poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział 24.

~~~ Sonia ~~~

-Nie rozumiem, jak to nie możemy tam wejść!?-zapytałam oburzona.
-Spokojnie.-lekarz chciał mnie uspokoić, położył dłoń na moim ramieniu.
-Dzwonił pan do mnie, chcę tam wejść!-strząchnęłam wściekła jego rękę.
-Pani ojciec jest na dziale intensywnej terapii, tam nikt nie wchodzi, chyba, ze dana osoba umiera, wtedy jest możliwość pożegnania się. Pani ojciec nie umiera, więc nie wejdzie tam pani, ani rodzina.-odszedł zezłoszczony.
-Idiota.-prychnęłam siadając na plastikowe krzesełko.
Jak to się mogło stać?! Zawał i potrącenie? Lekarz powiedział, że dostał zawał na środku jezdni, a samochód nie zdążył wyhamować, ale jak szybko ten człowiek musiał jechać, że nie zdążył wyhamować?!
Byłam wściekła na siebie, na ojca i na kierowcę auta, który potrącił ojca. Przeczesałam włosy dłonią nerwowo i rozejrzałam się po białym holu. Nikki leżała na dwóch krzesełkach z zamkniętymi oczami, więc pewnie spała - aż uśmiechnęłam się na ten widok, wyglądała jak mały aniołek. Kiedy zobaczyłam moją siostrę, mój uśmiech gdzieś uleciał. Jej zgarbiona postura, odległy wyraz twarzy, zamglone oczy, ręce skrzyżowane na kolanach - wyglądała po prostu żałośnie, smutno, nieszczęśliwie.
Wyglądała tak jak przed kilkoma latami..

16 letnia brunetka siedziała na ławce pod wielkim, starym dębem. Zegarek na jej nadgarstku już wybił 24, a ona nadal patrzyła niemo przed siebie. Wybiła niedziela, sobota minęła. Nastolatka traciła nadzieję. Nadzieję na lepsze jutro, tak utęsknione, lepsze jutro. Jej niemy wzrok utkwił w dalszych drzewach i uliczkach. Jej dłonie były już lodowate, czerwone z bólu jaki sobie zadawała wykręcając ręce nieświadomie. Myśli ciągle krążyły w okół wszystkiego smutku jaki jej pozostał. Było z nią źle, czuła to, a teraz tylko pogorszyło się o kilka stopni, tylko. Czuła jak jedna, samotna łza spływa z jej policzka na pomarańczową bluzkę z kocią łapką. Cały dzień czekała na coś co się nie wydarzyło, wiedziała, że się nie wydarzy, ale czekała. Jej postura była naprawdę żałosna, nogi okryte ciemnymi jeansami wydawały się być okrąglejsze ostatnimi latami, bose stopy drżały pod wpływam chłodu. 
Brunetka nawet nie zauważyła jak blondynka, jej siostra przysiadła się do niej. Siostra położyła swoją dłoń na jej ramieniu, ta nadal siedziała niewzruszona. 
-On nie przyjdzie.-blondynka starała się nie zabrzmieć wrednie.
-Wiem.-brunetka szepnęła.
Siostra wzmocniła wzrok na siostrze.-To co tu robisz? Po co na niego czekasz?-pytała spokojnie.
-Źle mi bez niego. Za nią nie tęsknię, ale on.. On jest mi potrzebny. Choć o mnie nie pamięta, ja go potrzebuję.-jej szmaragdowe oczy zaszkliły się mimowolnie.
-Za własną matką nie tęsknisz, a za jakimś chłopakiem tak?-starsza z sióstr nie rozumiała siostry.
-Wiem jak to brzmi. Ale tak jest. On nie jest jakimś chłopakiem. On jest..-zrobiła pauzę.-Był moim przyjacielem.-jej głos się załamał, i choć oczy chciały łzawić, ona na to nie pozwalała.
Sonia przytuliła Noel, choć nadal nie rozumiała jak ktoś może tęsknić za rudzielcem. Był przecież taki odległy od Sonii, nie znała go, oceniła. Nie chciała zrozumieć siostry..
-Na pewno cię pamięta.
-On wydaje albumy. Śpiewa na koncertach. Nie ma czasu na mnie. Nie ma czasu na pamiętanie o mnie. Własna przeszłość obróciła się przeciwko mnie.-dziewczyna wstała.-Nie chcę twojej litości, dobrze o tym wiesz. Daj mi spokój.-brunetka pobiegła szybko do domu wiedząc, że jej siostra nadal będzie miała własne zdanie i będzie drążyć ten temat.

~~~ Ed ~~~

-Lubię moich fanów.. Co ja gadam?! Kocham moich fanów. Jednak czegoś nie rozumiem. Dlaczego trasa jest akurat dziś?!-krzyczałem wściekły do lustra.-Dlaczego akurat teraz?! Teraz kiedy Noel mnie potrzebuje?!
Mój umysł ciągle błądził w okół jej miny kiedy usłyszała od Sonii o wypadku ich ojca. Jej złość i smutek w oczach, żal na ustach.
-Przepraszam, że przeszkadzam w krzyczeniu na samego siebie, do lustra czy gdzie indziej. Zbieraj manatki do autobusu.-weszła wesoło do łazienki w moim domu Taylor.
-Nie mogę jechać.-spojrzałem na nią, a dziewczyna zaśmiała się.
Kiedy zrozumiałą po kilku sekundach, że nie żartuję, spojrzała na mnie jak na wariata.
-Daj spokój. Tyle czekałeś na taką szansę. Nie daj się problemom, one nie uciekną, a taka okazja na pewno.-zagrzewała mnie do walki.
-Pewnie będę tego żałował. Już żałuję, ale muszę.. Zawiadomię go.. On mi pomoże.-mruknąłem do siebie.-No dobra.-spojrzałem na blondynkę.-Pojadę.-starałem się uśmiechnąć, ale wyszedł jakiś grymas.
-Opanuj swe emocje milordzie.-zażartowała dziewczyna.-Jedźmy już.-popchnęła mnie w stronę drzwi.

~~~ Noel ~~~

Dlaczego? Dlaczego znów jestem sama? Niby mam Sonię, Nikki.. Ale dlaczego mnie i Ed'a znów coś rozdziela? Czemu spokojnie nie możemy posiedzieć razem i zanucić jakąś piosenkę? Czemu Ed nie może po prostu pomilczeć ze mną? Czemu go nie ma przy mnie kiedy jestem teraz naprawdę potrzebująca? Dlaczego akurat mój ojciec? Dlaczego akurat teraz? Dlaczego w połowie odzyskałam jednego mężczyznę, a drugiego w połowie straciłam?! Czemu ktoś zdecydował, że akurat to ja będę miała takiego pecha?! Czemu ten na górze czy na dole się na mnie upierdolił i powiedział 'ty będziesz cierpieć'? 
Mój polik zyskał jedną łzę, jedną jedyną.

-Tato..-szepnęła nastoletnia Noel.
Mężczyzna spojrzał na córkę i przysunął ją do siebie, przytulił.
-Dlaczego akurat nas mama opuściła? Dlaczego akurat mnie zostawił bez słowa przyjaciel?-dziewczynka pytała, a jej ojciec milczał.
-Tato.. Odpowiedz..-jej szept był bardzo wyrazisty, choć smutny.
-Skarbie.. Życie jest niesprawiedliwe. Jednak nie myśl, że inni nie mają problemów. Każdy na swój sposób przechodzi potyczki. Jedni wychodzą cało z problemów, inni nie mają tyle szczęścia. Choć nie raz myślimy, że inni mają łatwiej - na pierwsze oko pewnie i ten ktoś tak myśli, ale głębiej, on czy ona, sami się walczą z własnymi sobą. Nikt nie ma łatwo. Ktoś zdecydował, że ma być tak, że każdy ma odczuwać kopnięcia. Trzeba być silnym i nie ulegać. Masz własne zasady, to dobrze, trzymaj się ich.-pocałował ją czule w czoło.

Jego głos nadal brzęczy mi w głowie.
Jestem silna, ale.. Ja już zaczynam mieć dość..

____________________________________________


Niedawno ktoś mi powiedział, że inni mają łatwiej. Mają problemy, ale mają mimo wszystko łatwiej. Nie będę dokładniej pisać kto, ale dany osobnik jest naprawdę bliski/bliska mnie, choć często sie kłócimy, wytrzymujemy ze sobą. Nie będę wytykać palcami, ale wiedz - choć pewnie nawet nie wiesz, że piszę to do Ciebie - że inni mają problemy, mają nawet czasem gorsze niż my. Często się gubią, choć są rzekomo lepsi od nas, sami bywają gorsi. Nie warto robić głupstw.  Ja też mam dołki, dość często, za często. I choć nie zrobiłam tak jak ty, i choć nawet nie pomyślałam, aby zrobić takim sposobem tego - wiedz, że wiem co czujesz. Wiem, brzmi naprawdę banalnie, ale ja wiem co czujesz. Dziś jest źle, jutro też będzie - to oczywiste. Nie zamierzam zaprzeczać. Jednak jeśli to zrobisz, nie dowiesz się na 100% co stanie się za kilka miesięcy czy lat. Może wreszcie spotkasz tego/tą jedynego/jedyną. Może właśnie za rogiem czeka Cię jakaś przygoda. Może przyjaźń z kimś nowym wzbudzi w Tobie jakieś nowe uczucia.
Teraz piszę do wszystkich. Do każdego kto mnie lubi i do tych którzy nienawidzą. Piszę do Ciebie, Ciebie i Ciebie. Tak Ciebie! Nie próbuj oszukiwać samego siebie kiedy masz problem! Nawet jak będziesz oszukiwać samego siebie, że nie masz problemów, nawet jak będziesz uciekać od problemów - one nie znikną, nadal będą siedzieć w Twojej głowie, będą tak blisko Ciebie. 
Normalne jest mieć złe dni. Kurwa, mieć pierdolenie złe dni, takie chujowe, że nawet czekolada nie poprawia ci humoru! Pewnie myślicie : Idiotka myśli, że wie co czuję.. Myli się! Jest mi dobrze. O czym ty w ogóle pierdolisz?!  Pierdolę o tym, że masz możliwość użalania się nad sobą, jaka/jaki to ty nieszczęśliwy/nieszczęśliwa ALBO wzięcie się w garść i pokazanie innym, że nie jesteś kupą gówna i potrafisz coś!  Wybieraj!!!

11 komentarzy:

  1. Co do rozdziału- jestem przekonana, że znasz moją opinię :) LUUUBIĘ TO!

    Co to wpisu od Ciebie, zgadzam się z Tobą i chciałabym aby każdy wybrał opcję: wziąć się w garść. Podoba mi się Twoje pozytywne podejście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam wszystkie rozdziały w 3h Twój blog jest świetny masz talent!!!
    Czekam na następny.
    @Horanoholik
    =)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważasz, że mam talent? Miło mi to czytać. :-)
      Nowy rozdział niedługo. :-)

      Usuń
  3. Czasem samemu po prostu się nie da wziąć w garść. Trzeba kogoś do pomocy.
    PS. Nie bierz tego do siebie, ale ten rozdział nie jest zły... wybacz, ale są lepsze ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama widzę, że miałam lepsze rozdziały. :-) Więc nie biorę tego do siebie.
      Wiem po sobie. Ja gdybym nie poznała dzięki temu blogu takiego małego Elfa o imieniu Paulina to prawdopodobnie już czekała na najlepszą okazję do samobójstwa - taka prawda..

      Usuń
  4. Świetny rozdział, uwielbiam te retrospekcje z dzieciństwa! Biedna Noel, mam nadzieje, że z jej ojcem będzie wszystko w porządku. Jedną jedyną rzeczą jestem zawiedziona. Nie nawiązałaś do pocałunku z poprzedniego rozdziału, a byłam bardzo ciekawa odczuć Eda!
    U mnie nowy rozdział (:
    xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odczucia Ed'a będą w następnym rozdziale. :-)

      Usuń
    2. Gdybyś mogła - podasz mi linka z Twoim blogiem? Nie zapisałam i.. No, nie pamiętam, a jednak chciałabym odnowić czytanie Twojego bloga. :-)

      Usuń
    3. oczywiście, że podam (:
      http://betweentwosheeranlungs.blogspot.com
      xxx

      Usuń