Stałam przed lustrem i przyglądałam sie moim specjalnie kręconym włosom i ślicznej sukience. http://www.faslook.pl/collection/16-17/ Jeszcze przeczesałam palcami loki na głowie i wyszłam z łazienki. -Widzę, że planów nie zmieniłaś.-Sonia stała przede mną z założonymi rękami.
-Nie.-odpowiedziałam jej i założyłam szpilki.
-Gdzie ciociu idziesz?-spytała mała wychylając głowę.
-Niki idź do swojego pokoju.-rozkazała siostra, a mała ją wysłuchała.-A tobie mówię, to się źle skończy.
-Nie denerwuj się tak..-wywróciłam oczami na słowa So.
-Mam się nie denerwować?-zakpiła.-Moja siostra idzie na impreze, gdzie nie zna nikogo. D tego ubrałaś się, jakbyś czekała na okazję!-Sonia podniosła ton.
Przesadziła.. Zdecydowanie przesadziła..
Nim zdążyłam przemyśleć wszystko, moja dłoń wylądowała na policzku mojej siostry.
-Nigdy nie mów tak do mnie.-wyszłam z domu biorąc torebkę.
Wsiadłam do samochodu i ruszyłam w stronę najbliższego klubu. Droga niesamowicie minęła szybko, co dziwne jak na ulice w centrum Londynu .
W mgnieniu oka byłam już pod klubem, z którego wychodził zielono - morskie światła. Zaparkowałam auto i zaknęłam je. Weszłam do pubu i zaczęłam od "małej" dawki alkoholu.
Przez powiedzenie "małej", mam na myśli kilka kieliszków czystej oraz ze trzy kolorowe drinki.
Nim spostrzegłam bawiłam się aż za dobrze.
Dołek zmusił mnie to alkoholu i imprezy. Nigdy za nimi nie przepadałam i przepadać nie będę. Moja siostra nie miała prawa mnie obrażać. Wcale nie czekam na okazję. To jest nie do pomyślenia, po prostu chcę oderwać się od rzeczywistości. Miała rację w jednym; nie powinnam wtedy iść na jego koncert, to tylko zburzyło mój mur obojętności. Teraz łudzę się, że zapomnę o wszytskim pijąc alkohol i bawiąc się z nieznanymi ludźmi..
Kolejny ktoś przechwycił mnie do tańca. Spojrzałam na twarz mojego partnera w tańcu. Jego rude włosy przypominały mi o moim dawnym przyjacielu, jednak oczy były inne. Byłe piękne, takie kocio - szare. Uśmiech malujący się na jego wyrazistej twarzy był tak uroczy, że musiałam odwzajemnić go.
W tle grała piosenka Enrique Iglesias - Tonight.
Całą piosenkę przetańczyliśmy nie jako przytulańca ani typowo dyskotekowym stylu. Ten taniec był w stylu "szybkigo towarzyskiego".
Po skończonym tańcu podziękował i odszedł do swojego stolika. Było ciemno, ale zauważyłam szatyna i drugiego rudzielca. Nie miałam ochoty na kolejny taniec. Poszłam do baru napić się czegoś.
-Poproszę jeszcze raz to samo.-powiedziałam do kelnera, który już dobrze mnie poznał.
Bynajmniej tak wydawało mi się, bo jaki nieznajomy twierdziłby, że kiedyś chodziliśmy do tej samej klasy w Anglii. Zastanawiałam się kim może być chłopak, jednak nie mogłam sobie przypomnieć. Być może to była wina alkoholu, może słabej pamięci, tak czy inaczej nie pamiętałam go.
Przypomnę go sobie, gdy nie będę miała alkoholu we krwi..
Usiadłam na wysokim stołku i zaczęłam sączyć czerwonego drinka.
-Skąd ja cię znam?-zadałam mu pytanie, a on się uśmiechnął.
-Chodziliśmy razem na matematykę i angielski w 2 i 3 klasie.-oznajmił przyrządzając drinki dla klientów.
-Hymm..-złapałam się za głowę.-Nie pamiętam cię.-przyznałam.-Może powiesz jak się nazywasz?-zapytałam.
-Conrad Find.
-Czekaj.. Cos mi świta. To ty byłeś tym chłopakiem, co zabierał dzieciom słodycze!-wykrzyczałam ze śmiechem, na co on też zaczął się śmiać.
-Może raz lub dwa "pożyczyłem" sobie i nie zwróciłem słodyczy. Wcale ich nie kradłem.-wyszczerzył zęby.
-Tak, tak. Ja już to znam. Szkoda, że to ja byłam kozłem ofiarnym. Raz ktoś ukradł galaretkę ze szkolenej stołuwki, nikt nie wskazał na ciebie tylko na mnie!-oburzylam się ze śmiechem.
-Przeprosiłem.-zaśmiał się.
-Owszem, ale dopiero po tygodniu. Niektórzy nadal mówią, że to ja zabrałam cały zapas galaretek..
-Widzę, że zbiera wam się na wspomnienia z Framlingham.-odezwał się głos z tyłu.
Nie poznałam go za bardzo, był inny. Obróciłam się na krześle, a Find spojrzał na gościa.
Rude, roztrzepane włosy okalały jego twarz, a błękitne oczyska nadal przypominały morze za dnia.
-Ed?-wyjąkałam.
-Tak.. Tylko nie wrzeszcz.-zaczął skię śmiać.
-Dlaczego miałabym wrzeszczeć?-spytałam.
-Nie wiem, może jesteś rozwrzeszoną fanką?-zaczął się uśmiechać ciepło i dosiadł sie do nas.
Nie rozpoznał mnie.. Nie pamięta. Tak jak myślałam.
Obróciłam się do Conrada i zamówiłam kolejnego czerwonego drinka.
-Musze cie znać, skoro wy razem chodziliście na zajęcia. Musiałem z tobą też chodzić na lekcje.-złapał się za brodę.
-Coś podać?-spytał się Ed'a, Conrad.
-Piwo.-co chciał to dostał, jednak nadal przypominał sobie wpatrując się w moją twarz.
-Naprawdę nie pamiętasz mnie?-spojrzałam na niego niedowierzając.
-Powinnienem?-patrzył na mój wyraz twarzy.-Okay, powinnienem.-głośno myślał.-Powiedz mi jak masz na imię. Tylko tyle.-jego oczy uśmiechnęły sie wesoło.
-Ty naprawdę nie pamiętasz.-szepnęłam.-On pamięta mnie.-wskazałam na Conrada.-A ty nie?-mówiłam już głośniej.
Nie krzyczałam, acz kolwiek nie szeptałam.
Wszyscy wiedzieli, że to my jesteśmy przyjaciółmi. Każdy uważał nas za dwójkę dobranych dziwaków. Oboje zrywaliśmy się ze szkoły, oboje śmialiśmy sie ze straych żartów. Niektórzy nawet myśleli, że jesteśmy parą, jednak tak nie było.
Co mi po tylu latach przyjaźni i tylu latach tęsknoty, jeśli on mnie nie pamięta.
-Przykro mi, ale nie pamiętam ciebie.-przestał się uśmiechać.
Było widać, że jest mu przykro i głupio, ale co z tego? Mój "przyjaciel" nie pamięta mnie.
Poczułam jak w mojej torebce coś dzwoni. Wziełam telefon do ręki i spojrzałam na wyświetlać.
Połączenie od "Sonia".. Cholera..
Odebrałam:
-Gdzie ty jesteś?!-krzyczała.
-A co?-spytałam obojętnie.
-Czekam przed barem i lepiej, abyś pojawiła sie tutaj, bo raczej nie chcesz, abym po ciebie przyszła do środka!-była oburzona.
Zakończyłam rozmowę i schowałam telefon z powrotem do torebki.
-Muszę już isć.-zapłaciłam za drinki.-Dzięki za.. Rozmowę.-spojrzałam ostatni raz na Ed'a, który stał jak kołek nie wiedząc co się dzieje.
Przecisnęłam się przez ludzi i szybko dotarłam przed budynek. Na parkingu, obok mojego samochodu stała osoba. Wiedziałam, że to moja siostra, jej blond włosy widać z odległości.
Podeszłam do niej.
-Wsiadaj i daj mi kluczyki.-zażądała.
Jako, że nie miałam ochoty na jej humorki wykonałam wszystko co chciała.
Dojechałyśmy w grobowej ciszy do domu. Zdjęłam szpilki i szybkimi krokami zasuwałam na górę, po schodach do mieszkania. Wbiegłam do swojego pokoju i rzuciłam buty na podłogę. W szybkim tempie moja torebka, kolczyki i sukienka dołączyły do obuwia na podłodze.
Nim się obejrzałam, słodko chrapałam pod kołdrą, na moim wygodnym łóżku.
Jednak myśl, że Ed mnie nie rozpoznał, że mnie nie pamięta. Tym byłam przerażona. Ja się, aż tak bardzo nie zmieniłam... A on nawet nie pamiętał mojego imienia. Szanse, że to nie "ten" Ed, są marne. To, że o mnie zapomniał są o wiele, wiele większe. Conrad, z którym wcale aż tak bardzo się nie kontaktowałam, on mnie pamięta. Ed, z którym przyjaźniłam się tyle lat, o mnie zapomniał. Nie nakazuję mu pamiętania o mnie, ale przecież.. Przecież o powinnien wiedzieć!

Lubię twoje opowiadanie ;D
OdpowiedzUsuńNa prawdę mi się podoba i nie zrażaj się tym, że nie ma wielu czytelników :)
Pisz dalej! Chociażby dla mnie :P
Będę się starać i nie będę narzekać na ilość czytelników.
UsuńWażne, że jest choć jedna osoba, która ma chęć czytać moje wypociny.