza o to!
    czekam na nn <3333

    zapraszam do siebie:
    london-is-my-city.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement. :-)
      Następny rozdział pojawi się już jutro bądź we wtorek.

      Usuń