-Edward'zie, może położysz się.-zaproponawała rodzicielka chłopca.
-Ale ja nie jestem śpiący.-ledwie wymówił te słowa i ziewnął.
-Właśnie widzę.-zaśmiała się ciepło.
-Kiedy będziemy na miejscu?-zapytał brat chłopca, również z rudymi kędziorkami.
-Za jakiech trzy godziny..-odpowiedział ojciec prowadząc samochód.
-To może faktycznie połóżmy się do snu.-zaproponował jeden z chłopców.
-No dobrze.-poparł go brat.
Oparli się o siebie bokami i zamknęli oczy, pogrążając się w marzeniach i snach. Ciemne otoczenie dodawała pewnego uroku tej nocy. Uroku, ale też samotności. Jeden z chłopaców, którego oczy były bardziej lazurowego koloru, które były bardzo wesołe oraz przyjazne - wiedział, że coś się dzieje, coś niepożądanego. Mimo wszelkich smutnych uczuć oraz myśli, które krążyły samotnie po jego głowie - zasnął snem, który stawał sie coraz bardziej mocniejszy.
~~~ kilka dni poźniej ~~~
Dom, w którym zamieszkała rodzina był dość duży, znajdował się na obrzeżu Londynu. Cała czwórka zasiadła do stołu, w jadalni i zaczęła jeść późne śniadanie.
-Kiedy wracamy?-zapytał chłopiec patrząc na matkę.
-Ale Ed..-zaczęła matka lekko zdenerwowana.
-Nie wracamy już do Framlingham.-powiedział szybko ojciec, a chłopca zamurowało.
-Jak to nie wracamy?!-wstał od stołu i potargał rude włosy ze zdenerwowaniem.
-Po prostu. Trzeba zacząć od nowa.-wtrącił się brat.
-Zacząć od nowa? Co z Noel?!-wyrzucił z żalem.
-Spokojnie, nie krzycz.-ojciec starał się uspokoić jednego z synów.
-Tutaj też znajdziesz przyjaciół. Może będą jeszcze fajniejsi niż Noel.-uśmiechnęła się lekko matka, a ja uderzyłem pięścią w stół.
-Nawet tak nie mów! Ona była kimś wyjątkowym! Była inna, niż wszyscy. Ona mnie rozumiała i będzie mnie szukać. Nawet się nie pożegnałem!-wykrzyczał wściekły i wybiegł z nowego domu.
Ulice Londynu były zatłoczone, choć zapowiadało się na deszcz i czarne chmury już wisiały nad miastem - ludzie nadal krążyli po obrzeżach miasta. Trzynastoletni rudzielec biegnął najszybciej jak potrafił. Potrącał przypadkowo ludzi, których następnie szybko przepraszał i ponownie biegnął przed siebie. Zatrzymał się dopiero w parku, w miejscu, w którym czuł siędość dobrze w porządku. Otóż zanalazł się pod dużym dębem, takim jak w parku Framlingham. Chłopiec poczuł jak wielka złość się w nim wzbiera, a chmury zaczynają wydzielać krople deszczu.
-Nie minął tydzień, a ja już tęsknię za nią..-szepnął do siebie i oparł bezwładnie głowę o pień drzewa.
...
Szybkim tempem trzynastoletnia szatynka wybiegła z domu na spotkanie z przyjacilem, z którym nie widziała się już kilka dni.
-Noel, tylko wróć na obiad!-jeszcze krzyknęła za nią matka.
W szkole nie widziała go, choć ich lekcje nie raz się krzyżowały - na korytarzach i przy szafce, także brakowało jego osoby..
Pobiegła pod stary dąb, jak zawsze w sobotę. Nastolatka niezastając przyjaciela przy ich drzewie lekko się zmartwiła.
Zawsze przychodził..!
Kiedyś gdy dziewczynka zapomniała przyjść na czas pod dąb nie odzywał się do niej przez trzy godziny - tylko tyle wytrzymał. Szmaragdooka dziewczynka pobiegła do domu, w którym zazwyczaj nie przebywała - do domu Ed'a.
Nie lubiła siedzieć w domu, a szególnie u Sheeran'ów. Dogadywała się z państwem Sheeran, bynajmniej nie byli dla niej nie mili. Problem stanowił jego brat. Ed zawsze uważał, że on po prostu ją "lubi" trochę bardziej - jednak dla niej wieczne głupie odzywki nie były jedym ze sposobów na podrywa - uznała, że najzwyczajniej na świecie, nie lubi jej. Chcąc, nie chcąc - ruszyła do domu państwa Sheeran.
Stanęła przed wielkimi ciemnymi drzwiami i zapukała trzy razy, jak miała w zwyczaju. Po chwili w drzwiach ukazała się postać starszej pani z siwymi włosami.
-Dzień dobry, zastałam Ed'a Sheeran'a?-zapytała z lekkim błyskiem w oku.
-Przykro mi, ale nie. Wyjechali do Londynu.-odpowiedziała.
Wyjechali?
-Kiedy wrócą?-spytała przygaszona, ale też lekko zdenerwowana.
-Nie wiem. Wynajęto mi mieszkanie na pół roku. Może wrócą. Nie martw się.-kobieta uśmiechnęła się ciepło do szatynki.
-Dziękuję..-mruknęła.-Do widzenia.-obróciła się na pięcie i pobiegła do domu.
Jej przyjaciel wyjechał, bez pożegnania. On musi wrócić. Musi!
Wbiegła do swojego pokoju i skuliła się pod biurkiem. Łzy ściekały jej na policzki i dłonie, którymi starała je zachamować - jednak wszystko na nic. Jej nogi zaczęły biec do domu, w którym wcale nie było lepiej, jednak tam był spokoój, którego tak bardzo potrzebowała. Wbiegła do domu, nic nie mówiąc - pobiegła do swojego pokoju i zamnkęła drzwi na klucz. Nawet nie doszła do łóżka, a jej nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa - tak jak dłonie - na jeden, wszystkie członki ciała dziewczyny runęły bezsilnie na podłogę. Szatynka skuliła się i pozwoliła słonym łzom moczyć jej bluzkę oraz poliki.
Wiedziała jedno; on odszedł, a ona nie ma z kim dzielić się słowami oraz muzyka, którą tak kochała gdy ją twarzył - ona zaprzestała istnieć. A może się nie podda? Może dlatego wyjechał, aby się spełniać? Może.. Oby wrócił. Wrócił i przeprosił, że opuścił nasze spotkanie przed dębem. Naszym dębem, pod którym zdobyliśmy tak dużo wspomnień.
-Ale ja nie jestem śpiący.-ledwie wymówił te słowa i ziewnął.
-Właśnie widzę.-zaśmiała się ciepło.
-Kiedy będziemy na miejscu?-zapytał brat chłopca, również z rudymi kędziorkami.
-Za jakiech trzy godziny..-odpowiedział ojciec prowadząc samochód.
-To może faktycznie połóżmy się do snu.-zaproponował jeden z chłopców.
-No dobrze.-poparł go brat.
Oparli się o siebie bokami i zamknęli oczy, pogrążając się w marzeniach i snach. Ciemne otoczenie dodawała pewnego uroku tej nocy. Uroku, ale też samotności. Jeden z chłopaców, którego oczy były bardziej lazurowego koloru, które były bardzo wesołe oraz przyjazne - wiedział, że coś się dzieje, coś niepożądanego. Mimo wszelkich smutnych uczuć oraz myśli, które krążyły samotnie po jego głowie - zasnął snem, który stawał sie coraz bardziej mocniejszy.
~~~ kilka dni poźniej ~~~
Dom, w którym zamieszkała rodzina był dość duży, znajdował się na obrzeżu Londynu. Cała czwórka zasiadła do stołu, w jadalni i zaczęła jeść późne śniadanie.
-Kiedy wracamy?-zapytał chłopiec patrząc na matkę.
-Ale Ed..-zaczęła matka lekko zdenerwowana.
-Nie wracamy już do Framlingham.-powiedział szybko ojciec, a chłopca zamurowało.
-Jak to nie wracamy?!-wstał od stołu i potargał rude włosy ze zdenerwowaniem.
-Po prostu. Trzeba zacząć od nowa.-wtrącił się brat.
-Zacząć od nowa? Co z Noel?!-wyrzucił z żalem.
-Spokojnie, nie krzycz.-ojciec starał się uspokoić jednego z synów.
-Tutaj też znajdziesz przyjaciół. Może będą jeszcze fajniejsi niż Noel.-uśmiechnęła się lekko matka, a ja uderzyłem pięścią w stół.
-Nawet tak nie mów! Ona była kimś wyjątkowym! Była inna, niż wszyscy. Ona mnie rozumiała i będzie mnie szukać. Nawet się nie pożegnałem!-wykrzyczał wściekły i wybiegł z nowego domu.
Ulice Londynu były zatłoczone, choć zapowiadało się na deszcz i czarne chmury już wisiały nad miastem - ludzie nadal krążyli po obrzeżach miasta. Trzynastoletni rudzielec biegnął najszybciej jak potrafił. Potrącał przypadkowo ludzi, których następnie szybko przepraszał i ponownie biegnął przed siebie. Zatrzymał się dopiero w parku, w miejscu, w którym czuł się
-Nie minął tydzień, a ja już tęsknię za nią..-szepnął do siebie i oparł bezwładnie głowę o pień drzewa.
...
Szybkim tempem trzynastoletnia szatynka wybiegła z domu na spotkanie z przyjacilem, z którym nie widziała się już kilka dni.
-Noel, tylko wróć na obiad!-jeszcze krzyknęła za nią matka.
W szkole nie widziała go, choć ich lekcje nie raz się krzyżowały - na korytarzach i przy szafce, także brakowało jego osoby..
Pobiegła pod stary dąb, jak zawsze w sobotę. Nastolatka niezastając przyjaciela przy ich drzewie lekko się zmartwiła.
Zawsze przychodził..!
Kiedyś gdy dziewczynka zapomniała przyjść na czas pod dąb nie odzywał się do niej przez trzy godziny - tylko tyle wytrzymał. Szmaragdooka dziewczynka pobiegła do domu, w którym zazwyczaj nie przebywała - do domu Ed'a.
Nie lubiła siedzieć w domu, a szególnie u Sheeran'ów. Dogadywała się z państwem Sheeran, bynajmniej nie byli dla niej nie mili. Problem stanowił jego brat. Ed zawsze uważał, że on po prostu ją "lubi" trochę bardziej - jednak dla niej wieczne głupie odzywki nie były jedym ze sposobów na podrywa - uznała, że najzwyczajniej na świecie, nie lubi jej. Chcąc, nie chcąc - ruszyła do domu państwa Sheeran.
Stanęła przed wielkimi ciemnymi drzwiami i zapukała trzy razy, jak miała w zwyczaju. Po chwili w drzwiach ukazała się postać starszej pani z siwymi włosami.
-Dzień dobry, zastałam Ed'a Sheeran'a?-zapytała z lekkim błyskiem w oku.
-Przykro mi, ale nie. Wyjechali do Londynu.-odpowiedziała.
Wyjechali?
-Kiedy wrócą?-spytała przygaszona, ale też lekko zdenerwowana.
-Nie wiem. Wynajęto mi mieszkanie na pół roku. Może wrócą. Nie martw się.-kobieta uśmiechnęła się ciepło do szatynki.
-Dziękuję..-mruknęła.-Do widzenia.-obróciła się na pięcie i pobiegła do domu.
Jej przyjaciel wyjechał, bez pożegnania. On musi wrócić. Musi!
Wbiegła do swojego pokoju i skuliła się pod biurkiem. Łzy ściekały jej na policzki i dłonie, którymi starała je zachamować - jednak wszystko na nic. Jej nogi zaczęły biec do domu, w którym wcale nie było lepiej, jednak tam był spokoój, którego tak bardzo potrzebowała. Wbiegła do domu, nic nie mówiąc - pobiegła do swojego pokoju i zamnkęła drzwi na klucz. Nawet nie doszła do łóżka, a jej nogi zaczęły odmawiać posłuszeństwa - tak jak dłonie - na jeden, wszystkie członki ciała dziewczyny runęły bezsilnie na podłogę. Szatynka skuliła się i pozwoliła słonym łzom moczyć jej bluzkę oraz poliki.Wiedziała jedno; on odszedł, a ona nie ma z kim dzielić się słowami oraz muzyka, którą tak kochała gdy ją twarzył - ona zaprzestała istnieć. A może się nie podda? Może dlatego wyjechał, aby się spełniać? Może.. Oby wrócił. Wrócił i przeprosił, że opuścił nasze spotkanie przed dębem. Naszym dębem, pod którym zdobyliśmy tak dużo wspomnień.
Ugh! Dlaczego zawsze, kiedy u Cb komentuję internet mi pada? xd
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, dlaczego rodzice tego chłopca w taki sposób postąpili... Robi się coraz ciekawiej, a ja mam coraz więcej pytań, więc czekam na kolejny rozdział ;**
Oraz życzę Wesołych Świąt ;)
Rozdział pojawi się niedługo. :*
UsuńCo do twojego internetu, może jakaś siła wyższa? ^^
Tobie też wesołych świąt życzę. :-)
Fajny ; )
OdpowiedzUsuńhttp://everythingaboutyou-od.blogspot.com/