Obudziłam się niezbyt wyspana. Plecy mnie nie bolały, po prostu mój troszkę ponury humor wrócił..
Podniosłam się z podłogi i rozglądnęłam się po kuchni w odszukaniu mojej siostry. Jednak nie było jej. Na stole zobaczyłam kartkę, na której coś było napisane.
Wzięłam pergamin do ręki i zaczęłam czytać.
Noel...
Musiałam iść do pracy.
Odprowadź na dziewiątą Niki do przedszkola. Później możesz robić co chcesz.
Chociaż nie..
Proszę cię.. Każę ci, ZNAJDŹ SOBIE PRACĘ!
Nie chcę być nie miła, ale musisz też pracować.
Nie musisz natarczywie jej szukać, ale chociaż spróbuj!
Uśmiechnęłam się do siebie, gdy czytałam jej bazgroły. Zgniotłam kartkę w jednej dłoni i wyrzuciłam ją do kosza na śmieci. Wzrokiem poszukałam mojego telefonu, który leżał na stole. Wzięłam do ręki pomarańczową nokię e72. Godzina wzkazywała.. 08.39?! Szybkim krokiem udałam się do pokoju Nikol. Za szybko. Z wilkim hukiem upadłam tyłkiem na podłogę. Gdy już pozbierałam się z ziemi, spojrzałam na łóżko Niki. Zastałam tam, coś co mnie dość zdziwiło..
Moja siostra siedząca na łóżku z jej córką, śmiejące się ze mnie.
-Zaspałaś.-oznajmiła nadal się śmiając moja siostra.
Spojrzałam na nią wzrokiem, który nazwam "Odwal sie ode mnie i nie odzywaj przez najbliższy czas". Wyszłam z pokoju Nikol trzaskając drzwiami. Odrazu poszłam do swojego pokoju i zamknęłam go na klucz. Nie miałam ochoty na rozmowę, tym bardziej, że oszukały mnie..

Może i przesadzam, ale nie mam humoru na żarty. Nie powinnam się obrażać o byle co, ale naprawdę nie wiem co powinnam zrobić. Jestem po prostu bezradna. Nie lubię czuć niemocy, to okropne uczucie.. Zdecydowałam, że dziesiejszy dzień przesiedzę u siebie w pokoju, a wieczorem pójdę na imprezę. Bynajmniej oderwę się od rzeczywistości, może choć by na chwilię zapomnę.. Położyłam się na łóżko i zamknęłam oczy. Nie spałam, nie mogłam po prostu myślałam o nim. O jego niebieskich oczach, uroczo pomarańczowych włosach i zawsze nie ładzie na głowie. Zawsze miałam uczucie, że brak mi czegoś. Dokładniej to odkąd skończyłam 10 lat, zawsze czułam brak czegoś w duszy. Nie miałam przyjaciół, takich, którym mówi się wszystko. Miałam znajomych.. Ale co mi po nich? Nie umiałam, nie umiem i nie sądzę, abym kiedyś mogła się otworzyć przed kimś kto nie jest Ed'em. To prawda, miłam chłopaków, ale.. Oni byli tylko chłopakami, którzy zabierali mnie na randki i inne. Nigdy nie kochałam. Nie mówią, że nic do nich nie czułam, ale nie było to jakieś specjalne uczucie. Edward był inny. Nigdy nie traktowałam go jako "chłopaka", bardziej "przyjaciela". Mogłam mu powiedzieć wszytsko, tylko teraz kwestia. Może tylko dlatego, że byliśmy dziećmi i nie miałam co takiego ukrywać..? To znaczy.. Każde dziecko ma coś do ukrycia, a jedną tajęmnicę dzieliłam z nim, nawet kilka - dziesiąt więcej niż jedną. Jednak to tylko jedna była i jest naprawdę godna opowiedzenia. To ona pokazała mi, że mam przed sobą prawdziewgo przyjaciela.
Pamiętam ten dzień, jakby to było zaledwie wczoraj, a było gdy miałam 5 lat. Mimo, że to właśnie wtedy poznałam przyjaciela. To już wtedy było pewno, że będę przez niego cierpieć.
-Idźcie się pobawić. My zaraz do was dojdziemy.-powiedzieli rodzice w parku do dwóch małych dziewczynek.
Sztaynka od razu pognała przed siebie. Blondynka nie chcąc być gorsza, także pobiegła - za szatynką - w ten sam kierunek. Szatynka ukryła się za starym drzewem. Wiedziała, że siostra będzie jej szukać. Schowała się za pniem i przykucła. Ciemnowłosa dziewczynka nasłuchiwała czy nikt nie idzie. Nie słyszała kroków tylko śmiech. Otworzyła oczy i dostrzegła przed sobą niskiego chłopca o ognistych włosach. Jego lazurowe oczy przyglądały jej sie z ciekawością, a jego usta wydzielały zabawny chichot.
-Co robisz?-spytał nadal delikatnie śmiejąc się.
-Ciii..-położyła wskazujący paluszek na swoich ustach.
-Coś się stało?-sytał już ciszej.
-Siostra mnie szuka.-oznajmiła cicho.
-Mogę z tobą się pochować?-nawet nie czekał i dosiadł się do niej w ten sposób, że nie było widać ich oboje.
-Nie powiedziałam czy możesz.-dziewczynka troszkę się zirytowała.
-A nie zgodziłabyś się?-uśmiechnął sie, a jego braki w zębach dodawały mu uroku.
-No dobrze. Możesz chować się ze mną, ale masz być cicho.-dziewczynka wydawałą sie być bardzo skupiona przysłuchiwaniu się, czy nkit nie idzie.
-Gdzie mieszkasz?-chłopiec szeptał.
-Nie powinnam tego mówić nieznajomym.-dziewczynka uśmiechnęła się, co chłopiec odwzajemnił.
-Tylko okolicę. Powiem ci czy mieszkamy obok siebie. Bo jeśli tak, to moglibyśmy spotykac się częściej.-chłopiec także zaczął przysłuchiwać się odgłosom.
-Mieszkam obok "taaakiego wielkiego sklepu".-szatynka pokazała ogromy sklep rękoma.
-Ja też. Mieszam w tym białym domu, a ty?-szepnął rudzielec.
-Ja w tym z ciemnego drewna.-odszepnęła mu.
-Podobno tam straszy.-chłopiec zaśmiał się.
-To nie prawda!-oburzyła się dziewczynka.
-Cii..-uciszył ją.-Nie twierdzę, że ja w to wierzę. Myślę, że fajne są tam kryjówki.-chłopiec rozmarzył się.
-Masz rację. Jest ich pełno.-dziewczynka zachichotała.
-Mam cię!-krzyknęła blondynka łapiąc za ramię dziewczynki.
-Oooo!-wystraszyły się dzieci.
-Musimy już wracać. Rodzice nam każą.-blonynka podała rękę chłopcu.-Jestem Sonia.
-Ed.-przedstawił jej się, jednak po chwili obrócił się w stronę szatynki.-A ty jak sienazywasz?-spytał zaciekawiony.
-Noel..-podłam mu dłoń, ale on jej nie przyjął, on po prostu mnie przytulił.
To właśnie w tej chwili wiedziałam, że mam przyjaciela.
Zyskanie przyjaciela było dla mnie radochą. Jednak strata przyjaciela dała mi o wiele, wiele smutku i żalu.
Podniosłam się z podłogi i rozglądnęłam się po kuchni w odszukaniu mojej siostry. Jednak nie było jej. Na stole zobaczyłam kartkę, na której coś było napisane.
Wzięłam pergamin do ręki i zaczęłam czytać.
Noel...
Musiałam iść do pracy.
Odprowadź na dziewiątą Niki do przedszkola. Później możesz robić co chcesz.
Chociaż nie..
Nie chcę być nie miła, ale musisz też pracować.
Nie musisz natarczywie jej szukać, ale chociaż spróbuj!
Uśmiechnęłam się do siebie, gdy czytałam jej bazgroły. Zgniotłam kartkę w jednej dłoni i wyrzuciłam ją do kosza na śmieci. Wzrokiem poszukałam mojego telefonu, który leżał na stole. Wzięłam do ręki pomarańczową nokię e72. Godzina wzkazywała.. 08.39?! Szybkim krokiem udałam się do pokoju Nikol. Za szybko. Z wilkim hukiem upadłam tyłkiem na podłogę. Gdy już pozbierałam się z ziemi, spojrzałam na łóżko Niki. Zastałam tam, coś co mnie dość zdziwiło..
Moja siostra siedząca na łóżku z jej córką, śmiejące się ze mnie.
-Zaspałaś.-oznajmiła nadal się śmiając moja siostra.
Spojrzałam na nią wzrokiem, który nazwam "Odwal sie ode mnie i nie odzywaj przez najbliższy czas". Wyszłam z pokoju Nikol trzaskając drzwiami. Odrazu poszłam do swojego pokoju i zamknęłam go na klucz. Nie miałam ochoty na rozmowę, tym bardziej, że oszukały mnie..

Może i przesadzam, ale nie mam humoru na żarty. Nie powinnam się obrażać o byle co, ale naprawdę nie wiem co powinnam zrobić. Jestem po prostu bezradna. Nie lubię czuć niemocy, to okropne uczucie.. Zdecydowałam, że dziesiejszy dzień przesiedzę u siebie w pokoju, a wieczorem pójdę na imprezę. Bynajmniej oderwę się od rzeczywistości, może choć by na chwilię zapomnę.. Położyłam się na łóżko i zamknęłam oczy. Nie spałam, nie mogłam po prostu myślałam o nim. O jego niebieskich oczach, uroczo pomarańczowych włosach i zawsze nie ładzie na głowie. Zawsze miałam uczucie, że brak mi czegoś. Dokładniej to odkąd skończyłam 10 lat, zawsze czułam brak czegoś w duszy. Nie miałam przyjaciół, takich, którym mówi się wszystko. Miałam znajomych.. Ale co mi po nich? Nie umiałam, nie umiem i nie sądzę, abym kiedyś mogła się otworzyć przed kimś kto nie jest Ed'em. To prawda, miłam chłopaków, ale.. Oni byli tylko chłopakami, którzy zabierali mnie na randki i inne. Nigdy nie kochałam. Nie mówią, że nic do nich nie czułam, ale nie było to jakieś specjalne uczucie. Edward był inny. Nigdy nie traktowałam go jako "chłopaka", bardziej "przyjaciela". Mogłam mu powiedzieć wszytsko, tylko teraz kwestia. Może tylko dlatego, że byliśmy dziećmi i nie miałam co takiego ukrywać..? To znaczy.. Każde dziecko ma coś do ukrycia, a jedną tajęmnicę dzieliłam z nim, nawet kilka - dziesiąt więcej niż jedną. Jednak to tylko jedna była i jest naprawdę godna opowiedzenia. To ona pokazała mi, że mam przed sobą prawdziewgo przyjaciela.
Pamiętam ten dzień, jakby to było zaledwie wczoraj, a było gdy miałam 5 lat. Mimo, że to właśnie wtedy poznałam przyjaciela. To już wtedy było pewno, że będę przez niego cierpieć.
-Idźcie się pobawić. My zaraz do was dojdziemy.-powiedzieli rodzice w parku do dwóch małych dziewczynek.
-Ciii..-położyła wskazujący paluszek na swoich ustach.
-Coś się stało?-sytał już ciszej.
-Siostra mnie szuka.-oznajmiła cicho.
-Mogę z tobą się pochować?-nawet nie czekał i dosiadł się do niej w ten sposób, że nie było widać ich oboje.
-Nie powiedziałam czy możesz.-dziewczynka troszkę się zirytowała.
-A nie zgodziłabyś się?-uśmiechnął sie, a jego braki w zębach dodawały mu uroku.
-No dobrze. Możesz chować się ze mną, ale masz być cicho.-dziewczynka wydawałą sie być bardzo skupiona przysłuchiwaniu się, czy nkit nie idzie.
-Gdzie mieszkasz?-chłopiec szeptał.
-Nie powinnam tego mówić nieznajomym.-dziewczynka uśmiechnęła się, co chłopiec odwzajemnił.
-Tylko okolicę. Powiem ci czy mieszkamy obok siebie. Bo jeśli tak, to moglibyśmy spotykac się częściej.-chłopiec także zaczął przysłuchiwać się odgłosom.
-Mieszkam obok "taaakiego wielkiego sklepu".-szatynka pokazała ogromy sklep rękoma.
-Ja też. Mieszam w tym białym domu, a ty?-szepnął rudzielec.
-Ja w tym z ciemnego drewna.-odszepnęła mu.
-Podobno tam straszy.-chłopiec zaśmiał się.
-To nie prawda!-oburzyła się dziewczynka.
-Cii..-uciszył ją.-Nie twierdzę, że ja w to wierzę. Myślę, że fajne są tam kryjówki.-chłopiec rozmarzył się.
-Masz rację. Jest ich pełno.-dziewczynka zachichotała.
-Mam cię!-krzyknęła blondynka łapiąc za ramię dziewczynki.
-Oooo!-wystraszyły się dzieci.
-Ed.-przedstawił jej się, jednak po chwili obrócił się w stronę szatynki.-A ty jak sienazywasz?-spytał zaciekawiony.
-Noel..-podłam mu dłoń, ale on jej nie przyjął, on po prostu mnie przytulił.
To właśnie w tej chwili wiedziałam, że mam przyjaciela.
Zyskanie przyjaciela było dla mnie radochą. Jednak strata przyjaciela dała mi o wiele, wiele smutku i żalu.
ale słodki rozdział, zaczełam czytać to opowiadanie przed chwilą i już wiem, że dziś je skończę. bo jest świetne. Nie chcę ci spamować, ale zapraszam do mnie; też pisze opowiadanie o naszym rudzielcu i 1d;d
OdpowiedzUsuńNie ma sprawy. :-)
Usuń