niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 23.

~~~ Ed ~~~

-Naskoczyłeś na nią!-wykrzyczał Harry do mnie.
-Nie wtrącaj się!-odkrzyknąłem mu.
-Będę się wtrącać, bo jesteś moim przyjacielem! Martwię się o ciebie!-patrzyłem na to jak sięga po kolejną butelkę napoju procentowego.
-Ogarnij się i idź do niej! Dobrze wiesz, że jest jej przykro. Znasz ją, tak? Wiesz, że w jakiś sposób nie jest jej miło.-usiadłem obok chłopaka na podłodze.
Milczał, wyglądał, ze mocno myśli nad czymś.
-Ale co ja mam jej powiedzieć?-spojrzał na mnie smutno, odstawiając butelkę piwa, które jeszcze była półpełna na bok.
-Po prostu przeproś i wyjaśnijcie sobie sprawy, szczególnie twoje załamanie. Ja jedynie ci powiem, że powinieneś nie wracać do tego nałogu, może i nie powinienem ci go wypominać, ale..-wstał z podłogi.-Weź się w garść. Wiem, że tylko mi i Rupertowi powiedziałeś, ale naprawdę musisz zrozumieć, że alkohol to nie jest rozwiązanie na alkohol, może powinieneś porozmawiać i o tym z nią. Jest twoją przyjaciółką, przecież możesz na niej polegać. A i jeszcze jedna rada.-uśmiechnął się idiotycznie.-Weź prysznic!-zaczął się śmiać, a ja tylko mu dałem kuksańca w bok wstając.
-Dzięki.-szatyn poklepał mnie po ramieniu.
Szybkimi krokami pobiegłem  na górę, pod prysznic.

~~~ Sonia ~~~

Ubrałam się i uczesałam. Zjadałam kanapki przygotowane, o dziwo przez Noel, która nie odzywała się do mnie od kilku godzin, a kiedy powiedziałam, że pyszne śniadanie, ona tylko mruknęła coś niezrozumiałego.
-Ja już idę. Nikki jest u Colina jakby co.-wyszłam z mieszkania.
Szłam do kawiarni obok London Eye na spotkanie z moją rodzicielką, z moją matką.

* 40 minut później *

-Mama?-spytałam zaskoczona.
-Sonia! Ślicznie wyglądasz. Jak wyrosłaś..-przytuliła mnie.
Poczułam jej zapach. Pachniała kwiatami, delikatnymi kwiatami. Było mi cholernie dobrze, to czułam. Kiedy odsuwałyśmy się od siebie, mój telefon zaczął dzwonić. Spojrzałam zdenerwowana na matkę, po czym wzięłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz : "Nieznany". Westchnęłam i szybko wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Słucham?
-Z tej strony doktor Lener, nie mam dobrych wiadomości. Dzwonię ze szpitala w Framlingham. Pani ojciec dostał zawału, podczas przechodzenia przez jezdnię, potrącił go samochód i niestety, ale jest w śpiączce. Dzwonię do pani, z pytaniem czy przyjedzie pani, czy może powiadomić rodzinę osobiście.
-E.. Oczywiście, powiadomię osobiście rodzinę. Przyjadę jak najszybciej. Dziękuję za wiadomość.
-Przykro mi. Czekam na panią i rodzinę.-rozłączył się.
Spojrzałam spod łez, które zaczęły wypływać z moich oczu na moją nieświadomą matką.
-Ojciec miał zawał i wypadek, muszę jechać do tutejszego szpitala, w Framlingham, z Noel i Nikki. Przykro mi, ale muszę jechać jak najszybciej.
-Oczywiście, rozumiem. Do zobaczenia!-krzyknęła za mną, byłam już od niej co najmniej 20 kroków.
Zaczęłam biec w stronę domu Colina po Nikki, a później do mieszkania, spakować się, ją i jeszcze zawiadomić Noel. 

~~~ Noel ~~~

Usłyszałam dzwonek do drzwi, do mojego i Sonii mieszkania. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. W drzwiach zastałam rudzielca, niebieskookiego rudzielca, rudzielca, na którego byłam wściekła. Szybko zaczęłam zamykać drzwi, ale ten podstawił nogę w szparę i nie mogłam dokończyć zamykania. Jęknęłam z bezsilności.
-Mogę wejść?-spytał.
-A mam inne wyjście?
-Nie.-uśmiechnął się i wszedł do środka.
Zamknęłam drzwi. Poszłam do salonu i usiadłam na sofie, na której już siedział Ed.
-Przepraszam.-powiedział patrząc mi w oczy.
-A wiesz w ogóle za co przepraszasz?-zapytałam mierząc go.
-Za naskoczenie na ciebie, choć chciałaś dobrze.
-Jaki był powód twojego złego samopoczucia? Tylko nie mów, że to przez Danielle, że nie ufa ci.
Widziałam po nim, że nie wie co powiedzieć, że nie chce powiedzieć.
-No mów..-pogoniłam go.
-Może Danielle ma rację. Może dlatego nie walczę teraz o nią. Może naprawdę szukałem cię, tylko po to, aby zobaczyć co do ciebie czuję. Wiesz.. Czy możliwe, abym cię kochał..-widziałam po nim, że jest mu głupio o tym rozmawiać.
-Możemy się przekonać, czy istnieje możliwość, że coś więcej nas łączy, coś więcej niż przyjaźń.-przysunęłam się do niego i przybliżyłam twarz do jego.
Nie widziałam ani trochę zaskoczenia, widziałam ciekawość i niepewność - sama się obawiałam co może wyniknąć z tego pocałunku. Kiedy byłam kilka milimetrów od jego twarzy, zatrzymałam się.
-Ale obiecaj mi, że jeśli to nie to, że jeśli tego nie poczujemy, nie będziemy tego rozpatrywać i zatrzymamy to tylko dla siebie, zgoda?-szeptałam.
-Zgoda, ale co jeśli to będzie to?-wątpił.
-To później się coś wymyśli.
Nie czekając na nic, szybko przybliżyłam usta do jego i musnęłam je lekko.
Nie.. To nie jest to.. On.. Jego usta.. Nie pasują do moich..? 

13 komentarzy:

  1. Cieszę się, że dodałaś nowy rozdział! :)
    Ale dlaczego ich usta nie pasują? Już zaczęłam się ekscytować możliwością, że będą parą a tu nic :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego ich usta nie pasują? Otóż.. No, usta muszą pasować do siebie - po prostu! :-D
      Nadew jeśli Ed i Noel nie będą razem to.. Zdradzę ci tyle, że to co Noel i Ed będą przeżywać, rozterki miłosne, które ich dotkną, raczej nie rozczarujesz się. :-)

      Usuń
    2. No to czekamy na te rozterki! ;)

      Usuń
    3. nie, nie. Ja czekam, ty piszesz ;)

      Usuń
    4. Warunki umowy mi nie odpowiadają - rzucam tą robotę! :-D Oczywiście żartuję. :-) Będę pisała, pisała i pisała, więc liczę, że ty będziesz czytać, czytać i czytać. :-)

      Usuń
  2. Ciekawe co myśli Ed o tym :)) Czy on też myśli że ich usta do siebie nie pasją..

    Fajnie, że tak szybko wróciłaś :))
    Czekam na dalej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dowiemy się tego niedługo.. :-)

      Też się cieszę, ze już wróciłam. :-)

      Usuń
  3. doczekałam się, w końcu! dobry rozdział - zakończyłaś w idealnym momencie, teraz myśl o ustach Eda będzie mi spędzała sen z powiek. Świetnie rozwijasz akcję, naprawdę.
    Czekam na nowy rozdział.
    xxx

    OdpowiedzUsuń
  4. A jednak . ;) świetnie świetnie ...^^

    OdpowiedzUsuń