piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 26.

~~~ Ed ~~~

-Jeszcze tydzień i już będziesz mógł się zobaczyć z Noel.-odezwał się Harry.
-Wiem..-mruknąłem patrząc na ekran telefonu.
Siedziałem w salonie złączonych pokoi w hotelu w Nowym Jorku. Obok mnie siedział Harry, a z drugiej strony Niall. Reszta One Direction wyszła na świeże powietrze, mnie to nie było potrzebne, więc zostałem.
-Harry..-Taylor weszła do salonu, a szatyn podniósł na nią wzrok jak zaczarowany.-Idziemy?
-Jasne.-wstał, po czym spojrzał na mnie pytająco.
-Idź.-uśmiechnąłem się do niego co odwzajemnił.
Po chwili już zniknął za drzwiami z blondynką.
-Co się między nimi dzieje?-Niall rzucił na mnie spojrzenie pełne ciekawości.
-Domyślam się, że coś iskrzy.-zaśmialiśmy się wspólnie.
Odłożyłem swoją gitarę na bok. Wziąłem ze stolika herbatę i napiłem jej się. Aż się skrzywiłem.
-Co jest?-zapytał Niall.
-Nie słodzona.-czułem jak moje usta aż twardnieją, a blondyn zaczął się ze mnie nabijać.

~~~ Sonia ~~~

-Ojciec wpadł w śpiączkę.-weszłam do pokoju Noel.
Dziewczyna podniosła na mnie oczy znad papierosa. Jęknęła, po czym ugasiła to paskudstwo. Podniosła się z krzesła, które stało przy oknie w jej pokoju w domu, w którym obie sie wychowywałyśmy. Ubrała się w bluzę, co w całym ubraniu tworzyło to. Nie zdążyłam nic powiedzieć do niej, bo ta już wyszła szybkimi krokami z domu. Podeszłam do okna i patrzyłam, w którą stronę idzie. Prawo. Westchnęłam pewna, że idzie w stronę szpitala.
-Sonia.-obróciłam się w stronę drzwi.
Patrzyłam zaskoczona na kobietę.
-Co ty tu robisz!?-podeszłam i uściskałam ją.
-Nie byłam tutaj tak dawno.-moja matka przelotnie rozejrzała się po pokoju Noel.-Nadal lubi Fioletowe róże.-uśmiechnęła się podchodząc do świeżyć kwiatów, stojących w wazonie na stoliku przy oknie.
-Co ty tutaj robisz?-powtórzyłam pytanie.
Kobieta wywróciła oczami i spojrzała na mnie.
-Też się cieszę, że cię widzę.-ironizowała.-Przyjechałam dowiedzieć się co z Finn'em.
-Jest w śpiączce.-jej mina była zaskoczona i pełna żalu, a oczy zaszkliły się nam obu.

~~~ Liliana ~~~

Weszłam do domu z książką w ręce. Wchodząc na schody, czytałam następny rozdział. Nie postawiłam kolejnego kroku, bo usłyszałam groźnie wymawiane moje imię przez mojego ojca. Zaznaczyłam zaginając róg kartki, na której skończyłam czytać, zamknęłam książkę i spojrzałam znudzona na ojca.
-Gdzie byłaś przez tyle godzin?-jego wzrok był wściekły, co wcale mnie szczególnie nie zszokowało.
-Poza domem.-uogólniłam to.
-Jakieś szczegóły?-mierzył mnie wzrokiem, a ja nawet nie zamierzałam mu odpowiadać.-Nie? Nie. A może wiesz gdzie jest Amanda?-spytał nadal ostro.
-Może miała dość twojego tyranizowanego głosu?-zainsynuowałam bezbarwnym głosem.-Nie wiem gdzie jest.-obróciłam się do niego bokiem i ponownie zaczęłam iść na górę po schodach, do mojego pokoju.

~~~ Noel ~~~ 


Chodząc po całym parku zastanawiałam się co powinnam zrobić, ale nic nie wymyśliłam. 

Co niby mogę zrobić? On niego zależy czy przeżyje, czy opuści nas. Nikki. Sonię. Mnie.
Usiadłam na ławkę pod moim i Ed'a dębem. Nikt obecnie nie mógł mnie zrozumieć. Nikt. Jakoś nie czułam się na tyle dobrze, aby rozmawiać z Sonią, Nikki by nie zrozumiała, a przyjaciół nie mam. 
Ed wyjechał, niby się cieszę, że realizuje się muzycznie, ale nie miłe uczucie, że zostałam sama nie opuszcza mnie. Nigdy nie byłam egoistką, nigdy. Jednakże czasem każdy ma dość myślenia o innych. Chcę Ed'a z powrotem. Chcę, aby powiedział, że jeszcze nie raz mój ojciec zaśmieje się ze mną, chcę, aby powiedział, że jestem głupia myśląc, że mój ojciec nie przeżyje. Jednak go nie ma. Choćbym nie wiem co robiła, nie mogę przestać myśleć o tym wszystkim. Zadzwoniłabym do niego, ale nie chcę rozmawiać przez telefon. Nie jestem desperatką, poczekam. Nie chce go zajmować nie potrzebnie, bo po co?
-Nie ma co się smucić. Piękny dzień. Słońce świeci, a deszczu nie ma.-dosiadł sie do mnie jakiś rudzielec. 
Przyjrzałam się mu. To zdecydowanie nie był Ed. Krótsze włosy, kocie oczy, zdecydowanie chudszy na twarzy. W pewnym momencie kto to jest.
-Nie wierzę. Rupert Grint odwiedza  Framlingham?-udałam pisk.
Chłopak się uśmiechnął, po czym obrócił do mnie.
-Nawiedzona fanka?-zaśmiał się.
-Nie..-odwzajemniłam krótko uśmiech.
Następnie spojrzałam przed siebie jakby obok mnie siedział ktoś kto nie jest moim idolem, co więcej, jakby mnie nie interesował pod żadnym względem.
-Opowiesz mi co się dzieje?-spytał.
-Nie. A może ty mi powiesz co tutaj robisz?-byłam niewzruszona, a moja mina była smutna na samo myślenie o ojcu chciało mi się płakać.
-Nie.-zaprzeczył.-Wszytko jest w toku.
-Czyli nawet mi nie powiesz co masz w planach?
-Nie.-odpowiedział.-Może wyjawisz mi jak masz na imię?
-Noel.-obróciłam się chcąc podać mu rękę, ale już go nie było, nigdzie, jakby się rozpłynął w powietrzu.
Noel Global? Wiadomość z ostatniej chwili: ODBIJA CI!

6 komentarzy:

  1. Czyli Noel wymyśliła sobie Ruperta? Nie rozumiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie wyjaśnienie, zrozumiesz. :-)
      Następne rozdziały po prostu staną się ciekawsze. Chyba. Zależy od gustów. :-)

      Usuń
  2. Z pewnością będzie ciekawej. Nie mogę sie doczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że wpadną w każdy gust, a przynajmniej większości. :-)

      Usuń
  3. Noel lekko przasadza, myślę że w takich momentach rodzina powinna się jednoczyć. Wątek z Rupertem niesamowicie mnie ucieszył, chcę więcej ♥
    U mnie pojawił się nowy rozdział, zapraszam
    xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to zależy od charakteru. Jedni się jednoczą a drudzy odsuwają. Każdy jest inny w pewien sposób. :-)
      Już mogę ci zagwarantować, że będzie więcej Ruperta. :-)

      Usuń