~~~ Harry ~~~
-Wrócę później.-Rupert wyszedł z mojego mieszkania.
-Coś mu się stało?-zapytałem Ed'a.
-Jego rodzina pilnie poszukuje mu dziewczyny, już był na pięciu randkach w ciemno, żadna nie wypaliła.-zaśmiał się.
-Nie dziwię się, on za bardzo wybredza.-podniosłem brwi i je opuściłem patrząc na leżącego na sofie Ed'a.
-Zauważ, że ty tez nie masz dziewczyny.-ten też podniósł zabawnie brwi do góry po czym je opuścił w dół.
-Ej! Ja mam jeszcze czas. Dopiero osiemnastka mi wybiła.-oburzyłem się.
-Tak, jasne. Już w lutym wybije ci dziewiętnastka, więc coraz starszy się robisz.-zaczął się śmiać, a ja chwyciłem poduszkę, którą miałem obok siebie i rzuciłem nią w rudzielca.
~~~ Rupert ~~~
Spojrzałem wymownie na blondynkę, która stała przy drzwiach do baru, miała na sobie leginsy i błękitną tunikę. Stanąłem w miejscu i zaśmiałem się na widok dość ładnej dziewczyny - patrząc, że jest zima i jest co najmniej minus piętnaście stopni celsjusza.
-To na pewno się nie uda..-mruknąłem cicho do samego siebie.
Dziewczyna do brzydkich nie należała, ale nie mogłem pozwolić sobie na danie jej jakiejkolwiek
nadziei, ponieważ nie wyobrażałem sobie, że będzie miała mi coś więcej do zaproponowania niż
swoje ciało. Nie wyglądała źle, ale wolałbym, aby miała coś więcej niż tylko ciało.
Westchnąłem jeszcze i obróciłem się na pięcie. Zacząłem przechodzić pomiędzy ludźmi, którzy
spieszyli się w swoje strony.
~~~ Ed ~~~
Śmiałem się z Harry'm kiedy telefon szatyna zaczął dzwonić. Chłopak spojrzał na wyświetlacz i mruknął coś niezrozumiałego.
-Coś się stało, Louis?-zapytał dość strapionym głosem.-.. Jasne.. Teraz? .. Będę, nie ma sprawy.-rozłączył się i spojrzał na mnie z zamglonymi oczami.
-Co jest?-spytałem.
-Louis pokłócił sie z Eleanor i nagle przypomniał sobie, że istnieję.-przewrócił oczami, a ja położyłem mu dłoń na ramię.
-Daj mu szansę, kolejną szansę, nawet jeśli spotkasz się z nim w jego domu.-chłopak pokiwał głową.
-Wiesz to jest męczące. Louis jest jak brat, ale od kilku miesięcy jest dla mnie obcy, jakby coś ukrywał albo wstydził się mnie. Nie jesteśmy razem więc niby nie powinienem tak reagować, ale jest mi cholernie źle z tym, że jest między nami tak zimno.-widziałem jak jego oczy zaczynają błyszczeć od naciekających łez.
-Nie płacz, Harry. Wasze relacje na pewno się poprawią niedługo.-przytuliłem go, po czym pożegnałem się z nim uściskiem.
Chłopak wychodząc ode mnie, jeszcze się delikatnie uśmiechnął. Chwyciłem za telefon i wybrałem numer Danielle.
-Masz czas?-spytałem dziewczyny.
-Owszem, chcesz przyjść?-szatynka wydawała się być w humorze.
-Tak, musimy porozmawiać.-powiedziałem.
-Musimy porozmawiać? Brzmi groźnie.-zaśmiała się.
-Yhm.. Za kilkanaście minut będę u ciebie.-rozłączyłem się i szybko wyszedłem z mieszkania zamykając je na klucz.
~~~ Danielle ~~~
Wpuściłam rudzielca do mojego domu i rozsiedliśmy się na sofie.
-Myślę, że powinniśmy porozmawiać.-spojrzeliśmy na siebie.
-Po co? Przecież wyjaśniliśmy sobie już wszystko.-starałam się zabrzmieć prawdziwie.
-Nie wyjaśniliśmy sobie niczego. Po prostu mnie przeprosiłaś, a ja ciebie. Nie chcę się kłócić, ale musimy dojść do porozumienia, zanim damy sobie kolejną szansę.-rudzielec brzmiał poważnie, a jego oczy patrzyły na mnie uparcie.
-Ed.. O czym chcesz rozmawiać?-chciałam uniknąć tej rozmowy, bo miałam złe przeczucia.
-Danielle, musisz mi ufać a nie tylko tak mówić. Chcę, a nawet oczekuję, że będziesz ze mną szczera.
-Zarzucasz mi, że kłamię?-wstałam z kanapy i zmierzyłam go wzrokiem.
-Nie, nie!-niemal krzyknął pospiesznie wstając.
-Ale tak to zabrzmiało.-mruknęłam donośnie.
-Daj spokój. Przyznaj, że nadal mi nie wierzysz. Nadal jesteś zdania, że szukam zastępstwa!-na prawdziwe słowa Ed'a zachciało mi się płakać.
Ma rację.. Ma cholerną rację! Nie ufam mu. Nie ufam..
-Przepraszam, ale nie nie potrafię ci zaufać.-rudzielec pokiwał głową w amoku i wybiegł z mojego domu.
Nie minęły nawet trzy sekundy, a łzy popłynęły z moich oczu. Chciałam mu zaufać, ale nie umiałam. Bałam się, że mnie zdradzi z jakąś inną kobietą, ta myśl mnie dobijała.
~~~ Sonia ~~~
-Noel, masz ciemne ubrania do prania?-weszłam do pokoju siostry.
Dziewczyna leżała na łóżku w samej bieliźnie.
-Żartujesz sobie ze mnie?!-szatynka szybko się zakryła, a ja zaśmiałam się z niej.
-Co robisz?-usiadłam na łóżku.
-Weź spadaj, chcę spać. Ubrania się w koszu w łazience i wynocha!-dziewczyna wstała z łóżka i nie zważając, ze jest w samej bieliźnie zaczęła wypychać mnie z jej pokoju.
Kiedy już znalazłam się za drzwiami od jej oazy, westchnęłam na myśl, że ona pójdzie spać, a ja jeszcze muszę wykąpać Nikki i siebie.
Weszłam do pokoju mojej córki, która rysowała kolorowy obrazek.
-Kochanie zaraz będzie kąpiel.-ucałowałam ją w czoło i poszłam do łazienki, gdzie zaczęłam napuszczać ciepłą wodę.
-Mamo już?-obróciłam się w stronę drzwi, w których stała Nikola w samym majteczkach.
-Tak, choć kochanie.
-Wrócę później.-Rupert wyszedł z mojego mieszkania.
-Coś mu się stało?-zapytałem Ed'a.
-Jego rodzina pilnie poszukuje mu dziewczyny, już był na pięciu randkach w ciemno, żadna nie wypaliła.-zaśmiał się.
-Nie dziwię się, on za bardzo wybredza.-podniosłem brwi i je opuściłem patrząc na leżącego na sofie Ed'a.-Zauważ, że ty tez nie masz dziewczyny.-ten też podniósł zabawnie brwi do góry po czym je opuścił w dół.
-Ej! Ja mam jeszcze czas. Dopiero osiemnastka mi wybiła.-oburzyłem się.
-Tak, jasne. Już w lutym wybije ci dziewiętnastka, więc coraz starszy się robisz.-zaczął się śmiać, a ja chwyciłem poduszkę, którą miałem obok siebie i rzuciłem nią w rudzielca.
~~~ Rupert ~~~
Spojrzałem wymownie na blondynkę, która stała przy drzwiach do baru, miała na sobie leginsy i błękitną tunikę. Stanąłem w miejscu i zaśmiałem się na widok dość ładnej dziewczyny - patrząc, że jest zima i jest co najmniej minus piętnaście stopni celsjusza.
-To na pewno się nie uda..-mruknąłem cicho do samego siebie.
Dziewczyna do brzydkich nie należała, ale nie mogłem pozwolić sobie na danie jej jakiejkolwiek
nadziei, ponieważ nie wyobrażałem sobie, że będzie miała mi coś więcej do zaproponowania niż
swoje ciało. Nie wyglądała źle, ale wolałbym, aby miała coś więcej niż tylko ciało.
Westchnąłem jeszcze i obróciłem się na pięcie. Zacząłem przechodzić pomiędzy ludźmi, którzy
spieszyli się w swoje strony.
~~~ Ed ~~~
Śmiałem się z Harry'm kiedy telefon szatyna zaczął dzwonić. Chłopak spojrzał na wyświetlacz i mruknął coś niezrozumiałego.
-Coś się stało, Louis?-zapytał dość strapionym głosem.-.. Jasne.. Teraz? .. Będę, nie ma sprawy.-rozłączył się i spojrzał na mnie z zamglonymi oczami.
-Co jest?-spytałem.
-Louis pokłócił sie z Eleanor i nagle przypomniał sobie, że istnieję.-przewrócił oczami, a ja położyłem mu dłoń na ramię.
-Daj mu szansę, kolejną szansę, nawet jeśli spotkasz się z nim w jego domu.-chłopak pokiwał głową.
-Wiesz to jest męczące. Louis jest jak brat, ale od kilku miesięcy jest dla mnie obcy, jakby coś ukrywał albo wstydził się mnie. Nie jesteśmy razem więc niby nie powinienem tak reagować, ale jest mi cholernie źle z tym, że jest między nami tak zimno.-widziałem jak jego oczy zaczynają błyszczeć od naciekających łez.
-Nie płacz, Harry. Wasze relacje na pewno się poprawią niedługo.-przytuliłem go, po czym pożegnałem się z nim uściskiem.
Chłopak wychodząc ode mnie, jeszcze się delikatnie uśmiechnął. Chwyciłem za telefon i wybrałem numer Danielle.
-Masz czas?-spytałem dziewczyny.
-Owszem, chcesz przyjść?-szatynka wydawała się być w humorze.
-Tak, musimy porozmawiać.-powiedziałem.
-Musimy porozmawiać? Brzmi groźnie.-zaśmiała się.
-Yhm.. Za kilkanaście minut będę u ciebie.-rozłączyłem się i szybko wyszedłem z mieszkania zamykając je na klucz.
~~~ Danielle ~~~
Wpuściłam rudzielca do mojego domu i rozsiedliśmy się na sofie.
-Myślę, że powinniśmy porozmawiać.-spojrzeliśmy na siebie.
-Po co? Przecież wyjaśniliśmy sobie już wszystko.-starałam się zabrzmieć prawdziwie.
-Nie wyjaśniliśmy sobie niczego. Po prostu mnie przeprosiłaś, a ja ciebie. Nie chcę się kłócić, ale musimy dojść do porozumienia, zanim damy sobie kolejną szansę.-rudzielec brzmiał poważnie, a jego oczy patrzyły na mnie uparcie.
-Ed.. O czym chcesz rozmawiać?-chciałam uniknąć tej rozmowy, bo miałam złe przeczucia.
-Danielle, musisz mi ufać a nie tylko tak mówić. Chcę, a nawet oczekuję, że będziesz ze mną szczera.
-Zarzucasz mi, że kłamię?-wstałam z kanapy i zmierzyłam go wzrokiem.
-Nie, nie!-niemal krzyknął pospiesznie wstając.
-Ale tak to zabrzmiało.-mruknęłam donośnie.
-Daj spokój. Przyznaj, że nadal mi nie wierzysz. Nadal jesteś zdania, że szukam zastępstwa!-na prawdziwe słowa Ed'a zachciało mi się płakać.
Ma rację.. Ma cholerną rację! Nie ufam mu. Nie ufam..-Przepraszam, ale nie nie potrafię ci zaufać.-rudzielec pokiwał głową w amoku i wybiegł z mojego domu.
Nie minęły nawet trzy sekundy, a łzy popłynęły z moich oczu. Chciałam mu zaufać, ale nie umiałam. Bałam się, że mnie zdradzi z jakąś inną kobietą, ta myśl mnie dobijała.
~~~ Sonia ~~~
-Noel, masz ciemne ubrania do prania?-weszłam do pokoju siostry.
Dziewczyna leżała na łóżku w samej bieliźnie.
-Żartujesz sobie ze mnie?!-szatynka szybko się zakryła, a ja zaśmiałam się z niej.
-Co robisz?-usiadłam na łóżku.
-Weź spadaj, chcę spać. Ubrania się w koszu w łazience i wynocha!-dziewczyna wstała z łóżka i nie zważając, ze jest w samej bieliźnie zaczęła wypychać mnie z jej pokoju.
Kiedy już znalazłam się za drzwiami od jej oazy, westchnęłam na myśl, że ona pójdzie spać, a ja jeszcze muszę wykąpać Nikki i siebie.
Weszłam do pokoju mojej córki, która rysowała kolorowy obrazek.
-Kochanie zaraz będzie kąpiel.-ucałowałam ją w czoło i poszłam do łazienki, gdzie zaczęłam napuszczać ciepłą wodę.
-Mamo już?-obróciłam się w stronę drzwi, w których stała Nikola w samym majteczkach.
-Tak, choć kochanie.

No nareszcie mogłam się wczytać! Ale chcę wiedzieć co będzie dalej!
OdpowiedzUsuńP.
PS. idę się pakować ;P
Niedługo następny. :-)
UsuńWitam! Chcę tylko powiedzieć, że przeczytałam wszystkie notki od początku i teraz z zapartym tchem śledzę poczynania bohaterów. Bardzo ciekawy pomysł i fabuła opowiadania :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam sheeranatorforever.blogspot.com
Miło mi to słyszeć. A bloga odwiedzę na pewno. :-)
UsuńJesteś nominowana do Liebster Award. Informacje poniżej:
OdpowiedzUsuńhttp://the-wings-to-the-sky.blogspot.com
Nie wiem gdzie ty masz ten Liebster Award, ale na pewno nie na twoim blogu..
UsuńJeśli chciałaś mnie ściągnąć czy inne osoby na Twojego bloga, trzeba było po prostu napisać - "zapraszam na mojego bloga" i już. :-/
Piękne proszę pisz dalej <3 nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału <3
OdpowiedzUsuńPięknie piszę? Ha, dziękuję. :-)
UsuńCzyta, czytam i chcę więcej.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie http://za-szklem.blogspot.com/
Spojrzę w wolnej chwili. :-)
Usuń