~~~ Harry ~~~
-Dlaczego czujesz się taki niepewny swojej seksualności?!-byłem zdenerwowany.
-Nie.-odpowiedział mi.-Chodzi mi oto, że właśnie za bardzo czuję się pewny swojej seksualności, nie pozwolę, aby ktokolwiek mnie obrażał w taki sposób.
-Więc rezygnujesz z naszej przyjaźni, tak?!-byłem nabuzowany złością.
Louis spojrzał na mnie smutno.
-Nie chcę być źle postrzegany.-chciał się usprawiedliwić.-Będzie dobrze.-położył mi dłoń na ramieniu.
Patrzyłem na niego zawiedziony.
-Nie.-zrzuciłem jego rękę.-Nie będzie dobrze. To jest niesprawiedliwe. Jesteś egoistą, wiesz, Louis.
Nie odzywał się do mnie już. Wzrok spuścił i przyglądał się podłodze. Uznałem, że nie warto nic mówić więcej. Nie zmuszę go do niczego, do przyjaźni do mnie. Jest dorosły, wie co lepsze dla niego, a bynajmniej powinien wiedzieć.
Wyszedłem z jego pokoju. Wiedziałem, że moje oczy są czerwone, po pewnym czasie kiedy dotarłem do swojego pokoju, po prostu płakałem jak dziecko. Byłem zawiedziony, urażony i żałośnie łzawy. Byłem naprawdę delikatny jeśli chodzi o tą sferę uczuć. Potrzebowałem psychicznie Louisa, on tego nie rozumiał, mimo, że też potrzebował mnie. To było straszne. Odwrócił się ode mnie, tylko dlatego, żeby dziennikarze, fani i haterzy przestali nas nazywać homoseksualnymi osobami. Na początku, kiedy udawaliśmy zaloty do siebie, było zabawnie, ale teraz? Teraz to wszystko rani nas. Mimo, że nie jestem na tym punkcie taki przewrażliwiony, Louis jest, co jest normalne, jest człowiekiem.
~~~ Noel ~~~
-Nie wygłupiaj się!-zakrzyknęłam za Rupertem, który nie chciał mi otworzyć swoich drzwi.-Naprawdę to, że odrzuciłam cię, jest takie okropne?!-zapytałam go głośno przez drzwi.
-Okropne jest to, że przespałaś się z dziewczyną, i jako jedyny o tym wiem.-usłyszałam jego cichy głos.
On wie.. Boże! Co ja mam teraz zrobić?! Wypierać się?! Powiedzieć, że byłam pijana?!
-To moje życie!-powiedziałam głośno, a drzwi się otworzyły.
Stał w nich rudzielec z lekko zaczerwionymi oczami, które dodawały mu uroku. Wyglądał na przygnębionego, zdenerwowanego i zirytowanego.
-Twoje życie?!-zapytał retorycznie z goryczą.-Nie rozumiesz?! Ja chcę być twoim życiem! Zanim się z nią ni przespałaś, łudziłem się, że kłamałaś, że boisz się miłości, ale teraz wszystko jest jasne. Jesteś po prostu..-zrobił pauzę i spojrzał na mnie już nie swymi żałośnie zakochanymi oczami a chłodnymi i bezuczuciowymi gałkami ocznymi.-.. Lesbijką.
Zabolało mnie to. Jako jedyna wiedziałam, że lesbijką nie jestem, nawet jeśli przeżyłam swój pierwszy raz z kobietą. Czułam się naprawdę źle, a Rupert tylko dodał oliwy do ognia.
-Nie jestem lesbijką!-wykrzyczałam mu w twarz, ale on już nie uwierzył, po prostu zamknął mi drzwi przed nosem.
Moja samoocena spadła. Stałam się osobą, której nie można ufać, która jest kłamczuchą i nie potrafi się pozbierać. Sama zaczęłam siebie nie lubić. Dostrzegłam z sobie wady, co nie jest miłe. A myślałam, że wszystko będzie dobrze kiedy tutaj przyjdę do niego, wyjaśnię.
Odeszłam spod jego domu i poszłam do mojego mieszkania w kamienicy. Była niedaleko od domu Ruperta, co nie dawało mi jakiś szczególnych uczuć. Byłam wściekła na samą siebie. Nie mogłam zrozumieć dlaczego skłamałam, dlaczego się upiłam i skończyłam w łóżku z Monic. Nie poznawałam siebie.
~~~ Patrick ~~~
Wpatrywałem się niepozornie w Sonię, naprawdę mi się podoba ona. Byłem na zewnątrz restauracji i siedziałem na ławce obok wejścia. Paliłem spokojnie papierosa i patrzyłem na blondynkę.
Jej wygląd: seksowne ciało; zadbane dłonie; malinowe usta, które chciałbym ciągle całować; oczy, które mówią więcej niż usta. Jej osobowość: sympatyczna; akceptująca zdecydowaną większość spraw; ma ogromny urok osobisty; jest arogancka ale ma często podstawy do tego. Jej zachowanie: matczyność dla wszystkich, nie tylko dla swojej córki; potrafi wyjść z każdej sytuacji; nie siedzi w miejscu, jest osobą wielozadaniową; jej śmiech pozwala mi na ogromy uśmiech.
Stała przy drobnej, drewnianej komodzie i coś bazgroliła, kiedy klienci wchodzili i wychodzili zadowoleni. Byłem ciekaw co ona pisała na tej kartce. Chciałem aż tam podbiec i wyrwać jej kartkę, przeczytać ją na głos, jak dziecko, jak 12 letni chłopak, który zauroczył sie w kujonicy, ale jest nieśmiały i tego nie przyznaje.
Powstrzymałem się. Westchnąłem głęboko i poczułem na nowo ten ciężar na moich ramionach, jej odmowę i strasznie wielką presję ze strony rodzicielki, abym wreszcie poszukał kobiety i zaczął związek na dłuższą metę. Sonia nadawała mojemu życiu większy sens.
To zupełnie tak jakbym potrzebował powodu aby wstać z łóżka. To tak jakbym potrzebował Sonii, aby wstać z łóżka. Jakby Sonia była moim powodem. Ale.. Ona mnie nie chce.
Bolało mnie to. Zazwyczaj to ja odtrącałem kobiety, a teraz kobieta, którą pragnę, którą prawdopodobnie potrzebuję sama mnie odtrąciła. Czułem się jak skarcony pies, jeszcze niczego złego nie zrobiłem, a mnie zganiła. To przykre.
Wiem, że związki w pracy są niemile widziane, ale się zdarzają, są akceptowane. Czułem w głębi siebie, że chodzi o coś innego iż praca, wiedziałem, że ona ma inny powód po to, aby mnie odtrącić.
Wpatrywałem się w nią jeszcze chwilę, w jej delikatnie pochyloną postać. Kiedy minęły dwie minuty, wróciłem do swojego biura, uzupełniać dalej papiery, które miałem dostarczyć na jutro do jednego ze sponsorów mojej restauracji.
~~~ Nicholas ~~~
-Amanda!-zawołałem moją narzeczoną, ale nikt się nie zjawił.-Amanda! Widziałaś moją gazetę?!-stałem bezradnie na środku salonu.
-Amanda wyszła.-moja córka, Lili weszła do domu i mi oznajmiła ponuro.
Spojrzałem na nią pytająco.
-Pojechała na ponowne przymierzenie sukni. A gazeta jest na stoliku, za tobą.-powiedziała nie patrząc mi w oczy i zaczęła wchodzić po schodach.
-Dlaczego nie pojechałaś z nią?-spytałem.
-Bo nie. Poza tym, jej córka też nie pojechała z nią, ja też nie musiałam. Mam lepsze rzeczy do roboty niż patrzenie jak Amanda wybiera sukienkę na wasz ślub.
Kiedy już zniknęła za rogiem, musiałem nabrać dużo powietrza i je wypuścić świstem. Byłem zraniony na samą myśl o tym jak moja córka postępuje ze mną, z Amadą. Rozumiem jej złość na mnie, to ja spowodowałem wypadek, to przeze mnie jej matka zginęła, moja żona, ale dlaczego tak męczy Amy? Przecież ona nic złego jej nie zrobiła, ani nie zabiła jednego z jej rodziców. Może odczuwa, że chcę zastąpić jej matkę? To nie jest tak. Po prostu ja też jestem człowiekiem. Nie chce umrzeć sam, chcę być kochanym, chcę mieć na nowo żonę, z którą będę dom, pieniądze oraz rodzinę. Pragnę poznać jej córki jeszcze przed naszym ślubem, ale Sonia nie jest gotowa, a Noel w ogóle nie chce słuchać nawet o Amandzie. To straszne jak córki mogą ziać ogniem w stronę rodziców, tak często, z różnych powodów, bez przerwy.
~~~ Ed ~~~
-Noel! Noel otwórz!-uderzałem rytmicznie w drzwi mojej przyjaciółki.
Kiedy zadzwonił do mnie zmieszany Rupert, kiedy opowiedział mi o wszystkim, złość ogarnęła mój umysł. Czułem się jak w brazylijskim serialu. Moja przyjaciółka lesbijką? Nie uwierzyłem. Nawet jeżeli spała z tamtą dziewczyną, to nie oznacza, że doszła do lesbijskiej drużyny. Błagam. Noel lesbijką? Jakiś kiepski żart. Kiedy rudzielec opowiedział mi o tym jak przyznała mu się do kłamstwa, wiedziałem, że powiedziała prawdę, że nie jest homo. Nie jestem homofobem, ale naprawdę nie wierzę, że osoba, z którą naprawdę dużo czasu przebywałem przez ostatnie miesiące mogłaby mieć taką seksualność. To po prostu nie możliwe.
Drzwi ani drgnęły. Wiedziałem, że dziewczyna nie ma zamiaru otwierać. Zdenerwowałem się.
-Otwórz drzwi do cholery!-krzyknąłem.
Z drzwi obok wychylił się jakiś mężczyzna.
-Proszę o ciszę.-powiedział i wszedł ponownie do swojego mieszkania.
-Przepraszam.-odparłem szybko.
Drzwi od mieszkania Noel wreszcie się otworzyły, a ja zobaczyłem moją przyjaciółkę, która wyglądała strasznie. Prawie w ogóle jej nie poznałem.
-Dlaczego czujesz się taki niepewny swojej seksualności?!-byłem zdenerwowany.
-Nie.-odpowiedział mi.-Chodzi mi oto, że właśnie za bardzo czuję się pewny swojej seksualności, nie pozwolę, aby ktokolwiek mnie obrażał w taki sposób.
-Więc rezygnujesz z naszej przyjaźni, tak?!-byłem nabuzowany złością.
Louis spojrzał na mnie smutno.
-Nie chcę być źle postrzegany.-chciał się usprawiedliwić.-Będzie dobrze.-położył mi dłoń na ramieniu.
Patrzyłem na niego zawiedziony.
-Nie.-zrzuciłem jego rękę.-Nie będzie dobrze. To jest niesprawiedliwe. Jesteś egoistą, wiesz, Louis.
Nie odzywał się do mnie już. Wzrok spuścił i przyglądał się podłodze. Uznałem, że nie warto nic mówić więcej. Nie zmuszę go do niczego, do przyjaźni do mnie. Jest dorosły, wie co lepsze dla niego, a bynajmniej powinien wiedzieć.
Wyszedłem z jego pokoju. Wiedziałem, że moje oczy są czerwone, po pewnym czasie kiedy dotarłem do swojego pokoju, po prostu płakałem jak dziecko. Byłem zawiedziony, urażony i żałośnie łzawy. Byłem naprawdę delikatny jeśli chodzi o tą sferę uczuć. Potrzebowałem psychicznie Louisa, on tego nie rozumiał, mimo, że też potrzebował mnie. To było straszne. Odwrócił się ode mnie, tylko dlatego, żeby dziennikarze, fani i haterzy przestali nas nazywać homoseksualnymi osobami. Na początku, kiedy udawaliśmy zaloty do siebie, było zabawnie, ale teraz? Teraz to wszystko rani nas. Mimo, że nie jestem na tym punkcie taki przewrażliwiony, Louis jest, co jest normalne, jest człowiekiem.~~~ Noel ~~~
-Nie wygłupiaj się!-zakrzyknęłam za Rupertem, który nie chciał mi otworzyć swoich drzwi.-Naprawdę to, że odrzuciłam cię, jest takie okropne?!-zapytałam go głośno przez drzwi.
-Okropne jest to, że przespałaś się z dziewczyną, i jako jedyny o tym wiem.-usłyszałam jego cichy głos.
On wie.. Boże! Co ja mam teraz zrobić?! Wypierać się?! Powiedzieć, że byłam pijana?!
-To moje życie!-powiedziałam głośno, a drzwi się otworzyły.
Stał w nich rudzielec z lekko zaczerwionymi oczami, które dodawały mu uroku. Wyglądał na przygnębionego, zdenerwowanego i zirytowanego.
-Twoje życie?!-zapytał retorycznie z goryczą.-Nie rozumiesz?! Ja chcę być twoim życiem! Zanim się z nią ni przespałaś, łudziłem się, że kłamałaś, że boisz się miłości, ale teraz wszystko jest jasne. Jesteś po prostu..-zrobił pauzę i spojrzał na mnie już nie swymi żałośnie zakochanymi oczami a chłodnymi i bezuczuciowymi gałkami ocznymi.-.. Lesbijką.
Zabolało mnie to. Jako jedyna wiedziałam, że lesbijką nie jestem, nawet jeśli przeżyłam swój pierwszy raz z kobietą. Czułam się naprawdę źle, a Rupert tylko dodał oliwy do ognia.
-Nie jestem lesbijką!-wykrzyczałam mu w twarz, ale on już nie uwierzył, po prostu zamknął mi drzwi przed nosem.
Moja samoocena spadła. Stałam się osobą, której nie można ufać, która jest kłamczuchą i nie potrafi się pozbierać. Sama zaczęłam siebie nie lubić. Dostrzegłam z sobie wady, co nie jest miłe. A myślałam, że wszystko będzie dobrze kiedy tutaj przyjdę do niego, wyjaśnię.
Odeszłam spod jego domu i poszłam do mojego mieszkania w kamienicy. Była niedaleko od domu Ruperta, co nie dawało mi jakiś szczególnych uczuć. Byłam wściekła na samą siebie. Nie mogłam zrozumieć dlaczego skłamałam, dlaczego się upiłam i skończyłam w łóżku z Monic. Nie poznawałam siebie.
~~~ Patrick ~~~
Wpatrywałem się niepozornie w Sonię, naprawdę mi się podoba ona. Byłem na zewnątrz restauracji i siedziałem na ławce obok wejścia. Paliłem spokojnie papierosa i patrzyłem na blondynkę.Jej wygląd: seksowne ciało; zadbane dłonie; malinowe usta, które chciałbym ciągle całować; oczy, które mówią więcej niż usta. Jej osobowość: sympatyczna; akceptująca zdecydowaną większość spraw; ma ogromny urok osobisty; jest arogancka ale ma często podstawy do tego. Jej zachowanie: matczyność dla wszystkich, nie tylko dla swojej córki; potrafi wyjść z każdej sytuacji; nie siedzi w miejscu, jest osobą wielozadaniową; jej śmiech pozwala mi na ogromy uśmiech.
Stała przy drobnej, drewnianej komodzie i coś bazgroliła, kiedy klienci wchodzili i wychodzili zadowoleni. Byłem ciekaw co ona pisała na tej kartce. Chciałem aż tam podbiec i wyrwać jej kartkę, przeczytać ją na głos, jak dziecko, jak 12 letni chłopak, który zauroczył sie w kujonicy, ale jest nieśmiały i tego nie przyznaje.
Powstrzymałem się. Westchnąłem głęboko i poczułem na nowo ten ciężar na moich ramionach, jej odmowę i strasznie wielką presję ze strony rodzicielki, abym wreszcie poszukał kobiety i zaczął związek na dłuższą metę. Sonia nadawała mojemu życiu większy sens.
To zupełnie tak jakbym potrzebował powodu aby wstać z łóżka. To tak jakbym potrzebował Sonii, aby wstać z łóżka. Jakby Sonia była moim powodem. Ale.. Ona mnie nie chce.
Bolało mnie to. Zazwyczaj to ja odtrącałem kobiety, a teraz kobieta, którą pragnę, którą prawdopodobnie potrzebuję sama mnie odtrąciła. Czułem się jak skarcony pies, jeszcze niczego złego nie zrobiłem, a mnie zganiła. To przykre.
Wiem, że związki w pracy są niemile widziane, ale się zdarzają, są akceptowane. Czułem w głębi siebie, że chodzi o coś innego iż praca, wiedziałem, że ona ma inny powód po to, aby mnie odtrącić.
Wpatrywałem się w nią jeszcze chwilę, w jej delikatnie pochyloną postać. Kiedy minęły dwie minuty, wróciłem do swojego biura, uzupełniać dalej papiery, które miałem dostarczyć na jutro do jednego ze sponsorów mojej restauracji.
~~~ Nicholas ~~~
-Amanda!-zawołałem moją narzeczoną, ale nikt się nie zjawił.-Amanda! Widziałaś moją gazetę?!-stałem bezradnie na środku salonu.
-Amanda wyszła.-moja córka, Lili weszła do domu i mi oznajmiła ponuro.
Spojrzałem na nią pytająco.
-Pojechała na ponowne przymierzenie sukni. A gazeta jest na stoliku, za tobą.-powiedziała nie patrząc mi w oczy i zaczęła wchodzić po schodach.
-Dlaczego nie pojechałaś z nią?-spytałem.
-Bo nie. Poza tym, jej córka też nie pojechała z nią, ja też nie musiałam. Mam lepsze rzeczy do roboty niż patrzenie jak Amanda wybiera sukienkę na wasz ślub.
Kiedy już zniknęła za rogiem, musiałem nabrać dużo powietrza i je wypuścić świstem. Byłem zraniony na samą myśl o tym jak moja córka postępuje ze mną, z Amadą. Rozumiem jej złość na mnie, to ja spowodowałem wypadek, to przeze mnie jej matka zginęła, moja żona, ale dlaczego tak męczy Amy? Przecież ona nic złego jej nie zrobiła, ani nie zabiła jednego z jej rodziców. Może odczuwa, że chcę zastąpić jej matkę? To nie jest tak. Po prostu ja też jestem człowiekiem. Nie chce umrzeć sam, chcę być kochanym, chcę mieć na nowo żonę, z którą będę dom, pieniądze oraz rodzinę. Pragnę poznać jej córki jeszcze przed naszym ślubem, ale Sonia nie jest gotowa, a Noel w ogóle nie chce słuchać nawet o Amandzie. To straszne jak córki mogą ziać ogniem w stronę rodziców, tak często, z różnych powodów, bez przerwy.
~~~ Ed ~~~
-Noel! Noel otwórz!-uderzałem rytmicznie w drzwi mojej przyjaciółki.
Kiedy zadzwonił do mnie zmieszany Rupert, kiedy opowiedział mi o wszystkim, złość ogarnęła mój umysł. Czułem się jak w brazylijskim serialu. Moja przyjaciółka lesbijką? Nie uwierzyłem. Nawet jeżeli spała z tamtą dziewczyną, to nie oznacza, że doszła do lesbijskiej drużyny. Błagam. Noel lesbijką? Jakiś kiepski żart. Kiedy rudzielec opowiedział mi o tym jak przyznała mu się do kłamstwa, wiedziałem, że powiedziała prawdę, że nie jest homo. Nie jestem homofobem, ale naprawdę nie wierzę, że osoba, z którą naprawdę dużo czasu przebywałem przez ostatnie miesiące mogłaby mieć taką seksualność. To po prostu nie możliwe.
Drzwi ani drgnęły. Wiedziałem, że dziewczyna nie ma zamiaru otwierać. Zdenerwowałem się.
-Otwórz drzwi do cholery!-krzyknąłem.
Z drzwi obok wychylił się jakiś mężczyzna.
-Proszę o ciszę.-powiedział i wszedł ponownie do swojego mieszkania.
-Przepraszam.-odparłem szybko.
Drzwi od mieszkania Noel wreszcie się otworzyły, a ja zobaczyłem moją przyjaciółkę, która wyglądała strasznie. Prawie w ogóle jej nie poznałem.
Ej, to niesprawiedliwe, że masz tyle wspaniałych pomysłów. :D
OdpowiedzUsuńUwielbiam ♥
Dziękuję. :-)
Usuńkocham to opowiadanie, strasznie dużo się dzieje i to jest wielki plus ;3 w jakieś 2,5h przeczytałam dokładnie WSZYSTKIE rozdziały i jestem pod wrażeniem, serio - naprawdę mi się podoba :) nie mogę doczekać się nexta
OdpowiedzUsuńPS. od kilku rozdziałów mam wrażenie, że Noel podkochuje się w Edzie, ale to tylko moje zdanie :D ♥
W Edzie? Żartujesz? :-D Nie no, nawet nie zauważyłam. Ha ha. :-D
UsuńDziękuję za miły komentarz. :-)
Następny rozdział pewni będzie 28 lub 29, nie jestem pewna, ale niczego nie obiecuję, po prostu mam zapracowane dni i tylko wieczorami siedzę, w sumie to w nocy. :-)