~~~ Noel ~~~
-Jeszcze raz. Zerwaliście ze sobą, bo ona nadal ci nie ufa. A moja rada, abyście porozmawiali i wytłumaczyli sobie wszystko - poszła się pieprzyć?-patrzyłam na rudzielca, który nie wyglądał dobrze.
Ed tylko pokiwał smętnie głową i sięgnął po kolejną butelkę piwa.
-Nie wiem co ci poradzić. Widocznie moje rady nie nadają się do użycia, jak widać.-dotknęłam swojego podbródka nerwowo i zagryzłam wargi jednocześnie.-Cholera..-mruknęłam do siebie.
-To nie twoja wina. To ja zakochałem się w dziewczynie, która po trzech latach w związku ze mną nie potrafi mi w pełni zaufać.-pociągnął porządnego łyka alkoholu.
Zmierzyłam go wzrokiem, a następnie odchrząknęłam.-To, które to już piwo z kolei?-spytałam go.
-Chyba trzecie.-nawet nie spojrzał w moją stronę.
-Ed!-krzyknęłam, a ten wystraszony spojrzał na mnie.
-Co?!-odstawił szybko butelkę i stanął na nogi patrząc na mnie.
-Przestań pić.-mruknęłam.
-Nie będziesz mi rozkazywać co mam robić a co nie.-usiadł ponownie na podłodze i sięgnął ponownie po butelkę piwa.
Wstałam z podłogi i westchnęłam.
-Nie rozkazuję ci, tylko ostrzegam, żebyś nie popadł w uzależnienie. To kolejny dzień z rzędu kiedy pijesz.-Ed nadal pił procentowy napój.
-To nie twoja sprawa czy wpadnę w nałóg, czy nie. Daj mi spokój i zajmij się swoim życiem! O ile wiem to nie ja nie mam pracy i jestem utrzymankiem własnej siostry!-stanął na nogi i patrzył na mnie zdenerwowany.
-Dobra!-wybuchnęłam.-Jak sobie chcesz! Dam ci twój wymarzony spokój! Użalaj się nadal nad sobą, że dziewczyna jest pusta i cię zostawiła! A ode mnie się odpierdol!-nie przejmując się jego wzrokiem, który ani trochę nie zelżał, wyszłam szybkim krokiem z jego domu.
Chce mieć spokój, dobra! Jak sobie chce. Jeśli chce się użalać nad sobą - proszę bardzo. Nie będę się wtrąć skoro mam mu nie "rozkazywać".. Co go ugryzło, aby uczepić się mnie..
Zamykając drzwi od jego domu wpadłam na kogoś. Podniosłam głowę, a w moich oczach zawitał widok jakiegoś szatyna.
~~~ Sonia ~~~
-Halo?-odezwał się głos kobiety w telefonie.
-..-milczałam.
-Kim jesteś?-głos kobiety nadal był chłodny.
-..-milczałam.
-Sonia?-głos mojej matki był zaskoczony, tak samo ja.
-..-milczałam zaskoczona, że wiedziała kim jestem po głosie.
-Sonia..-słyszałam jej pewność.
-Skąd wiedziałaś, że to ja?-spytałam od razu.
-Ojciec powiedział, że któraś z was do mnie zadzwoni. Od razu pomyślałam o tobie, jako, że Noel raczej nie potrzebuje mnie.-słyszałam, że jest radosna, a jednak przygnębiona.
-To nie tak, że cię nie potrzebuje, po prostu nie potrafi szybko wybaczać.-pocieszyłam ją, a ona westchnęła na moje słowa.
-Po co zadzwoniłaś? Coś się stało?-pytała.
-Chciałabym się z tobą spotkać.-powiedziałam jeszcze niezdecydowana.
-.. Tak?! O Boże! Myślałam, że sie przesłyszałam! Oczywiście, że się z tobą spotkam.-mówiła jak w jakimś toku.
-Cieszę się.-zaśmiałam się.-Może spotkamy się w sobotę kawiarni, która jest przy London Eye o 16?-spytałam.
-Oczywiście, będę.-szybko odpowiedziała.
-To do zobaczenia.-pożegnałam się i rozłączyłam.
Położyłam się na sofę i odchyliłam głowę.
Wreszcie się z nią spotkam i wyjaśnię sobie z nią wszystkie sprawy..
~~~ Harry ~~~
-Przepraszam to moja wina..-powiedziała szatynka o zielonych oczach patrząc na mnie dość zaskoczona.
-Niekoniecznie.-powiedziałem, a ona spojrzała na mnie jeszcze bardziej zdziwiona.-Możliwe, że los płata nam figle albo Bóg zadecydował, że poznamy się w takich okolicznościach.-jej spojrzenie była znudzone i wyglądało na to, że mówiła "koleś idź do psychologa bo masz problemy".-Ale bardziej możliwe jest to, ze po prostu to była także moja wina, jako, że też się zamyśliłem.-uśmiechnąłem się w jej stronę czarująco.
Dziewczyna przechyliła głowę na bok i przyjrzała mi się.
-Gdzieś cię widziałam..-mruknęła nadal patrząc na mnie.
Oby nie jakaś kolejna nawiedzona fanka..
-Może nie, w sumie nie wiem.-wyprostowała się.
-Wychodzisz od Ed'a?-spytałem retorycznie.
Ona odwróciła się i spojrzała na drzwi, później znów spojrzała na mnie zaskoczona.
-To tak miał na imię ten chłopak.. Naprawdę nie wiedziałam..-szatynka zakryła usta dłoniom.
Otworzyłem usta, ale nie wydały się z nich dźwięki.
Jest pijany i przespał się z tą dziewczyną!? Zabiję go! Gdzie on ma odpowiedzialność?!
-Wiem, że to nie moja sprawa, ale czy wy..-spytałem dla pewności.
-Co my?-dziewczyna nadal była zaskoczona.
-No, robiliście to?-byłem zakłopotany.
-To co robiliśmy jest poufne! Jeśli chcesz wiedzieć co robiliśmy lepiej powiedz mi kim ty jesteś dla niego? Chłopakiem?-zapytała patrząc na mnie poważnie.
-Co? Chłopakiem!? Nie!-zaprzeczyłem od razu kiedy zrozumiałem słowa dziewczyny.
Szatynka zaraz po moich słowach roześmiała się.
-Naprawdę! Jesteśmy tylko przyjaciółmi.-dodałem.
Patrzyłem na dziewczynę, która nadal się śmiałą jak opętana.
-Co ci jest?-nie wytrzymałem i zapytałem ją.
Szatynka jeszcze chwilę się śmiała, aż w końcu wyprostowała się i spojrzała na mnie z uśmiechem.
-Nie spałam z nim, nigdy - to po pierwsze. Po drugie - jestem Noel.-wyciągnęła dłoń w moją stronę.
Zmierzyłem wzrokiem dziewczynę, która podobno była dawną przyjaciółką rudzielca.
-Ja jestem Harry. Nie wierzę. Tak wygląda słynna Noel?-zaśmiałem się i uścisnąłem jej dłoń.
-A co? Spodziewałeś się miss?-patrzyliśmy na siebie.
-Nie, nie. Jesteś ładna, tylko, że nie wierzę, że wreszcie cię poznałem.-powiedziałem prawdę.-A tak poza tym to jak się ma Ed?
Westchnęła, a jej mina zrzedła.
-Jesteś chłopakiem, więc coś poradzisz na jego doła. Albo nic nie rób, bo cię tak samo zjedzie jak mnie. Wiesz co, śpieszę się i nie mam czasu rozmawiać. Cześć.-nim zdążyłem coś powiedzieć, ona była co najmniej 100 metrów ode mnie.
Wszedłem do domu Ed'a z niewielkim strachem o co chodziło Noel. Kiedy pojawiłem się w salonie dotarł do mnie odór alkoholu, a widok pustych i pełnych butelek po piwie i kilka po wódce mnie zszokował oraz zemdlił.
-Jeszcze raz. Zerwaliście ze sobą, bo ona nadal ci nie ufa. A moja rada, abyście porozmawiali i wytłumaczyli sobie wszystko - poszła się pieprzyć?-patrzyłam na rudzielca, który nie wyglądał dobrze.
Ed tylko pokiwał smętnie głową i sięgnął po kolejną butelkę piwa.
-Nie wiem co ci poradzić. Widocznie moje rady nie nadają się do użycia, jak widać.-dotknęłam swojego podbródka nerwowo i zagryzłam wargi jednocześnie.-Cholera..-mruknęłam do siebie.
-To nie twoja wina. To ja zakochałem się w dziewczynie, która po trzech latach w związku ze mną nie potrafi mi w pełni zaufać.-pociągnął porządnego łyka alkoholu.
Zmierzyłam go wzrokiem, a następnie odchrząknęłam.-To, które to już piwo z kolei?-spytałam go.
-Chyba trzecie.-nawet nie spojrzał w moją stronę.
-Ed!-krzyknęłam, a ten wystraszony spojrzał na mnie.
-Co?!-odstawił szybko butelkę i stanął na nogi patrząc na mnie.
-Przestań pić.-mruknęłam.
-Nie będziesz mi rozkazywać co mam robić a co nie.-usiadł ponownie na podłodze i sięgnął ponownie po butelkę piwa.
Wstałam z podłogi i westchnęłam.
-Nie rozkazuję ci, tylko ostrzegam, żebyś nie popadł w uzależnienie. To kolejny dzień z rzędu kiedy pijesz.-Ed nadal pił procentowy napój.
-To nie twoja sprawa czy wpadnę w nałóg, czy nie. Daj mi spokój i zajmij się swoim życiem! O ile wiem to nie ja nie mam pracy i jestem utrzymankiem własnej siostry!-stanął na nogi i patrzył na mnie zdenerwowany.
-Dobra!-wybuchnęłam.-Jak sobie chcesz! Dam ci twój wymarzony spokój! Użalaj się nadal nad sobą, że dziewczyna jest pusta i cię zostawiła! A ode mnie się odpierdol!-nie przejmując się jego wzrokiem, który ani trochę nie zelżał, wyszłam szybkim krokiem z jego domu.
Chce mieć spokój, dobra! Jak sobie chce. Jeśli chce się użalać nad sobą - proszę bardzo. Nie będę się wtrąć skoro mam mu nie "rozkazywać".. Co go ugryzło, aby uczepić się mnie..
Zamykając drzwi od jego domu wpadłam na kogoś. Podniosłam głowę, a w moich oczach zawitał widok jakiegoś szatyna.
~~~ Sonia ~~~
-Halo?-odezwał się głos kobiety w telefonie.
-..-milczałam.
-Kim jesteś?-głos kobiety nadal był chłodny.
-..-milczałam.
-Sonia?-głos mojej matki był zaskoczony, tak samo ja.
-..-milczałam zaskoczona, że wiedziała kim jestem po głosie.
-Sonia..-słyszałam jej pewność.
-Skąd wiedziałaś, że to ja?-spytałam od razu.
-Ojciec powiedział, że któraś z was do mnie zadzwoni. Od razu pomyślałam o tobie, jako, że Noel raczej nie potrzebuje mnie.-słyszałam, że jest radosna, a jednak przygnębiona.-To nie tak, że cię nie potrzebuje, po prostu nie potrafi szybko wybaczać.-pocieszyłam ją, a ona westchnęła na moje słowa.
-Po co zadzwoniłaś? Coś się stało?-pytała.
-Chciałabym się z tobą spotkać.-powiedziałam jeszcze niezdecydowana.
-.. Tak?! O Boże! Myślałam, że sie przesłyszałam! Oczywiście, że się z tobą spotkam.-mówiła jak w jakimś toku.
-Cieszę się.-zaśmiałam się.-Może spotkamy się w sobotę kawiarni, która jest przy London Eye o 16?-spytałam.
-Oczywiście, będę.-szybko odpowiedziała.
-To do zobaczenia.-pożegnałam się i rozłączyłam.
Położyłam się na sofę i odchyliłam głowę.
Wreszcie się z nią spotkam i wyjaśnię sobie z nią wszystkie sprawy..
~~~ Harry ~~~
-Przepraszam to moja wina..-powiedziała szatynka o zielonych oczach patrząc na mnie dość zaskoczona.
-Niekoniecznie.-powiedziałem, a ona spojrzała na mnie jeszcze bardziej zdziwiona.-Możliwe, że los płata nam figle albo Bóg zadecydował, że poznamy się w takich okolicznościach.-jej spojrzenie była znudzone i wyglądało na to, że mówiła "koleś idź do psychologa bo masz problemy".-Ale bardziej możliwe jest to, ze po prostu to była także moja wina, jako, że też się zamyśliłem.-uśmiechnąłem się w jej stronę czarująco.
Dziewczyna przechyliła głowę na bok i przyjrzała mi się.
-Gdzieś cię widziałam..-mruknęła nadal patrząc na mnie.
Oby nie jakaś kolejna nawiedzona fanka..
-Może nie, w sumie nie wiem.-wyprostowała się.
-Wychodzisz od Ed'a?-spytałem retorycznie.
Ona odwróciła się i spojrzała na drzwi, później znów spojrzała na mnie zaskoczona.
-To tak miał na imię ten chłopak.. Naprawdę nie wiedziałam..-szatynka zakryła usta dłoniom.
Otworzyłem usta, ale nie wydały się z nich dźwięki.
Jest pijany i przespał się z tą dziewczyną!? Zabiję go! Gdzie on ma odpowiedzialność?!
-Wiem, że to nie moja sprawa, ale czy wy..-spytałem dla pewności.
-Co my?-dziewczyna nadal była zaskoczona.
-No, robiliście to?-byłem zakłopotany.
-To co robiliśmy jest poufne! Jeśli chcesz wiedzieć co robiliśmy lepiej powiedz mi kim ty jesteś dla niego? Chłopakiem?-zapytała patrząc na mnie poważnie.
-Co? Chłopakiem!? Nie!-zaprzeczyłem od razu kiedy zrozumiałem słowa dziewczyny.Szatynka zaraz po moich słowach roześmiała się.
-Naprawdę! Jesteśmy tylko przyjaciółmi.-dodałem.
Patrzyłem na dziewczynę, która nadal się śmiałą jak opętana.
-Co ci jest?-nie wytrzymałem i zapytałem ją.
Szatynka jeszcze chwilę się śmiała, aż w końcu wyprostowała się i spojrzała na mnie z uśmiechem.
-Nie spałam z nim, nigdy - to po pierwsze. Po drugie - jestem Noel.-wyciągnęła dłoń w moją stronę.
Zmierzyłem wzrokiem dziewczynę, która podobno była dawną przyjaciółką rudzielca.
-Ja jestem Harry. Nie wierzę. Tak wygląda słynna Noel?-zaśmiałem się i uścisnąłem jej dłoń.
-A co? Spodziewałeś się miss?-patrzyliśmy na siebie.
-Nie, nie. Jesteś ładna, tylko, że nie wierzę, że wreszcie cię poznałem.-powiedziałem prawdę.-A tak poza tym to jak się ma Ed?
Westchnęła, a jej mina zrzedła.
-Jesteś chłopakiem, więc coś poradzisz na jego doła. Albo nic nie rób, bo cię tak samo zjedzie jak mnie. Wiesz co, śpieszę się i nie mam czasu rozmawiać. Cześć.-nim zdążyłem coś powiedzieć, ona była co najmniej 100 metrów ode mnie.
Wszedłem do domu Ed'a z niewielkim strachem o co chodziło Noel. Kiedy pojawiłem się w salonie dotarł do mnie odór alkoholu, a widok pustych i pełnych butelek po piwie i kilka po wódce mnie zszokował oraz zemdlił.

More, more, more... :D
OdpowiedzUsuńNo właśnie more! ;)
OdpowiedzUsuńP.