wtorek, 18 grudnia 2012

Rozdział 9.

-Znowu idziesz sięz nim spotkać?-zakpiła blondynka.
-Jak chcesz to możesz popuszczać z nami statki z pamieru.-szatynka uśmiechnęła się w stronę siostry.
-Nie chcę puszczać tych głupich statków, one i tak przemoknął, i zatoną.
-Dziewczynki, spokój!-ojciec ubrał buty i wyszedł z domu.
-Mamo, Noel znów wychodzi do tego rudzielca!-oburzona blondynka wtuliła się w matkę.
-I co z tego?!-szatynka ubrała ciemną kurteczkę.
-Kochanie, Sonia, po prostu jest zazdrosna, że nie spędzasz z nią czasu.-matka pogłaskała po głowach obie córki.
-I co ja mam zrobić z tym, mamo? Mamy po siedem lat, nich zaakceptuje to, że mam przyjaciela. Ona ma masę przyjaciółek, a ja nie. Nie zrezygnuję z niego, tylko dlatego, że ona tego chce!-szatynka wybiegła z domu, na spotkanie z przyjacielem.
Dziewczynka zabawnie omijając kałuże, biegła do parku. Zawsze w soboty spotykała się z przyjacielem się pod starym dębem, tym razem nie miało być inaczej.
-Wreszcie jesteś!-chłopiec o rudych włosach ucieszył się na widok dziewczynki.
-A jak miałabym nie przyjść.-przytulili się i usiedli na mokrej, a jakże zielonej trawie.
-Chodź, widziałem niedaleko idealne miejsce do puszczanie naszych statków.-mały chłopiec o lazurowych oczach wstał z miejsca.
-Ale Ed..-wstała i spojrzeli na siebie.
-Coś nie tak?-nierozumiał.
-Gdzie masz statki?-rozgądała się, a on chichotał.
-Są już na miejscu.-uśmiechnął się i ruszył przed siebie.
-Kto pierwszy!-krzyknęła i pognała do przodu.
Ognistowłosy chłopiec gonił ją i jak przystało na prawdziwego przyjaciela, wyścignął ją.
-Wygrałem!-cieszył się.
-Ej!-oburzyła sie.-To nie sprawiedliwe.-założyła ręce na biodrach.
-Jak to nie sprawiedliwe?-zdziwił się.
-Jestem dziewczynką, powinieneś dać mi wygrać.-złożyła usta w dzióbek.
-Wcale, że nie! Nie potrafisz przegrywać!
-Nie przegrałam!
-A właśnie, że tak!
-A właśniem, że nie!-dzieci sprzeczały się o wygraną.
Ciemnowłosa dziewczynka potknęła się, czym zakończyła sporzeczkę. Upadła w błoto i cała się utaplała w nim.
-Coś się stało?-podszedł do niej chłopiec i spojrzał w jej szmaragdowe oczy, chichotając z jej wyglądu.
-Moja noga mnie boli.-uklęknął przed nią i złapał ja za lewą kostkę.
Szatynka złapała go za szyję i wtuliła się w niego. Teraz to obydwoje śmiali się ze swojego wyglądu.
-Jesteśmy cali w błocie!-rzucił z uśmiechem mały Ed.
-Moja mama nie będzie zadowolona.-drobna Noel złapała w ręce błoto, tak jak przyjaciel.
-W takim razie jak zareagują na to?-chłopiec i dziewczyna w tym samym czasie rzucili w siebie błotem.
-Hahaha!-śmiały sie razem dzieci.
Chwilę się rzucały mółem, po czym przerwali śmiechy i zabawę.
-Mieliśmy puszczać statki.-dziewczyna podniosła się na chude nóżki.
-Racja.-chłopiec wstał i spojrzał na przyjaciółkę.-Zabawnie wyglądasz!
-Ty też!
Ponownie wybuchnęli śmiechem.
-Statki już czekają.-Ed wyjął zza drzewa reklamówkę, w której było kilka statków.
-Zaraz powinno padać.-Noel spoglądała na ciemne chmury otaczające ich.
-W takim razie, to idealna pora.-wyciągnął trzy statki.-Jaki chcesz?-zapytał szatynkę.
-Zielony!-ekcytacja krążyła po całym ciele małej dziewczynki.
-Ja biorę niebieski. Czerwony wypuścimy razem, okay?
-Dobrze.
Dzieci złapali za swoje statki oraz razem za czerwony i podeszli do kałuży. Położyli swoje i razem, starannie puścili czerwonego na płytką kałużę. Deszcz delikatnie pieścił ich twarze oraz ciała. Statki zaczęły nasiąkać wodą, jednakże nie płynęły.

-Coś nie tak. Miało być inaczej.-chłopiec myślał na głos.
-Mówiła, że się nie uda. Sonia miała rację.-dziewczyna założyła ręce na klatce piersiowej i złożyła usta w dzióbek niezadowolna z racji siostry.
-Nie przejmuj się. Ona pewnie też próbowała, dlatego wiedziała to przed nami. Poza tym jest fajnie!-wziął za ręce przyjaciółkę i zaczęli kręcić kółka w deszczu.
-Będziemy chorzy!-dzieci nadal się poddawały tańcu w deszczu, który przeradzał się w ulewę.
-W takim razie..-dzieci zatrzymały się.-.. Kto pierwszy w domach!-wykrzyczał chłopiec i ruszyli w szybkim biegu do swoich domów, ze śmiejącymi sie mordkami.

~~~ Noel, noc ~~~

Co za sen! Znów.. Powtarzające sie wspomnienia. Najpiękniejsze wspomnienia, najbardziej bolą..
Obróciłam się na brzuch i zamknęłam szkliste oczy. Sen nie przychodził, a kolejne wspomnienia nawiedzały mnie. Te lazurowe oczy. Ten uśmiech, jego dziecięce ubytki. Jego ogniste włosy i sposób w jaki wymawiał w dzieciństwie moje imię. Podniosłam się z łóżka i wtuliłam w siebie pluszaka, którego kupiłam w dziale dziecięcym.
Teraz mam pewność, że przynajmniej on mnie nie zapomni oraz mam kogoś do przytulenia bez powodu..

~~~ Ed, noc ~~~

Kto to był? Ta drobna szatynka. Jej oczy, takie szmaragdowe. Podobne do tych, które ma tamta dziewczyna z baru. Czy to właśnie ona, to ona była moją przyjaciółką zabaw? Czy może sen płata mi figle i wspomnienie nie istnieje?

Poczułem jak kruche ciało Dan wtula się w moje jedno z ramion.
-Śpisz?-szepnąłem do dziewczyny, jednak nie usłyszałem odpowiedzi.
Ona sobie słodko śpi, a ja nie mogę zasnąć..
Zostając w tej samej pozycji, zamknąłem oczy. Sen poraz kolejny był mi obcy tej nocy. Nie pojawił się ponownie. A myśli krążyły wokół niej. Wokół jej szmaragdowych oczu, ciemnych włosów i imienia, które znałem.
Noel, czy to właśnie ty, wykradłaś mi się ze wspomnień?

4 komentarze:

  1. Genialny! Jak ja uwielbiam takie wspomnienia z lat poprzednich! :D I jestem ciekawa, co wywołało jego utratę pamięci xD Z niecierpliwością czekam na kolejny ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Cz-cz-czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń