wtorek, 25 grudnia 2012

Rozdział 11.

~~~ Ed ~~~

-Chciałbym się dowiedzieć czy jest możliwość, że przez tyle lat nie odzyskałem pamięci związaną z jedną osobą.-zapytałem lekarza, który znał moją sytuację.
Mężczyzna spojrzał na mnie z lekkim zdziwieniem.
-Może bardziej rozwiniesz swoją wypowiedź?-zapytał przyglądając się mi.
-Pamiętam rodzinę i większość znajomych, ale moją przyjaciółkę, która była prawie najważniejsza dla mnie - ona jest pustką w moim umyśle. Przypominam sobie ją z wielkim umiarem. Jak to możliwe? Tyle lat, a ja dopiero teraz zaczynam miewać wspomnienia z nią w roli głównej.-usiadłem na krześle i spojrzałem na łysiejącą już głowę doktora.
-Jest taka możliwość.-stwierdził patrząc w moją kartę.
-Ale jak?-zirytowałem się.
-Prosto z mostu?-zapytał, a ja kiwnąłem głową, że tak.-Nikt jej nie wspominał przy tobie, a ona pewnie nie miała kontaktu z tobą, więc to utrudniło odzyskanie pamięci w pełni. Zapewne niedawno spotkałeś ją i stąd nagłe wspomnienia - a rzadkie są dlatego, że pewnie prawie w ogóle się nie spotykacie.-jego głos był obojętny, a jednak współczucie było wyczuwalne.
-A czy odzyskam wspomnienia z nią w pełni?-zapytałem z nadzieją.
-Niestety, ale zapewnic w 100% ciebie nie mogę. Mózg człowieka jest nie wyobrażalnie skomplikowany. Każdy inaczej przeżywa różne sytuacje, dlatego nie bądź zbytnio podekscytowany tymi wpomnieniami. Mogą jeszcze przypominać ci się różne momenty w życiu, o których nie pamiętałeś - jednak możliwość, że zaprzestanies przypominać sobie przeszłość, jest dość duża. Pomimo wszystko nie trać nadziei. Jeśli będziesz spotykać się częściej ze swoją dawną przyjaciółkę, twoje szanse na odzyskanie wspomnień wzrosną.-uśmiechnął się lekko.-Coś jeszcze?-zapytał.
-Nie, dziękuję.-ubrałem się i wyszedłem z budynku.
Możliwość odzyskania wspomnień z Nią jest minimalna.. Tym bardziej, że nie wiem gdzie ona jest. Muszę ją znaleźć.
Ruszyłem do galerii handlowej, w poszukiwaniu Noel.

~~~ Noel ~~~

-Źle się czuję..-wydusiłam z siebie pomiędzy bólami gardła.
-Czyli co? Znów pracy nie będziesz szukała pracy?-Sonia złożyła dłonie na piersiach.
-Jestem chora!-mój głos zmienił się nie do poznania.
-Niech ci będzie, ale...
-Zawsze musi być jakieś ale.-westchnęłam.
-Ale..-wznowiła.-Musisz pojechać w sobotę do ojca.-powiedziała patrząc w bliżej nie określony punkt.
-Po co?-zapytałam przykrywając się szczelniej pościelą.
-Chciał z nami obiema rozmawiać, ale ja muszę zostać w pracy. Nie dali mi wolnego, więc ja pojadę tam w niedzielę, a ty z soboty na niedzielę tam przenocujesz.
-To po co ja mam w sobotę jechać?-spytałam, a ta zgromiła mnie wzrokiem.
-Bo tak.-wyszłam czym prędzej z mojego pokoju.
Świetnie.. Bosko. Sobota u ojca w Framlingham - to się źle skończy.. Mam przeczucie i wcale nie przypomina dobrego. Ojciec nigdy nie dzwonił najpierw do Soni - zawsze do mnie. Coś jest na rzeczy. A co do uczuć to są dość dziwne - smutne ale też ekscytujące - to bardzo, bardzo dziwne.

~~~ Danielle ~~~

-Ed, nie rozumiem cię. Chcesz, abym ci pomoagła jakąś Noel szukać?-zdziwiłam się.
-To nie jest jakaś Noel, ona jest przyjaciółką z mojego dzieciństwa. To pomożesz?-uwziął się.
-Mam ci pomóc po to, aby to ona mnie zastąpiła, prawda?!-zdenerwowałam się.
-O czym ty mówisz?-najwidoczniej był zirytowany i zaskoczony moim pytaniem.
-O to, że ja ciebie już niezaspokajam fizycznie i psychicznie - więc poszukujesz "przyjaciółki" z dawnych lat.-zrobiłam cudzysłów rękoma.
-Oszalałaś?! Kocham cię, ale ona też jest dla mnie ważna!-jego oczom brakowało wesołych ogników w oczach - tych, które tak kochałam.
-Przez tyle lat nie pamiętałeś jej, nawet nie wiedziałeś, że taki ktoś był w twoim życiu. Ed, wiesz co ja widzę - najwidoczniej ona nie była taka ważna.-położyłam dłonie na jego ramionach.
-Wiesz co ja widzę?-pokiwałam głową na "nie".-To, że ty mnie nie rozumiesz i najwidoczniej sprawia ci to kłopot w pomocy mi w znalezieniu jej. Chyba powinniśmy wziąć kilka dni spokoju. Wiesz ty nie dzwonisz - ani ja. Dopiero, gdy zrozumiesz, że ona jest dla mnie ważna tak bardzo jak i ty - i nie mam zamiaru cię zastępować nią - zadzwoń do mnie.-chłopak wyszedł czym prędzej z mojego domu.
Z moich oczu zaczęły płynąć łzy, łzy bezradności i żalu - żalu, który mimo wszystko był spowodowany moją głupotą oraz niechęcią w poszukiwaniu tej dziewczyny.

4 komentarze:

  1. Mam nadzieję, że tym razem mi internet nie nawali xD Kurde! Wiesz jak mnie zaintrygowałaś osobą Ed'a? Nawet zdecydowałam się na posłuchanie paru jego piosenek. Powiem Ci, że bardzo fajne masz to opowiadanie, ale... Tak zawsze jest jakieś "ale" - za krótkie! No, ale na szczęście bardzo często dodajesz rozdziały, więc wybaczam Ci ten mały szczegół. Ooo... I coś czuję, że nie polubię Danielle xD
    Mam nadzieję, że święta udane :D Teraz tylko czekać do sylwestra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z tego, że zaciekawił cię Ed.
      Co do rozdziałów.. Hymm. No napiszę ci szczerze, że nie potrafię długich pisać rozdziałów. Po prostu za chwilę mam blokadę - i następuje brak pomysłów.
      A jeśli chodzi o Danielle, to nie oceniej jej tak szybko ^^.
      Święta - powiedzmy, że nie należały do "najgorszych". Sylwester - go raczej spędzę przed laptopem..xD
      Tobie życzę, abyś spędziła go jak najlepiej. :-)

      Usuń
  2. Kurdeeee. Koleżanka wyżej mnie uprzedziła i napisała wszystko co chciałam ;D
    MASZ PISAĆ DŁUŻSZE ROZDZIAŁY! :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie potrafię. Naprawdę, mam blokadę i brak mi pomysłów w pewnym momencie.. :-P

      Usuń