wtorek, 1 stycznia 2013

Rozdział 14.

~~~ Ed ~~~

-Powinieneś dać jej trochę czasu.-Rupert położył mi dłóń na ramieniu i uśmiechnął się do mnie.
-Wiem, ale po prostu obawiam się, że ona nie zadzwoni.-przeczesałem nerwowo palcami włosy.
-Jak kocha to zadzwoni, a jestem pewny, że szaleje za tobą, tak bardzo jak i ty za nią.-pokiwał główą pocieszająco.
-Jesteś pewny?-zapytałem z nikłą nadzieją.
-Gołym okiem widać po niej miłość do ciebie, a po tobie do niej. Jestem pewny, że gdy będzie gotowa - zadzwoni do ciebie.-wstał z mojej sofy i zmierzył mnie wzrokiem.-Wyglądasz jak duch. Masz iść wziąć prysznic, bo zaczynasz..-powąchał mnie i odsunął się ode mnie z niesmaczoną miną.
Wiedziałem, że chce poprawić mi humor i próbuje mnie rozbawić.
-Jeśli ja mam się wykąpać, to ty też - nie pachniesz tak ładnie jak myślisz, brudasie!-zaczęliśmy się naśmiewać z siebie.
-Proponujesz mi wspólny prysznic?-Rupert zabawnie poruszał brwiami.
-Czubek.-skomentowałem go i pobiegłem szybko pod prysznic - sam.
Weszłem do kabiny już nagi i zacząłem zmywać z siebie większość problemów. Tym samym zacząłem myśleć o pierwszym spotkaniu Danielle przeze mnie.

***

-Przepraszam, wiem, że to nie moja sprawa, ale czy mógłbym w czymś ci pomóc?-osiemnastoletni chłopak o rudych włosach i lazurowych oczach podszedł do płaczącej dziewczyny niewiele od niego młodszej.
-C..Co? Nie, nikt nie może mi pomóc..-wyszlochała i mocniej podciągnęła nogi do swoch piersi siedząc.
-Płaczesz, więc pozwól, że chociaż cię wysłucham.-uśmiechnął sie lekko i dosiadł się do dziewczyny na podłodze w szpitalnym korytarzu.
Szatynka spojrzała przez łzy głęboko w ciepłe oczy rudzielca i westchnęła.
-Moja ciotka zachorowała na złośliwego guza piersi i miał przerzuty na płuca oraz węzły chłonne.-dziewczyna łkała.-Ona umiera..-chłopak kiedy tylko usłyszał słowa dziewczyny przytlił ją mocno, a ta wtuliła się w niego.
-Cii..-uspokajał ją.-Spokojnie..-kołysał ją delikatnie.
-Nie mam nikogo oprócz niej, a ona nie ma więcej niż tygodnia!-rozpałakała się ponownie, a chłopak zaczął nucić pod nosem dla jej w rytm jaki grał niedawno na gitarze.
Dziewczyna początkowo nawet nie zauważyła, że chłopak nucąc piękną melodię - przygląda się jej z wielkim zachwyceniem, wychwyciła jego spojrzenie dopiero kiedy zapadła między cisza.
-Znasz jeszcze jakąś?-jej czekoladowe oczy uniosły się lekko do góry nadal ze łzami.
-Oczywiście.-rudzielec przystąpił do kolejnej znanej mu melodii.
Wymyślił ją zaraz po przeprowadzce do Londynu. Po wypadku, w domu znalazł nuty zapisane na kartce i wydały mu się bardzo znajome te nuty. Nie był pewny, dlaczego nazwał całą piosenkę "Noel" - kiedyś spytał rodziców dlaczego taka nazwa, oni odpowiedzieli ciszą. Teraz musiał powrócić do szpitala choć nie chciał, musiał ponieważ częste migreny powróciły.
Szatynka po chwili zaczęła myśleć o powodzie jego przybycia, w pewnym momencie podniosła oczy i przyjrzała mu się.
-Coś się stało?-zapytał chłopak tym samym przerywając nucenie.
-Czemu jesteś w szpitalu?-na pytanie dziewczyny trochę się zniesmaczył, co ona zobaczyła.-Jak nie chcesz to nie mów.-oznajmiła mu, kiedy ten dość długo nie podejmował głosu.
Jego lazurowe oczyska patrzyła w jej czekoladowe i zastanawiał się, czy jest warta opowiedzenia jej tej historii.
-Miałem..-zaczynał ślamazarnie.
-Ed Sheeran?-przerwał im lekarz, który pojawił się znikąd.
-Tak?-rudzielec szybko się podniósł.
-Sala wolna, czas zacząć rezonans magnetyczny.-mężczyzna uśmiechnął się dodając otuchy.
W mgnieniu oka obok całej trójki pojawila się pielęgniarka.
-Danielle, twoja ciocia pyta o ciebie.-odezwła się ciepło, na co dziewczyna szybko poderwała sie do góry z podłogi.
Nastolatkowie spojrzeli na siebie z nieznomym im wstydem z powodu, że on ją przytulał - a ona z wielką przyjemnością poddawała się delikatnemu i miłemu kołysaniu.
-Spotkamy się, na pewno.-dziewczyna już spokojniejsza na słowa chłopaka, pobiegła szybko do sali, w której leżała ciotka.
Chłopiec o ognistych włosach również szybko trafił do sali, w której miał badanie.

***

Tak głęboko byłem wpatrzony w te wspomnienie, że nawet nie usłyszałem, że Rupert wali w drzwi od łazienki.
-Ed, do cholery!-czym prędzej owinąłem ręcznik wokół moich bioder i otworzyłem drzwi.-Kurwa, Edward! Wiesz jak się przeraziłem, jak nie otwierałeś tych piepszonych drzwi?!-chłopak wykrzyczał kiedy zgarbym ruchem byłem już otulony w jego ramionach.
-Ahh.. Rupert, nie wiedziałem, że aż tak ci na mnie zależy.-zaśmiałem się.
-Jesteś idiotą. Jesteśmy przyjaciółmi od dobrych kilku lat. Mam nadzieje, że pozostaniemy nimi na większość naszego życia, więc nawet nie planuj samobójstwa.-zastrzegł mnie.
-Nawet nie zamierzam. Nie wiem w jaką depresję musiałbym popaść, aby choć o tym pomyśleć.-powiedziałem prawdę i odsunąłem się już od jego ciała.
-To dobrze, a teraz moja kolej na prysznic.-tak szybko wszedł do pomieszczenia z wanną, że nie zdążyłem zabrać moich rzeczy.
No nic..
Poszedłem do mojego pokoju i przebrałem się w t-shirt i jeansy. Usiadłem na sofie w salonie i zacząłem oglądać jakiś program telewizyjny, który był naprawdę bez sensu. Nie wiedziałem o czym rozmawiają ci ludzie z telewizji, dopiero kiedy jakaś kobieta zaczęła śpiewać - spostrzegłem, że jest wyłączony głos. Lekko zdezorientowany włączyłem głos i przeraziłem się. Kobieta sama w sobie nie była brzydka, ale jej głos - nie chcę być nie miły, ale to nawet śpiewaniem nazwać nie było można. Nie zdążyłem nawet wyłączyć dźwięku, kiedy do pokoju wszedł już ubrany rudzielec z mokrymi włosami. Chłopak przysiadł się do mnie i spojrzał zdziowiony na telewizor.
-Oglądasz to czy żartujesz?-zaczął się śmiać.
-Sprawdzałem co leci i jakoś trafiłem na ten program, ale nadal nie wiem co to jest.-wstałem z sofy i poszedłem po ręcznik - po chwili wróciłem z nim w dłoni.
-To co mam ci wysłuszyć włosy?-zapytałem już z ręcznikiem w dłoniach.
-Czemu nie.-zgodził się.
Włożyłem mu ręcznik na głowie i szybko zacząłem pocierać nim o jego głowę. Po chwili zdjąłem ręcznik. Włosy Ruperta były naelektryzowane i zabawnie stały do góry. Oboje zanieśliśmy się wesołym śmiechem.

~~~ Patrick ~~~

-Sonia, ty chyba mnie nie rozumiesz.-spojrzałem nadal zdenerwowany na blondynkę.
-Podaj powód, taki, który wyklucza Noel, aby pracowała w "Noddy's".-dziewczyna założyła dłonie na piersiach i patrzyła na mnie dość uciążliwie.
-Ona nie chce tej pracy.-oparłem się o moje biurko, a ona tylko westchnęła.-Na pytanie "dlaczego chciałaby tutaj pracować?", wiesz po odpowiedziała?-spojrzałem lekko zirytowant na nią, a ona pokiwała głową na "nie".-Otóż, ona stwierdziła, że "jest do tego zmuszana i jej wiara w Boga nie pozwala jej na pracę w barze" - kiedy jej powiedziałem, że to nie bar a restauracja, ona nadal sięupierała przy barze.
-Tylko dlatego jej nie przyjąłeś?-jej wzrok się wzmocnił i stał się oburzony.
-Nie chcę mieć z nią problemów. Nie kręcą mnie pracownicy, którzy sami nei wiedzą co chcą robić ze sobą. U nas potrzeba pracowników, którzy się starają, a nie. Chciałem ją przjąć ze względu na ciebie, ale nie mogę, ponieważ jej nie zależy - niestety Sonia.-dziewczyna nadal podburzona wyszła z mojego gabinetu trzaskając drzwiami.
Rozumiem ją, to jej siostra - ale co ja miałem poradzić skoro Noel nie chce pracować tutaj, ja nie zmuszam ludzi do pracy w mojej restauracji. Poza tym wyglądąłajak emo,brakowała czarnych powiek i ciemnych ust. Szkoda mówić..

~~~ Noel ~~~

Oby Sonia nie nalegała na kolejną rozmowę z tym Patrick'iem. Mimo wszystko nie chcę tej pracy. Co z tego, że będę zarabiać - skoro ja chcę robić cos innego niż zbierać zamówienia innych ludzi.
Przebrana już w luźnych ciuchach - rozwaliłam się na sofie w salonie, włączyłam telewizor na kanał "E4" i akurat leciały nastoletnie matki. Oglądając serial lekko dotknęło mnie to - pewnie to głupie, ale tak się stało.
Moja siostra w wieku dziewiętnastu lat zaszła w ciążę, niby nie tak wcześnie, a jednak dotknęło to mnie, ojca i oczywiście Sonię. Nasza matka.. Pewnie nadal nie wie, że została babcią, szczerze - nie widzieliśmy się z nią od siedmiu lat. Raz przysłała nam kartkę świąteczną i to było może z trzy lata temu - nie uwzględniła tam nikogo - napisała "dla rodziny Global", tylko tyle. Nie zadzwoniła ani nic, jakbyśmy nie mieli matki. Była nam potrzebna,szczególnie kiedy Sonia urodziła i żadna z nas nie wiedziała jak zająć się małą, a ojciec pracował, a kiedy wracał z pracy był zmęczony i rzadko nam pomagał.
Po chwili przemyśleń usłyszałam odgłos otwieranego zamka w drzwiach od mieszkania. Obróciłam głowę i ujrzałam Sonię, która rzuciła mi krótkie, wkurzone spojrzenie i poganała do swojego pokoju.
Świetnie.. Znów będzie wściekła, ale co miałam poradzić? Musiałam jakoś go odstraszyć, prawda?
Ponownie usłyszałam otwieranie drzwi, tym razem od sypialni So.
-Idziemy odebrać Nikki, a później masz się spakować, bo jutro jest już sobota.-przebrana Sonia stanęła przede mną, wyłączjąc serial.
-Idziemy?-spojrzałam na nią lekko zszokowana.
-Idziesz ze mną.-oznajmiła poważnie, a ja tylko jęknęłam.
Mimo wszystko podniosłam się ciężale i wyszłyśmy z domu, zamykając drzwi na klucz.

9 komentarzy:

  1. Świetnie piszesz! To w całości fikcja literacka czy poparta jest jakimiś faktami? :)

    Pozdrawiam P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Sama historia jest wymyślona, a bohaterowie są tacy jak ja ich widzę. :-)
      Nie jestem pewna, ale chyba kilka faktów z życia Ed'a i Rupert'a i Harry'ego są prawdziwe. Bynajmniej na serwisach plotkarskich oraz na TT jest napisane, że są przyjaciółmi, więc.. Jeszcze jest Niall, ale on nie bierze udziału w moim opowiadaniu.
      Pozdrawiam Wonderful.

      Usuń
    2. A Noel istnieje naprawdę? Kiedy kolejne opowiadanie? Chce już teraz! :)

      P.

      Usuń
    3. Tak właściwie co to jest TT? ;)

      P.

      Usuń
    4. Nie sądzę, aby Noel w życiu prywatnym przyjaźniła się z Ed'em. Ona nie istnieje, choć chciałabym aby jednak żyła - to ja jednak ją stworzyłam w mojej głowie.. :-P
      TT to twitter. Nie umiem wyjaśnić co to takiego - hymm.. To cośw stylu wpisów z życia oraz zdjęć własnych. Naprawdę nie wiem jak to wyjaśnić. To taki serwis.

      Usuń
    5. Twitter, a no to wiem co to, ale nie spotkałam się ze skrótem TT ;)

      P.

      Usuń
  2. No to tak... Wkurza mnie już powoli Noel, a chodzi mi tutaj o pracę. Co z tego, że chce robić coś innego? Już jest dorosła, więc powinna pomyśleć o sobie, ale również o swojej siostrze i siostrzenicy. Mam nadzieję, że pewnego dnia dorośnie i zrozumie fakt, iż nie jest sama na tym świecie.
    Gratuluję Ed'owi takiego przyjaciela. Dobrze, że i ja mam taką przyjaciółkę, bo życie bez niej byłoby koszmarne.
    Powiem Ci szczerze, że z wszystkich bohaterów najbardziej polubiłam Sonię. Mam nadzieję, że i ona w końcu znajdzie kogoś kto pokocha ją i dziecko.
    Coraz bliżej prawdy w sprawie wypadku:D
    Czekam na kolejny ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noel jest wkurzająca? No dobrze.. Może powinna pracować, ale nie jako kelnerka ^^. Kiedyś na pewno dorośnie!
      Jeśli chodzi o Rupert'a.. Hym.. No tak, on jest wspaniały - tak jak Ed'zio.
      Sonia? Nie powiem także jest miłą osobą - co do jej przyszłego partnera, no cóż będzie z tym kilka problemów - ale będzie. :-)
      Wypadek nie wiem czy cię jakoś szczególnie zaciekawi, ale będzie już w następnych 2 rozdziałach o nim głośno. :-P
      Będzie niedługo.

      Usuń
  3. weszlam dzis pierwszy raz i siedzialam tu chyba z 0,5 h i czytalam twoje teksty ;)

    bardzo ciekawe;)

    mozemy obserwowac? http://poower-puff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń