~~~ Sonia ~~~
Wracałam pieszo z pracy, gdy przede mną nagle zatrzymał się granatowy samochód. Wysiadł z niego rudzielec o błękitnych oczach.
-Rozmawiałaś z nią?-zapytał mnie, a ja podrapałam się nerwowo po głowie.
-Edward, ale czy ja w tej chwili nie zdradzam własniej siostry?-spojrzałam na niego, tak samo zdenerwowana - jak tego dnia, gdy zjawił się w restauracji, gdzie pracuję i po prosił mnie o przysługę.
-Nie. Na pewno nie.-zapewnił.-Prosiłbym cię o wasz adres i zjawiłbym się tam, ale to nie miałoby sensu dla mnie i zapewne dla niej. Chcę się sam przekonać czy jeszcze o mnie pamięta, czy pamięta o nas i naszych spotkaniach.-podniosłam zdziwiona brew.-Co?-zapytał lekko wybity z mówienia.
-Nic.. To znaczy. Jesteś inny, niż kiedyś mi się wydawałeś - możliwe, że dojrzałeś.-zaśmiałam się ciepło, a on się uśmiechnął.
-Może ty dojrzałaś, bo ja nadal jestem tym samym beztroskim dziwakiem co kiedyś. No, może mam więcej zajęć i problemów, ale nadal jestem tak samo inny niż reszta ludzi. Tak inny jak Noel.-poruszał zabawnie brwiami z szerokim uśmiechem na ustach.
-Tak, tak. Pamiętam wasze sobotnie spotkania przed dębem. Nieraz i nie dwa byłam zazdrosna, że z tobą się spotyka - zamiast mnie. To było dość nie miłe uczucie. Byłam bezużyteczna.-na same wpomnienia mój brzuch zaczął mnie nieprzyjemnie kuć.
-Nie byłaś bezużyteczna, byłaś po prostu dzieckiem - a jednak mimo swojej arogancji, ona o tobie wspominała przy mnie. Nieraz opowiadała jak czytałaś jej bajki, bądź wstawiałaś się za nią przed rodzicami.-jego uśmiech był sympatyczny, a oczy lekko zamglone.
-Ed?-nie reagował.-Edward.-pomachałam mu przed oczyma - co i tak nic nie zmieniło.-Edward'zie Christopher'ze Sheeran.-podniosłam ton mojego głosu, lecz nie krzyczałam.
-C.. Co?-zapytał wyrwany z zadumy.
-Odleciałeś.-oznajmiłam mu z rozbawieniem.
-Przepraszam. Czasem tak mam.-uśmiechnął się szerzej.-Ja muszę już iść.-spojrzał nerwowo na telefon.-Tylko nie mów nikomu o tym.-rzucił mi jeszcze jedno spojrzenie pełne zaufania i wsiadł w swój samochód i odjechał, a ja ruszyłam w drogę do mojego domu.
Mam nadzieję, że nie będzie niczego podejrzewać.. Nie potrafię przed nią czegoś ukryć. A jeśli chodzi o ten wyjazd do naszego ojca.. Nie miłe uczucie nadal trwa, jednak teraz to było z nerwów przed słowami ojca. On nigdy do mnie nie dzwoni, zawsze to Noel jest pierwsza w kolejce. Co jeśli to coś złego? Co jeśli coś mu jest? Nie, nie mogę nawet tak myśleć!
Weszłam do mieszkania, które dzielę z Noel i Nikolą.
-Mamusia!-zapiszczała Niki i wtuliła się we mnie.
-Jak ci minął dzień, słoneczko?-zapytałam córkę kucając przy niej, tym samym odrywając się od moich smutnych myśli.
~~~ Danielle ~~~
Może warto do niego zadzwonić? Przecież go kocham, jest.. Właśnie kim jest dla mnie? Kocham go, jestem tego pewna. Gdy tylko widzę jego uroczy uśmiech, jego błyszczące i śmiejące sie oczy - moje serce zaczyna szybciej bić, a oddech staje się bardzo głęboki. Jego pocałunki są jak lekarstwo na złe dni. Jego przechwalanie się mną przed swoimi przyjaciółmi - zdecydowanie to dodaje mi siły i skrzydeł. Nasze irytujące niekiedy przekomarzanie się - zawsze pomaga mi się skupić, a uśmiech sam umieszcza się na mojej twarzy. Pragnę, kocham, uwielbiam i chcę go mieć na zawsze przy sobie - co więcej, ja go potrzebuję. Nie chcę, aby ta dziewczyna zastąpiła mnie, nawet jeśli to jest jego tylko przyjaciółka. Nie mogę się pogodzić z tym, że to ona miała być powodem chwalenia się przed jego przyjaciółmi. Nie zniosłabym tego, że to ona widziałaby codziennie jego uśmiech i mogłaby skaradać jego pocałunki. Nie.. Nie chcę cierpieć, ale jeśli nie zadzwonię do niego i nie zgodzę się na poszukiwania jej - mogę go stracić, a to za wiele cierpienia. Za wiele cierpienia jak na mnie!
Moje już czerwone oczy szczypały od łez, poliki miały wyżłóbione koryta przez słonawą ciecz, mój umysł wariował przez samotność. Nie było go obok mnie, byłam sama - przez moją głupotę. Przysięgał mi kiedyś, że nie opuści mnie - a mimo wszystko zrobił to. Nie zawiodłam się na nim, zachowałam się jak ostatnia idiotka.
Odkąd skończyłam osiemnaście lat, byliśmy razem. Żar nigdy się nie wypalił między nami - a teraz co? Ja wszytsko zepsułam przez moją chorą zazdrość.
Wstałam z podłogi i wytarłam dłóńmi policzki, które była ponownie mokre od łez. Wyszłam z mojej sypialni, którą zazwyczaj dzieliłam z Ed'em i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro - moje odbicie było przerażające. Moja twarz była pokryta czerwienią, purpurą i dodatkiem była czerń, która spłynęła z pomalowanych rzęs maskarą. Włączyłam chłodną wodę i obmyłam twarz. Nie poczułam się ani nie wyglądałam lepiej. Było tylko gorzej - dzięki orzeźwieniu uświadomiłam sobie jaka jestem żałosna.
Skrzywdziłam go i to bardzo - on zawsze pomagł mi, a ja..? A ja zarzuciłam mu to co najgorsze,potrzebował pragnął pomocy ode mnie - a w zamian dostał nicość, a nawet obraziłam go - odważyłam się zarzucić mu chęć zdrady. Może i dobrze zrobił zostawiając mnie? Nie jestem warta jego, ani trochę..
~~~ Ed ~~~
Usiadłem przy stoliku w kawiarni, która chyba już dawno temu nie była oblegana, ale to chyba lepiej dla mnie. Uwielbiam spokój, a teraz go potrzebuję. Zamówiłem herbatę i za kilka minut dostałem ją od dość miłej kelnerki. Byłem pomiędzy kilkoma uczuciami:
Radość i zdenerwowanie - możliwe, że odzyskam przyjaciółkę z dawnych lat, a wraz z nią moje wspomnienia, jednak nie było to pewne.
Smutek i złość - mój telefon jest cicho co równa się z tym, że prawdopodobnie straciłem kobietę, którą pokochałem jak szaleniec.
Wyjmowałem torebkę herbaty z kubka i co chwilę ją wkładałem z powrotem do środka. Moje myśli krążyły wokół nich. Noel i Danielle - obie z nich były dla mnie niesamowicie ważne. Jednak nie byłem pewien co jest dla mnie ważniejsze. Nie miałem zielonego pojęcia, którą z nim powinienem wybrać - jeśli będę musiał.
Nie chcę wybierać pomiędzy nimi, ale co jeśli się nie polubią. Co jeśli Danielle nie zadzwoni do mnie, a Noel nie przyjdzie pod dąb w sobotę?
Nigdy nie byłem pesymistą, ale teraz sam nie umiałem dogadać się ze samym sobą. Najbardziej bolało mnie to, że Dan - osoba, którą teraz tak bardzo potrzebuję - nie ma jej dla mnie. Boli jak cholera, gdy wiesz, że słowa jakie wypowiedziałeś do kogoś zaledwie kilka dni temu - mogłem ich nie wypowiedzieć, powstrzymać się.
Czasu nie cofnę, a ona zadzwoni do mnie kiedy będzie gotowa na rozmowę oraz będzie ufała w pełni mojej osobie.
Ta myśl ciągnęła się za mną cały dzień. Miałem nadzieję, że Danielle zadzwoni do mnie, że mnie wesprze jeszcze tego samego dnia - niestety, przeliczyłem się.
Wracałam pieszo z pracy, gdy przede mną nagle zatrzymał się granatowy samochód. Wysiadł z niego rudzielec o błękitnych oczach.
-Rozmawiałaś z nią?-zapytał mnie, a ja podrapałam się nerwowo po głowie.
-Edward, ale czy ja w tej chwili nie zdradzam własniej siostry?-spojrzałam na niego, tak samo zdenerwowana - jak tego dnia, gdy zjawił się w restauracji, gdzie pracuję i po prosił mnie o przysługę.
-Nie. Na pewno nie.-zapewnił.-Prosiłbym cię o wasz adres i zjawiłbym się tam, ale to nie miałoby sensu dla mnie i zapewne dla niej. Chcę się sam przekonać czy jeszcze o mnie pamięta, czy pamięta o nas i naszych spotkaniach.-podniosłam zdziwiona brew.-Co?-zapytał lekko wybity z mówienia.
-Nic.. To znaczy. Jesteś inny, niż kiedyś mi się wydawałeś - możliwe, że dojrzałeś.-zaśmiałam się ciepło, a on się uśmiechnął.
-Może ty dojrzałaś, bo ja nadal jestem tym samym beztroskim dziwakiem co kiedyś. No, może mam więcej zajęć i problemów, ale nadal jestem tak samo inny niż reszta ludzi. Tak inny jak Noel.-poruszał zabawnie brwiami z szerokim uśmiechem na ustach.
-Tak, tak. Pamiętam wasze sobotnie spotkania przed dębem. Nieraz i nie dwa byłam zazdrosna, że z tobą się spotyka - zamiast mnie. To było dość nie miłe uczucie. Byłam bezużyteczna.-na same wpomnienia mój brzuch zaczął mnie nieprzyjemnie kuć.
-Nie byłaś bezużyteczna, byłaś po prostu dzieckiem - a jednak mimo swojej arogancji, ona o tobie wspominała przy mnie. Nieraz opowiadała jak czytałaś jej bajki, bądź wstawiałaś się za nią przed rodzicami.-jego uśmiech był sympatyczny, a oczy lekko zamglone.
-Ed?-nie reagował.-Edward.-pomachałam mu przed oczyma - co i tak nic nie zmieniło.-Edward'zie Christopher'ze Sheeran.-podniosłam ton mojego głosu, lecz nie krzyczałam.
-C.. Co?-zapytał wyrwany z zadumy.
-Odleciałeś.-oznajmiłam mu z rozbawieniem.
-Przepraszam. Czasem tak mam.-uśmiechnął się szerzej.-Ja muszę już iść.-spojrzał nerwowo na telefon.-Tylko nie mów nikomu o tym.-rzucił mi jeszcze jedno spojrzenie pełne zaufania i wsiadł w swój samochód i odjechał, a ja ruszyłam w drogę do mojego domu.
Mam nadzieję, że nie będzie niczego podejrzewać.. Nie potrafię przed nią czegoś ukryć. A jeśli chodzi o ten wyjazd do naszego ojca.. Nie miłe uczucie nadal trwa, jednak teraz to było z nerwów przed słowami ojca. On nigdy do mnie nie dzwoni, zawsze to Noel jest pierwsza w kolejce. Co jeśli to coś złego? Co jeśli coś mu jest? Nie, nie mogę nawet tak myśleć!Weszłam do mieszkania, które dzielę z Noel i Nikolą.
-Mamusia!-zapiszczała Niki i wtuliła się we mnie.
-Jak ci minął dzień, słoneczko?-zapytałam córkę kucając przy niej, tym samym odrywając się od moich smutnych myśli.
~~~ Danielle ~~~
Może warto do niego zadzwonić? Przecież go kocham, jest.. Właśnie kim jest dla mnie? Kocham go, jestem tego pewna. Gdy tylko widzę jego uroczy uśmiech, jego błyszczące i śmiejące sie oczy - moje serce zaczyna szybciej bić, a oddech staje się bardzo głęboki. Jego pocałunki są jak lekarstwo na złe dni. Jego przechwalanie się mną przed swoimi przyjaciółmi - zdecydowanie to dodaje mi siły i skrzydeł. Nasze irytujące niekiedy przekomarzanie się - zawsze pomaga mi się skupić, a uśmiech sam umieszcza się na mojej twarzy. Pragnę, kocham, uwielbiam i chcę go mieć na zawsze przy sobie - co więcej, ja go potrzebuję. Nie chcę, aby ta dziewczyna zastąpiła mnie, nawet jeśli to jest jego tylko przyjaciółka. Nie mogę się pogodzić z tym, że to ona miała być powodem chwalenia się przed jego przyjaciółmi. Nie zniosłabym tego, że to ona widziałaby codziennie jego uśmiech i mogłaby skaradać jego pocałunki. Nie.. Nie chcę cierpieć, ale jeśli nie zadzwonię do niego i nie zgodzę się na poszukiwania jej - mogę go stracić, a to za wiele cierpienia. Za wiele cierpienia jak na mnie!
Moje już czerwone oczy szczypały od łez, poliki miały wyżłóbione koryta przez słonawą ciecz, mój umysł wariował przez samotność. Nie było go obok mnie, byłam sama - przez moją głupotę. Przysięgał mi kiedyś, że nie opuści mnie - a mimo wszystko zrobił to. Nie zawiodłam się na nim, zachowałam się jak ostatnia idiotka.
Wstałam z podłogi i wytarłam dłóńmi policzki, które była ponownie mokre od łez. Wyszłam z mojej sypialni, którą zazwyczaj dzieliłam z Ed'em i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro - moje odbicie było przerażające. Moja twarz była pokryta czerwienią, purpurą i dodatkiem była czerń, która spłynęła z pomalowanych rzęs maskarą. Włączyłam chłodną wodę i obmyłam twarz. Nie poczułam się ani nie wyglądałam lepiej. Było tylko gorzej - dzięki orzeźwieniu uświadomiłam sobie jaka jestem żałosna.
Skrzywdziłam go i to bardzo - on zawsze pomagł mi, a ja..? A ja zarzuciłam mu to co najgorsze,
~~~ Ed ~~~
Usiadłem przy stoliku w kawiarni, która chyba już dawno temu nie była oblegana, ale to chyba lepiej dla mnie. Uwielbiam spokój, a teraz go potrzebuję. Zamówiłem herbatę i za kilka minut dostałem ją od dość miłej kelnerki. Byłem pomiędzy kilkoma uczuciami:
Radość i zdenerwowanie - możliwe, że odzyskam przyjaciółkę z dawnych lat, a wraz z nią moje wspomnienia, jednak nie było to pewne.
Smutek i złość - mój telefon jest cicho co równa się z tym, że prawdopodobnie straciłem kobietę, którą pokochałem jak szaleniec.
Wyjmowałem torebkę herbaty z kubka i co chwilę ją wkładałem z powrotem do środka. Moje myśli krążyły wokół nich. Noel i Danielle - obie z nich były dla mnie niesamowicie ważne. Jednak nie byłem pewien co jest dla mnie ważniejsze. Nie miałem zielonego pojęcia, którą z nim powinienem wybrać - jeśli będę musiał.Nie chcę wybierać pomiędzy nimi, ale co jeśli się nie polubią. Co jeśli Danielle nie zadzwoni do mnie, a Noel nie przyjdzie pod dąb w sobotę?
Nigdy nie byłem pesymistą, ale teraz sam nie umiałem dogadać się ze samym sobą. Najbardziej bolało mnie to, że Dan - osoba, którą teraz tak bardzo potrzebuję - nie ma jej dla mnie. Boli jak cholera, gdy wiesz, że słowa jakie wypowiedziałeś do kogoś zaledwie kilka dni temu - mogłem ich nie wypowiedzieć, powstrzymać się.
Czasu nie cofnę, a ona zadzwoni do mnie kiedy będzie gotowa na rozmowę oraz będzie ufała w pełni mojej osobie.
Ta myśl ciągnęła się za mną cały dzień. Miałem nadzieję, że Danielle zadzwoni do mnie, że mnie wesprze jeszcze tego samego dnia - niestety, przeliczyłem się.
Nie wiem czemu, ale jakoś nie jest mi żal Danielle...
OdpowiedzUsuńCzeeekam na kolejny ;*
A ja tak starałam się, aby komuś było przykro z jej powodu, naprawdę.
UsuńNo nic, nie udało się.
Niedługo będzie. :*
Dobra... Hmm... Zaczyna się robić ciekawie, ale wciąż za krótkie rozdziały! xD Czekam na kolejny ;D
OdpowiedzUsuńJa rozumiem, ty piszesz długie, no ale kobieto! Ja nie umiem - do cholery - pisać długich rozdziałów!
UsuńBędzie za kilka dni nn. :P
Bardzo mi się podoba. Ciekawie napisane, z taka lekkością, wciąga :D
OdpowiedzUsuńZapraszam: http://fame-took-her-love.blog.pl/
Dzięki.
Usuń[spam]
OdpowiedzUsuń"Rivendale Hospital to placówka dla młodzieży między szesnastym, a dwudziestym pierwszym rokiem życia, która zmaga się z wieloma problemami. Anoreksja, schizofrenia, depresja czy próba samobójcza to jedne z wielu przeszkód jakie stają im na drodze. Czy ktoś będzie w stanie pomóc tym zagubionym nastolatkom? A może zdecydują się na inne środki pomocy? Jak w nowym miejscu poradzi sobie siedemnastoletnia Elle? I czy przez to wszystko pomoże jej przejść stała mieszkanka szpitala - Fleur? Oczywiście jak w każdej historii pojawi się wątek miłosny, który zapewne jeszcze bardziej namiesza w życiu bohaterów. " zapraszamy na naszego nowego bloga ---> http://sick-mad-sad.blogspot.com/ ~ Elle and Fleur ♥ x